Ostrzeżenie.!!!

Na blogu mogą znajdować się wulgaryzmy jak i momenty +18. Jeśli nie chcesz nie czytaj.!!! Nieprzyjemne komentarze na ten temat od razu usuwam.! Proszę też nie zwracać uwagi na błędy w pisowni (ortografia jak i interpunkcja), próbuje by takie nie znajdowały miejsca na mojej stronie. Za wszelki niepoprawności PRZEPRASZAM.!!!

czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 6. „Fałszywe oskarżenia.”



Rozdział 6. „Fałszywe oskarżenia.”
Byłam zdezorientowana. Czy ona właśnie opluła mnie naleśnikiem.?! Z tego co czułam i widziałam to chyba tak i musiało to wyglądać co najmniej komicznie. Siedziałam na swoim miejscu. Cała w przeżutych kawałkach jedzenia, rozglądając się na boki. Miny chłopców też zdradzały, ze to co zrobiła El mocno ich zaskoczyło.
Louis złapał ją a rękę i wyprowadził z kuchni, a Harry podał mi namoczoną ściereczkę żeby to z siebie starła. I tak po tym wszystkim potrzebowałam prysznica. Moja sukienka była cała w dzisiejszym posiłku.
-Chodź, pokaże ci gdzie jest łazienka –zaproponował Harry.
            Okazało się, że miałam osobną łazienkę w swoim pokoju. Oczywiście była cudowna, ale nie miałam czasu jej podziwiać. Chwyciłam tylko czystą bieliznę, piżamę i mój ulubiony puchowy ręcznik. Musiałam to z siebie wszystko zmyć, więc prysznic trwał dość długo. Wyszorowałam dokładnie ciało jak i włosy, które także oberwały tym atakiem.
            Przygotowana do snu wyszłam z łazienki. Na łóżku siedział Harry. Miał na sobie jedynie spodnie w kratkę od piżamy, więc bez przeszkód mogłam obserwować jego wyrzeźbiony tors. Można powiedzieć, że był idealny, aż chciało się go dotknąć.
            I znów to samo. Przyłapałam się sama na tym jak o nim fantazjowałam. W myślach krzyczałam sama do siebie, ze on mi się nie podoba, ale patrząc na niego coś robiło fikołka w moim brzuchu. Wytłumaczyłam to sobie naturalną reakcją dziewczyny na zobaczenie półnagiego mężczyzny, przecież to było naturalne. Kiedy dostrzegł, ze wyszłam wstał.
-Lili, ja bardzo cię przepraszam za to na dole.
-Nie szkodzi. To nie twoja wina. Z resztą jest już po kłopocie. –oznajmiłam, a chłopak obdarzył mnie ciepłym uśmiechem.
*** miesiąc później
Z chłopcami mieszkam już miesiąc. Jest naprawdę fajnie. Pomijając jeden szczegół, który zwie się Eleonor. Z każdym dniem jest jeszcze gorzej. Wymyśla najróżniejsze formy uprzykrzania mi. Wsadziła mi już pająka do torebki, zamieniła odżywkę na żel do włosów, codziennie zostawia dom w takim stanie jakby przeszło tornado, wymyśla najróżniejsze potrawy, które muszę jej gotować, wyzywa mnie od Szmaty, Kopciuszka i tak dalej i mam uczucie, że kiedy jestem obok wręcz nachalnie pokazuje mi, że Lou jest jej. Całuje go gdy ten ogląda mecz, biega za nim nawet do łazienki i ogólnie dziwnie się zachowuje. Czasami nawet zastanawiam się co wymyśli później, bo za każdym razem jej żarty są gorsze.
Sprzątałam akurat łazienkę Zayn’a, pożytkując jego lakiery do włosów i inne kosmetyki. Nawet ja mam tego mniej, a przecież to facet. Już kończyłam kiedy usłyszałam wołanie Louis’a. Było ono tak głośne ,żę wypuściłam jego lakier do włosów. Szybko pobiegłam do miejsca skąd dochodził jego krzyk. Stała już tam cała piątka i Eleonor. Każdy z nich miał zaniepokojone wyrazy twarzy, oprócz El. Ona uśmiechała się chytro. Domyślałam się, ze to jej kolejny żart.
-Lili- zaczął spokojnie Lou –Możesz mi do jasnej cholery powiedzieć gdzie jest nasza statuetka z gali MTV Video Music Awards za najlepszy pop’owy teledysk.?- spytał wyraźnie wkurzony.
            Zdziwiłam się, ze o to mnie pytał, przecież powiedzieli, że nie mam sprzątać w ich gablotce z nagrodami i tak też robiłam. Omijałam ją szerokim łukiem, więc nie rozumiałam dlaczego pyta właśnie mnie.
-Dlaczego mnie pytasz.? Nie kazaliście mi…
-Właśnie.! Nie kazaliśmy ci ich dotykać- przerwał mi. –I nie kazaliśmy ci ich sobie brać.! –wrzasnął na mnie.
           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz