Rozdział 10. „Jestem tego pewna.”
Nie
wiedziałam co mu odpowiedzieć. Chciałam tego, ale nie wiem, to było dziwne
uczucie. Wyobrażałam sobie jak się na niego rzucam, ale w środku coś mnie
hamowało. Wstydziłam się, sama nie wiem czego. Może, że mi cos nie wyjdzie, że
będzie się śmiać, ale byłam pewna, że tego chcę, że chcę to przeżyć razem z
nim.
Wtuliłam
się w niego i zamknęłam oczy. Musiałam się zastanowić. Teraz była doskonała
chwila. Chłopcy gdzieś poszli, więc zostaliśmy sami. Mogliśmy to zrobić,
musiałam się tylko zgodzić.
-Lili…
-Tak –przerwałam mu. Chłopak spojrzał na mnie –Zgadzam się.
–oznajmiłam cicho.
Loczek
podniósł mój podbródek i wpił się w moje usta. To było cudowne. Jego język
doskonale dogadywał się z moim. Harry powoli przekręcił się tak, że znalazł się
na mną. Owinęłam rękoma jego kark i przyciągnęłam do siebie. Curly obdarowywał
teraz całusami moją szyje. Było to takie przyjemne. Czułam się jak porcelanowa
laleczka, która za chwile miała się rozpaść. Hazza złapał za róg mojej
niebieskiej piżamki i zdjął ją ze mnie. Leżałam przed nim w samej bieliźnie.
Zapalił światło i teraz widziałam jak wpatruje się w moje prawie nagie ciało.
Krępowało mnie to. Schylił się do mnie i cmoknął mnie w usta.
-Nie bój się. Zaopiekuję się tobą. –oznajmił kładąc ręce na
mojej talii. Poczułam jak jego wargi kierują się na mój brzuch i po chwili
pieszczą go swoim delikatnym dotykiem. Skierował dłonie na moje biodra i
przyciągnąl mnie w dół, tak, że na na wysokości twarzy miał moje piersi. Harry
obrał sobie za cel bardziej intymne miejsce i usta skierował na mój dekolt. Po
zostawieniu dużej ilości malinek zaczął mu przeszkadzać stanik.
Poczułam w
brzuchu mocny ścisk. Wstydziłam się. Pierwszy raz miałam pokazać się komuś
nago, nie licząc rodziców. Nabrałam powietrza i wygięłam się w łuk by ułatwić
mu dostęp do zapięcia. Odpiął go jednym szybkim ruchem. Było widać, że ma
wprawę. Cieszyłam się, bo wiedziałam, że mnie poprowadzi. Po chwili widziałam
jak odlatuje w jakiś kąt pokoju. Spojrzałam na chłopaka. Można powiedzieć, że
był wręcz zafascynowany.
Moje piersi
były dość duże. Szczerze, to mi przeszkadzały. Mogłam je komuś oddać w zamian
za bycie deską, ale w takiej chwili można tylko podziękować Bogu za ten
nietypowy prezent. Loczek położył swoje dłonie na nich i zaczął delikatnie
ugniatać. Jednak z każdą chwilą robił to coraz mocniej. Był stanowczy, ale nie
sprawiał mi bólu. To było bardzo przyjemne.
Jedną rękę
zamienił na swoje usta. Ssał i przygryzał sutek powodując dreszcze
przyjemności, które rozlały się masowo po moim ciele. Zjechał ręką do moich
koronkowych, czarnych majtek i zaczął bawić się nimi, po czym ściągnął je tak
szybko, ze nawet nie wiedziałam kiedy je straciłam.
Chłopak
odsunął się od mnie i wręcz jak zahipnotyzowany patrzył się na moje ciało
ściągając jednocześnie swoje neonowo żółte bokserki, na których znajdowało się
duże wybrzuszenie. Kiedy zobaczyłam co w nich chowa zalała mnie fala gorąca. On
jednak cały czas wręcz gapił się na mnie. Odruchowo zasłoniłam się rękoma i zacisnęłam
nogi.
Curly nie
pozwolił mi na to. Chwycił moje dłonie i
umiejscowił je nad moją głową. Nie sprawiało mi to bólu. Raczej rosło mi przez
to podniecenie. Drugą wcisnął pomiędzy nogi aby później ułożyć się pomiędzy
nimi. Czułam jak napiera na mnie swoim przyrodzeniem.
Wiedziałam, że nie mogę się już
wycofać, ale bałam się. Bałam jak cholera, że to będzie boleć, przecież on jest
ogromny. Spojrzałam na Hazze. Jego twarz przybrała teraz formę pytania. To
miało się zaraz stać. Pocałowałam go tylko na znak zgody. Jego kolega znalazł
się tuż przy mojej kobiecości. Pocałunek nabrał już tempa. Loczek jednym
szybkim ruchem wszedł we mnie powodując głośny pisk.
Bolało,
bolało jak sam skurwysyn. Wtuliłam się w niego z nadzieją, że ból minie. Przez
chwilę przytulałam się do niego by później się oderwać i położyć na moim poprzednim
miejscu. Mieć go w sobie to było dziwne uczucie. Poczułam się jakby w końcu
została wypełniona we mnie pustka, którą zawsze w sobie nosiłam.
-Przepraszam –szepnął
-Nic się nie stało. –oznajmiłam oplątując jego kark moimi
rękoma.
Harry
delikatnie się we mnie poruszał. Zapominałam o bólu, aż w końcu całkiem minął. Czułam
się jak w niebie. Moje dłonie spoczęły na plecach Hazzy wbijając w nie
paznokcie. Jęknęłam zadowolona. Byliśmy jakby perfekcyjnie złączeni. Był teraz
mój i tylko mój.
Chłopak
przyśpieszył by po chwili kochać się ze mną jak wariat. Piszczałam, jęczałam,
to było takie cudowne. Słyszałam sapanie Hazzy nad sobą. To była jak melodia
dla moich uszu. Oplotłam go nogami ułatwiając mu dostęp do mnie i zmieniając
kąt pod którym we mnie wchodził. W końcu zrozumiałam, ze to co nazywałam
szczytem było tylko drogą do niego, bardzo przyjemną. Już nie wiedziałam co mam
robić. Przyjemność rozrywała mnie od środka. Wiłam się pod nim krzycząc chyba
na całą dzielnice jego imię.
-Mała poczekaj, jeszcze chwilkę- wysapał kiedy myślałam, że
nie wytrzymam. Przycisnęłam go do siebie mocniej i zagryzłam wargę. Poczułam smak
krwi. Ugryzłam ją za mocno, ale w tej chwili się tym nie przejmowałam. Curly
wykonał ostatnie ruchy i oboje doszliśmy wykrzykując swoje imiona. Skończył we
mnie, a świadomość tego była lepsza niż cokolwiek.
Przez
chwilę leżeliśmy perfekcyjnie splątani, regulując swoje oddechy. Harry wyszedł
ze mnie i ułożył się na miejscu obok. Chciałam się do niego przytulić jednak on
wyszedł z łóżka. Byłam zdziwiona nie wiedziałam o co mu chodzi. On tylko
uśmiechnął się do mnie i pokazał zużytą prezerwatywę. Nawet nie wiedziałam
kiedy ją założył.
-Tylko wyrzucę.
Zachichotałam cicho przypominając
sobie sytuacje sprzed kilku minut. Przytuliłam do siebie poduszkę. Byłam szczęśliwsza
niż kiedykolwiek. On wrócił po kilku minutach i rzucił się na łóżko. Okryłam go
kołdrą, a jego głowa wylądowała na moim dekolcie. Teraz mi to nie
przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Cieszyłam się, ze tam jest. Gładziłam go jakiś
czas po włosach, a później zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz