Rozdział 6. „Fałszywe oskarżenia.”
Byłam zdezorientowana. Czy ona
właśnie opluła mnie naleśnikiem.?! Z tego co czułam i widziałam to chyba tak i
musiało to wyglądać co najmniej komicznie. Siedziałam na swoim miejscu. Cała w
przeżutych kawałkach jedzenia, rozglądając się na boki. Miny chłopców też
zdradzały, ze to co zrobiła El mocno ich zaskoczyło.
Louis złapał ją a rękę i
wyprowadził z kuchni, a Harry podał mi namoczoną ściereczkę żeby to z siebie
starła. I tak po tym wszystkim potrzebowałam prysznica. Moja sukienka była cała
w dzisiejszym posiłku.
-Chodź, pokaże ci gdzie jest łazienka –zaproponował Harry.
Okazało
się, że miałam osobną łazienkę w swoim pokoju. Oczywiście była cudowna, ale nie
miałam czasu jej podziwiać. Chwyciłam tylko czystą bieliznę, piżamę i mój
ulubiony puchowy ręcznik. Musiałam to z siebie wszystko zmyć, więc prysznic
trwał dość długo. Wyszorowałam dokładnie ciało jak i włosy, które także
oberwały tym atakiem.
Przygotowana
do snu wyszłam z łazienki. Na łóżku siedział Harry. Miał na sobie jedynie
spodnie w kratkę od piżamy, więc bez przeszkód mogłam obserwować jego
wyrzeźbiony tors. Można powiedzieć, że był idealny, aż chciało się go dotknąć.
I znów to
samo. Przyłapałam się sama na tym jak o nim fantazjowałam. W myślach krzyczałam
sama do siebie, ze on mi się nie podoba, ale patrząc na niego coś robiło
fikołka w moim brzuchu. Wytłumaczyłam to sobie naturalną reakcją dziewczyny na
zobaczenie półnagiego mężczyzny, przecież to było naturalne. Kiedy dostrzegł,
ze wyszłam wstał.
-Lili, ja bardzo cię przepraszam za to na dole.
-Nie szkodzi. To nie twoja wina. Z resztą jest już po
kłopocie. –oznajmiłam, a chłopak obdarzył mnie ciepłym uśmiechem.
*** miesiąc później
Z chłopcami mieszkam już miesiąc.
Jest naprawdę fajnie. Pomijając jeden szczegół, który zwie się Eleonor. Z
każdym dniem jest jeszcze gorzej. Wymyśla najróżniejsze formy uprzykrzania mi. Wsadziła
mi już pająka do torebki, zamieniła odżywkę na żel do włosów, codziennie
zostawia dom w takim stanie jakby przeszło tornado, wymyśla najróżniejsze
potrawy, które muszę jej gotować, wyzywa mnie od Szmaty, Kopciuszka i tak dalej
i mam uczucie, że kiedy jestem obok wręcz nachalnie pokazuje mi, że Lou jest
jej. Całuje go gdy ten ogląda mecz, biega za nim nawet do łazienki i ogólnie
dziwnie się zachowuje. Czasami nawet zastanawiam się co wymyśli później, bo za
każdym razem jej żarty są gorsze.
Sprzątałam akurat łazienkę Zayn’a,
pożytkując jego lakiery do włosów i inne kosmetyki. Nawet ja mam tego mniej, a
przecież to facet. Już kończyłam kiedy usłyszałam wołanie Louis’a. Było ono tak
głośne ,żę wypuściłam jego lakier do włosów. Szybko pobiegłam do miejsca skąd
dochodził jego krzyk. Stała już tam cała piątka i Eleonor. Każdy z nich miał
zaniepokojone wyrazy twarzy, oprócz El. Ona uśmiechała się chytro. Domyślałam
się, ze to jej kolejny żart.
-Lili- zaczął spokojnie Lou –Możesz mi do jasnej cholery
powiedzieć gdzie jest nasza statuetka z gali MTV Video Music Awards za
najlepszy pop’owy teledysk.?- spytał wyraźnie wkurzony.
Zdziwiłam
się, ze o to mnie pytał, przecież powiedzieli, że nie mam sprzątać w ich
gablotce z nagrodami i tak też robiłam. Omijałam ją szerokim łukiem, więc nie
rozumiałam dlaczego pyta właśnie mnie.
-Dlaczego mnie pytasz.? Nie kazaliście mi…
-Właśnie.! Nie kazaliśmy ci ich dotykać- przerwał mi. –I nie
kazaliśmy ci ich sobie brać.! –wrzasnął na mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz