Ostrzeżenie.!!!

Na blogu mogą znajdować się wulgaryzmy jak i momenty +18. Jeśli nie chcesz nie czytaj.!!! Nieprzyjemne komentarze na ten temat od razu usuwam.! Proszę też nie zwracać uwagi na błędy w pisowni (ortografia jak i interpunkcja), próbuje by takie nie znajdowały miejsca na mojej stronie. Za wszelki niepoprawności PRZEPRASZAM.!!!

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 9. „Dwie miłości.”



Rozdział 9. „Dwie miłości.”
            Czy Louis Tomlinson właśnie wyznał mi miłość.?! Na to wychodzi, bukiet róż, przeprosiny i jeszcze te „kocham cię”. Gdyby zrobił to jakieś trzy dni temu byłabym najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, ale teraz miałam Harry’ego i bardzo się z tego cieszyłam, bo jest to wspaniały chłopak i nie zamieniłabym go nawet na Lou.
            Chłopak stał wpatrując się we mnie, z iskierkami nadziei w oczach. Jednak mnie to nie poruszało. Niedawno pobił Hazze, nawrzeszczał na mnie i jeszcze kazał mi się wynosić, a dziś prosi o randkę.?
-Przykro mi, ale ja nic do ciebie nie czuję- próbowałam powiedzieć to delikatnie, ale chłopaka najwyraźniej to zabolało.
-Weź przynajmniej kwiaty.- poprosił podając mi je.
Chwyciłam róże najostrożniej jak umiałam żeby się nie pokuć. Louis już dawno odszedł. Zamknęłam, więc drzwi i odłożyłam bukiet na szafkę. Zauważyłam, że Harry wyszedł już z łazienki. Musiał to wszystko słyszeć.
Weszłam do łóżka i okryłam się kołdrą. Loczek zrobi to samo wtulając się we mnie. Cmoknęłam go w usta, ale widziałam, ze jest zaniepokojony. Ta cała akcja z Lou. Chłopak był wyraźnie zaniepokojony. Nie chciałam żeby się martwił. Kochałam tylko jego i mogłam to powiedzieć.
-Harry…-zaczęłam łagodnie –Ja się nigdy nie zgodzę.- obiecałam mu.
Curly tylko spojrzał na mnie i przyciągnął do siebie łącząc nasze wargi w pocałunku. Położyłam moją dłoń na jego policzku i oddałam mu się w całości. Chłopak przecisnął swój język i zaczął „bawić się” z moim delikatnie go popychając czy gładząc. Przycisnęłam go jeszcze bliżej nie chcąc żeby to się kończyło. Jednak chłopak oderwał się od mnie. Spojrzałam na niego, a on delikatnie się uśmiechnął i pocałował mnie w nos na co cicho zachichotałam.
            Obudziłam się i zrobiłam to co wczoraj. Szybki prysznic, a później przygotowanie śniadania. Muszę się pochwalić, że wyszło mi lepsze niż wczoraj. Usiadłam na blacie i z zadowoleniem czekałam na chłopców. Pierwszy przeszedł Liam. Chłopak usiadł koło mnie i napił się soku.
-Był u ciebie Louis.? –spytał po chwili ciszy
-Chciał się ze mną umówić. –oznajmiłam spuszczając głowę - Nie zgodziłam się –szybko dodałam.
Liam tylko skinął głowę i teraz siedzieliśmy w kompletnej ciszy. Przerwał ją Harry, który wszedł do pomieszczenia. Nie miał na sobie koszulki, więc mogłam podziwiać jego tors ozdobiony tatuażami. Uśmiechnęłam się do niego. Jednak on tego nie odwzajemnił. Zaniepokoiłam się.
-Dlaczego zeszłaś tak szybko.?- spytał
-Musiałam przygotować śniadanie. –odpowiedziałam podchodząc do niego i wtulając się w ciepłe ciało.
Nie odwzajemnił uścisku. Nie wiem o co mu chodziło. Był jakiś naburmuszony.
-Powitalne dla Lou.?
            Więc o to mu chodziło. Był nerwowy o Louisa. Wkurzył się, że chłopak zaprosił mnie na randkę. Nie dziwie mu się gdyby jakaś dziewczyna zaprosiła go na spotkanie też byłabym zazdrosna, ale dlaczego był taki nieprzyjemny wobec mnie.
-Przecież wszyscy jecie śniadanie. Louis powoduje tylko dodatkową ilość jak i talerz. To tyle.- wytłumaczyłam mu spokojnie.
Chłopak tylko sapnął i usiadł na swoim miejscu.
            Reszta dnia minęła nam w napięciu. Harry cały czas chodził naburmuszony. Nie rozumiałam go, przecież nie chciałam iść z Lou na tą randkę. Nie wiedziałam jak mam mu to wytłumaczyć. Nie chciałam by chłopcy na to patrzyli. Był dla wszystkich nie uprzejmy. Chłopcom to się udzieliło i pod wieczór uciekli gdzieś . Liam do Daniell, Zayn do Perri, a Louis i Niall na jakąś dyskotekę. Zapewne wszyscy wrócą rano.
            Leżałam sama w łóżku. Harry dziś spał u siebie. Obraził się a ja nawet nie wiedziałam o co. Musiałam to z nim wyjaśnić. Przecież nie czułam nic do Lou. Wygramoliłam się z łóżka i ruszyłam do pokoju Hazzy. Zapukałam cicho, ale na tyle głośno żeby usłyszał, kiedy usłyszałam „proszę” weszłam i po ciemku zbliżyłam się do łóżka. Usłyszałam jak Harry odwraca się na drugi bok.
Położyłam mu rękę na ramieniu. Zależało mi na nim. Jesteśmy parą od dwóch dni, a ja wiem, że go kocham. Znałam go dwa miesiące. Dużo zdążyłam się o nim dowiedzieć, ale teraz.? Zachowywał się zupełnie inaczej.
-Harry…- zasmuciłam się – O co chodzi.?
Usłyszałam głośne pociągnięcie nosem. On chyba płakał. Płakał przez mnie, ale dlaczego.? Wiem sprawa Lou go przybiła, ale nie zgodziłam się. On za mocno to wszystko przeżywa. Położyłam się obok niego i przytuliłam go od tyłu. Teraz byłam pewna, że płacze.
-Proszę, nie płacz, przecież ja nawet nie wiem o co chodzi.
Chłopak odwrócił się do mnie. Był tak blisko, a ja widziałam tylko jego nosek, który czule ucałowałam.
-Nie wiesz o co chodzi.?- zaczął wyraźnie zmartwiony. –Louis przystawia się do ciebie, a ty mu jeszcze na to pozwalasz. Latasz za nim jak piesek. Lou mówi nalej mi soku ty lecisz, posprzątaj łazienkę, już cię nie ma. Robisz wszystko co on sobie życzy, a Lou wykorzystuje to by być blisko ciebie. –wyznał szlochając co jakiś czas.
            Były to głupie powody, ale chłopaka zabolały. Dopiero teraz zauważyłam, że dziś cały czas latałam za Louisem, ale co mam na to poradzić, ze mnie wołał. Musiałam to robić to był warunek mieszkania tu.
-Skarbie, to jest moja praca.- oznajmiłam głaszcząc go po policzku. –Nic nie poradzę, że Louis to wielkie dziecko.
Chłopak mocniej się we mnie wtulił. Pozwoliłam mu na to choć kilka godzin temu było to dla mnie krępujące. Był dla mnie ważny jak nikt inny, a jego łzy bolały bardziej niż cokolwiek. Znałam go dwa miesiące i żałuje, że dopiero teraz uświadomiłam sobie, że jest moim szczęściem. Mogłam mu to powiedzieć. Nie bałam się odrzucenia.
-Kociaku –zaczęłam, a on podniósł wzrok na mnie- Kocham Cię.
Harry rzucił się na mnie i wpił się w moje wargi.  Cały dzień bez niego była jak udręka. Wiem, że życia też bez niego nie wytrzymam. Ufałam mu. Jak nikomu innemu. Tylko jego tak naprawdę w tym cholernym życiu miałam.
-Czy mogę cię o coś poprosić.?- zapytał
-Oczywiście, ze tak- uśmiechnęłam się, czego najpewniej nie zauważył, bo w pokoju panowała okropna ciemność.
Chłopak przez chwilę wahał się, ale wtulił się we mnie mocniej i szepnął coś pod nosem. Nie słyszałam co powiedział, więc poprosiłam go o powtórzenie.
-Kochaj się ze mną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz