Ostrzeżenie.!!!

Na blogu mogą znajdować się wulgaryzmy jak i momenty +18. Jeśli nie chcesz nie czytaj.!!! Nieprzyjemne komentarze na ten temat od razu usuwam.! Proszę też nie zwracać uwagi na błędy w pisowni (ortografia jak i interpunkcja), próbuje by takie nie znajdowały miejsca na mojej stronie. Za wszelki niepoprawności PRZEPRASZAM.!!!

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 10. „Jestem tego pewna.”



Rozdział 10. „Jestem tego pewna.”
            Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Chciałam tego, ale nie wiem, to było dziwne uczucie. Wyobrażałam sobie jak się na niego rzucam, ale w środku coś mnie hamowało. Wstydziłam się, sama nie wiem czego. Może, że mi cos nie wyjdzie, że będzie się śmiać, ale byłam pewna, że tego chcę, że chcę to przeżyć razem z nim.
            Wtuliłam się w niego i zamknęłam oczy. Musiałam się zastanowić. Teraz była doskonała chwila. Chłopcy gdzieś poszli, więc zostaliśmy sami. Mogliśmy to zrobić, musiałam się tylko zgodzić.
-Lili…
-Tak –przerwałam mu. Chłopak spojrzał na mnie –Zgadzam się. –oznajmiłam cicho.
            Loczek podniósł mój podbródek i wpił się w moje usta. To było cudowne. Jego język doskonale dogadywał się z moim. Harry powoli przekręcił się tak, że znalazł się na mną. Owinęłam rękoma jego kark i przyciągnęłam do siebie. Curly obdarowywał teraz całusami moją szyje. Było to takie przyjemne. Czułam się jak porcelanowa laleczka, która za chwile miała się rozpaść. Hazza złapał za róg mojej niebieskiej piżamki i zdjął ją ze mnie. Leżałam przed nim w samej bieliźnie. Zapalił światło i teraz widziałam jak wpatruje się w moje prawie nagie ciało. Krępowało mnie to. Schylił się do mnie i cmoknął mnie w usta.
-Nie bój się. Zaopiekuję się tobą. –oznajmił kładąc ręce na mojej talii. Poczułam jak jego wargi kierują się na mój brzuch i po chwili pieszczą go swoim delikatnym dotykiem. Skierował dłonie na moje biodra i przyciągnąl mnie w dół, tak, że na na wysokości twarzy miał moje piersi. Harry obrał sobie za cel bardziej intymne miejsce i usta skierował na mój dekolt. Po zostawieniu dużej ilości malinek zaczął mu przeszkadzać stanik.
            Poczułam w brzuchu mocny ścisk. Wstydziłam się. Pierwszy raz miałam pokazać się komuś nago, nie licząc rodziców. Nabrałam powietrza i wygięłam się w łuk by ułatwić mu dostęp do zapięcia. Odpiął go jednym szybkim ruchem. Było widać, że ma wprawę. Cieszyłam się, bo wiedziałam, że mnie poprowadzi. Po chwili widziałam jak odlatuje w jakiś kąt pokoju. Spojrzałam na chłopaka. Można powiedzieć, że był wręcz zafascynowany.
            Moje piersi były dość duże. Szczerze, to mi przeszkadzały. Mogłam je komuś oddać w zamian za bycie deską, ale w takiej chwili można tylko podziękować Bogu za ten nietypowy prezent. Loczek położył swoje dłonie na nich i zaczął delikatnie ugniatać. Jednak z każdą chwilą robił to coraz mocniej. Był stanowczy, ale nie sprawiał mi bólu. To było bardzo przyjemne.
            Jedną rękę zamienił na swoje usta. Ssał i przygryzał sutek powodując dreszcze przyjemności, które rozlały się masowo po moim ciele. Zjechał ręką do moich koronkowych, czarnych majtek i zaczął bawić się nimi, po czym ściągnął je tak szybko, ze nawet nie wiedziałam kiedy je straciłam.
            Chłopak odsunął się od mnie i wręcz jak zahipnotyzowany patrzył się na moje ciało ściągając jednocześnie swoje neonowo żółte bokserki, na których znajdowało się duże wybrzuszenie. Kiedy zobaczyłam co w nich chowa zalała mnie fala gorąca. On jednak cały czas wręcz gapił się na mnie. Odruchowo zasłoniłam się rękoma i zacisnęłam nogi.
            Curly nie pozwolił mi na to. Chwycił moje  dłonie i umiejscowił je nad moją głową. Nie sprawiało mi to bólu. Raczej rosło mi przez to podniecenie. Drugą wcisnął pomiędzy nogi aby później ułożyć się pomiędzy nimi. Czułam jak napiera na mnie swoim przyrodzeniem.
Wiedziałam, że nie mogę się już wycofać, ale bałam się. Bałam jak cholera, że to będzie boleć, przecież on jest ogromny. Spojrzałam na Hazze. Jego twarz przybrała teraz formę pytania. To miało się zaraz stać. Pocałowałam go tylko na znak zgody. Jego kolega znalazł się tuż przy mojej kobiecości. Pocałunek nabrał już tempa. Loczek jednym szybkim ruchem wszedł we mnie powodując głośny pisk.
            Bolało, bolało jak sam skurwysyn. Wtuliłam się w niego z nadzieją, że ból minie. Przez chwilę przytulałam się do niego by później się oderwać i położyć na moim poprzednim miejscu. Mieć go w sobie to było dziwne uczucie. Poczułam się jakby w końcu została wypełniona we mnie pustka, którą zawsze w sobie nosiłam.
-Przepraszam –szepnął
-Nic się nie stało. –oznajmiłam oplątując jego kark moimi rękoma.
            Harry delikatnie się we mnie poruszał. Zapominałam o bólu, aż w końcu całkiem minął. Czułam się jak w niebie. Moje dłonie spoczęły na plecach Hazzy wbijając w nie paznokcie. Jęknęłam zadowolona. Byliśmy jakby perfekcyjnie złączeni. Był teraz mój i tylko mój.
            Chłopak przyśpieszył by po chwili kochać się ze mną jak wariat. Piszczałam, jęczałam, to było takie cudowne. Słyszałam sapanie Hazzy nad sobą. To była jak melodia dla moich uszu. Oplotłam go nogami ułatwiając mu dostęp do mnie i zmieniając kąt pod którym we mnie wchodził. W końcu zrozumiałam, ze to co nazywałam szczytem było tylko drogą do niego, bardzo przyjemną. Już nie wiedziałam co mam robić. Przyjemność rozrywała mnie od środka. Wiłam się pod nim krzycząc chyba na całą dzielnice jego imię.
-Mała poczekaj, jeszcze chwilkę- wysapał kiedy myślałam, że nie wytrzymam. Przycisnęłam go do siebie mocniej i zagryzłam wargę. Poczułam smak krwi. Ugryzłam ją za mocno, ale w tej chwili się tym nie przejmowałam. Curly wykonał ostatnie ruchy i oboje doszliśmy wykrzykując swoje imiona. Skończył we mnie, a świadomość tego była lepsza niż cokolwiek.
            Przez chwilę leżeliśmy perfekcyjnie splątani, regulując swoje oddechy. Harry wyszedł ze mnie i ułożył się na miejscu obok. Chciałam się do niego przytulić jednak on wyszedł z łóżka. Byłam zdziwiona nie wiedziałam o co mu chodzi. On tylko uśmiechnął się do mnie i pokazał zużytą prezerwatywę. Nawet nie wiedziałam kiedy ją założył.
-Tylko wyrzucę.
Zachichotałam cicho przypominając sobie sytuacje sprzed kilku minut. Przytuliłam do siebie poduszkę. Byłam szczęśliwsza niż kiedykolwiek. On wrócił po kilku minutach i rzucił się na łóżko. Okryłam go kołdrą, a jego głowa wylądowała na moim dekolcie. Teraz mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Cieszyłam się, ze tam jest. Gładziłam go jakiś czas po włosach, a później zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz