Rozdział 9. „Dwie miłości.”
Czy Louis
Tomlinson właśnie wyznał mi miłość.?! Na to wychodzi, bukiet róż, przeprosiny i
jeszcze te „kocham cię”. Gdyby zrobił to jakieś trzy dni temu byłabym
najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, ale teraz miałam Harry’ego i bardzo się
z tego cieszyłam, bo jest to wspaniały chłopak i nie zamieniłabym go nawet na
Lou.
Chłopak
stał wpatrując się we mnie, z iskierkami nadziei w oczach. Jednak mnie to nie
poruszało. Niedawno pobił Hazze, nawrzeszczał na mnie i jeszcze kazał mi się
wynosić, a dziś prosi o randkę.?
-Przykro mi, ale ja nic do ciebie nie czuję- próbowałam powiedzieć
to delikatnie, ale chłopaka najwyraźniej to zabolało.
-Weź przynajmniej kwiaty.- poprosił podając mi je.
Chwyciłam róże najostrożniej jak
umiałam żeby się nie pokuć. Louis już dawno odszedł. Zamknęłam, więc drzwi i
odłożyłam bukiet na szafkę. Zauważyłam, że Harry wyszedł już z łazienki. Musiał
to wszystko słyszeć.
Weszłam do łóżka i okryłam się
kołdrą. Loczek zrobi to samo wtulając się we mnie. Cmoknęłam go w usta, ale
widziałam, ze jest zaniepokojony. Ta cała akcja z Lou. Chłopak był wyraźnie zaniepokojony.
Nie chciałam żeby się martwił. Kochałam tylko jego i mogłam to powiedzieć.
-Harry…-zaczęłam łagodnie –Ja się nigdy nie zgodzę.-
obiecałam mu.
Curly tylko spojrzał na mnie i
przyciągnął do siebie łącząc nasze wargi w pocałunku. Położyłam moją dłoń na
jego policzku i oddałam mu się w całości. Chłopak przecisnął swój język i
zaczął „bawić się” z moim delikatnie go popychając czy gładząc. Przycisnęłam go
jeszcze bliżej nie chcąc żeby to się kończyło. Jednak chłopak oderwał się od
mnie. Spojrzałam na niego, a on delikatnie się uśmiechnął i pocałował mnie w
nos na co cicho zachichotałam.
Obudziłam
się i zrobiłam to co wczoraj. Szybki prysznic, a później przygotowanie
śniadania. Muszę się pochwalić, że wyszło mi lepsze niż wczoraj. Usiadłam na
blacie i z zadowoleniem czekałam na chłopców. Pierwszy przeszedł Liam. Chłopak
usiadł koło mnie i napił się soku.
-Był u ciebie Louis.? –spytał po chwili ciszy
-Chciał się ze mną umówić. –oznajmiłam spuszczając głowę -
Nie zgodziłam się –szybko dodałam.
Liam tylko skinął głowę i teraz
siedzieliśmy w kompletnej ciszy. Przerwał ją Harry, który wszedł do
pomieszczenia. Nie miał na sobie koszulki, więc mogłam podziwiać jego tors
ozdobiony tatuażami. Uśmiechnęłam się do niego. Jednak on tego nie odwzajemnił.
Zaniepokoiłam się.
-Dlaczego zeszłaś tak szybko.?- spytał
-Musiałam przygotować śniadanie. –odpowiedziałam podchodząc
do niego i wtulając się w ciepłe ciało.
Nie odwzajemnił uścisku. Nie wiem o co mu chodziło. Był
jakiś naburmuszony.
-Powitalne dla Lou.?
Więc o to
mu chodziło. Był nerwowy o Louisa. Wkurzył się, że chłopak zaprosił mnie na
randkę. Nie dziwie mu się gdyby jakaś dziewczyna zaprosiła go na spotkanie też
byłabym zazdrosna, ale dlaczego był taki nieprzyjemny wobec mnie.
-Przecież wszyscy jecie śniadanie. Louis powoduje tylko
dodatkową ilość jak i talerz. To tyle.- wytłumaczyłam mu spokojnie.
Chłopak tylko sapnął i usiadł na swoim miejscu.
Reszta dnia
minęła nam w napięciu. Harry cały czas chodził naburmuszony. Nie rozumiałam go,
przecież nie chciałam iść z Lou na tą randkę. Nie wiedziałam jak mam mu to
wytłumaczyć. Nie chciałam by chłopcy na to patrzyli. Był dla wszystkich nie
uprzejmy. Chłopcom to się udzieliło i pod wieczór uciekli gdzieś . Liam do
Daniell, Zayn do Perri, a Louis i Niall na jakąś dyskotekę. Zapewne wszyscy
wrócą rano.
Leżałam
sama w łóżku. Harry dziś spał u siebie. Obraził się a ja nawet nie wiedziałam o
co. Musiałam to z nim wyjaśnić. Przecież nie czułam nic do Lou. Wygramoliłam
się z łóżka i ruszyłam do pokoju Hazzy. Zapukałam cicho, ale na tyle głośno
żeby usłyszał, kiedy usłyszałam „proszę” weszłam i po ciemku zbliżyłam się do
łóżka. Usłyszałam jak Harry odwraca się na drugi bok.
Położyłam mu rękę na ramieniu. Zależało
mi na nim. Jesteśmy parą od dwóch dni, a ja wiem, że go kocham. Znałam go dwa
miesiące. Dużo zdążyłam się o nim dowiedzieć, ale teraz.? Zachowywał się zupełnie
inaczej.
-Harry…- zasmuciłam się – O co chodzi.?
Usłyszałam głośne pociągnięcie
nosem. On chyba płakał. Płakał przez mnie, ale dlaczego.? Wiem sprawa Lou go
przybiła, ale nie zgodziłam się. On za mocno to wszystko przeżywa. Położyłam się
obok niego i przytuliłam go od tyłu. Teraz byłam pewna, że płacze.
-Proszę, nie płacz, przecież ja nawet nie wiem o co chodzi.
Chłopak odwrócił się do mnie. Był tak blisko, a ja widziałam
tylko jego nosek, który czule ucałowałam.
-Nie wiesz o co chodzi.?- zaczął wyraźnie zmartwiony. –Louis
przystawia się do ciebie, a ty mu jeszcze na to pozwalasz. Latasz za nim jak
piesek. Lou mówi nalej mi soku ty lecisz, posprzątaj łazienkę, już cię nie ma.
Robisz wszystko co on sobie życzy, a Lou wykorzystuje to by być blisko ciebie. –wyznał
szlochając co jakiś czas.
Były to
głupie powody, ale chłopaka zabolały. Dopiero teraz zauważyłam, że dziś cały
czas latałam za Louisem, ale co mam na to poradzić, ze mnie wołał. Musiałam to
robić to był warunek mieszkania tu.
-Skarbie, to jest moja praca.- oznajmiłam głaszcząc go po
policzku. –Nic nie poradzę, że Louis to wielkie dziecko.
Chłopak mocniej się we mnie
wtulił. Pozwoliłam mu na to choć kilka godzin temu było to dla mnie krępujące. Był
dla mnie ważny jak nikt inny, a jego łzy bolały bardziej niż cokolwiek. Znałam
go dwa miesiące i żałuje, że dopiero teraz uświadomiłam sobie, że jest moim
szczęściem. Mogłam mu to powiedzieć. Nie bałam się odrzucenia.
-Kociaku –zaczęłam, a on podniósł wzrok na mnie- Kocham Cię.
Harry rzucił się na mnie i wpił
się w moje wargi. Cały dzień bez niego
była jak udręka. Wiem, że życia też bez niego nie wytrzymam. Ufałam mu. Jak
nikomu innemu. Tylko jego tak naprawdę w tym cholernym życiu miałam.
-Czy mogę cię o coś poprosić.?- zapytał
-Oczywiście, ze tak- uśmiechnęłam się, czego najpewniej nie
zauważył, bo w pokoju panowała okropna ciemność.
Chłopak przez chwilę wahał się, ale wtulił się we mnie
mocniej i szepnął coś pod nosem. Nie słyszałam co powiedział, więc poprosiłam
go o powtórzenie.
-Kochaj się ze mną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz