Ostrzeżenie.!!!

Na blogu mogą znajdować się wulgaryzmy jak i momenty +18. Jeśli nie chcesz nie czytaj.!!! Nieprzyjemne komentarze na ten temat od razu usuwam.! Proszę też nie zwracać uwagi na błędy w pisowni (ortografia jak i interpunkcja), próbuje by takie nie znajdowały miejsca na mojej stronie. Za wszelki niepoprawności PRZEPRASZAM.!!!

czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 7. „Zmiana w kontaktach”



Rozdział 7. „Zmiana w kontaktach”
Czy ja się nie przesłyszałam.?! On oskarżał mnie o kradzież. Niby dlaczego miałam to zrobić.? Zapewnili mi dom, utrzymywali mnie w zamian za głupie opiekowanie się nim, a ja ich miałam okraść. Nie jestem niewdzięczną idiotką.
-Ale ja jej nie wzięłam. –zaczęłam się tłumaczyć
Po minie Lou widziałam, ze jakoś nie bardzo mi wierzył.
-El mi powiedziała jak kręciłaś się koło gablotki.!
I nagle dostałam olśnienia. Eleonor, kochana El. Jak ona mogła. Wiedziałam, ze mnie nie lubiła i to bardzo. Była zazdrosna o chłopaka, rozumiem, ale żeby robić takie coś. Tego było za dużo. Miałam ochotę zacząć na nią wrzeszczeć, ale się pohamowałam.
-Przepraszam, ale gdybyś nie zauważył to Eleonor robi mi jakieś podłe żarty od kiedy tu jestem. –oznajmiłam spokojnie, ale go to jeszcze bardziej wkurzyło. W końcu obraziłam jej dziewczynę.
-Nie masz prawa jej obrażać.- krzyknął podchodząc do mnie niebezpiecznie blisko.
-Ale ja nie chciałam jej obrazić. Mówię tylko jak jest. –próbowałam załagodzić sytuację.
            Louis’a to chyba jeszcze bardziej wkurzyło, bo popchnął mnie z całej siły. Upadłam z hukiem na podłogę. Na szczęście nie bolało tak mocno. Spojrzałam w górę. Harry zaczął krzyczeć na Lou i po chwili rzucili się na siebie. Zanim zdążyłam wstać było po wszystkim. Lou złapał ucieszoną El za rękę
-Do wieczora ma cię tu nie być.!- wrzasnął na odchodne i zniknął mi z oczy.
Harry stał zasapany wpatrując się to we mnie to w kolegów. Zauważyłam, że ma przeciętą wargę i czerwony ślad pod okiem. Jutro na pewno pojawi się tam kolor siny. Podeszłam do niego, jednak nie wiedziałam co robić.
-Harry..- zaczęłam nie pewnie –Przepraszam, ja naprawdę nie wzięłam tej statuetki.
Chłopak tylko przyciągnął mnie do siebie i schował w swoich ramionach. Było mi tam tak dobrze. Na chwilę nawet zapomniałam o tej całej sprawie. Chciałam tam zostać całe życie. Pierwszy raz nie postrzegałam Harry’ego jako szalonego nastolatka, ale mężczyznę, który mnie obroni. Może tego mi w nim brakowało przez ten cały czas.
-Lili- usłyszałam delikatny głos Liam’a – Żaden z nas w to nie wierzy.
-No właśnie.- potwierdził Niall. –Mieszkałaś tu tyle czasu i dopiero coś wzięłaś.? To niedorzeczne.
- Z resztą nie przejmuj się Lou. On jest zapatrzony w El jak w obrazek.- dodał Zayn. – i w dodatku to nie tylko dom Louis’a. On nie może cię stąd wyrzucić.
            Skinęłam tylko głową. Nie miałam siły na jakiś inny gest. Chłopcy poklepali mnie po ramieniu, a później ruszyłam z Harrym do mojego pokoju. Dopiero teraz zauważyłam, że na moich policzkach pojawiły się łzy. Loczek delikatnie je otarł. Pogładziłam go po policzku. Było mi go szkoda. Nie dość, że został pobity, pokłócił się z przyjacielem to na niedosyt zrobił to dla dziewczyny, która nic do niego nie czuje. Z resztą ja sama nie wiem co do niego czułam.
Od jakiegoś czasu często przyłapywałam się na myśleniu o nim i jeszcze te dzisiejsze zdarzenie. Dziś minęło mi całe zauroczenie do Lou. Wiedziałam, że to nie ten właściwy, bo to Harry cały czas się dla mnie poświęcał. Był ze mną kiedy miałam zły humor, przytulił kiedy byłam smutna obronił przed niebezpieczeństwem, był moim rycerzem na białym koniu.
Uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił gest. Resztę dnia spędziłam z nim zamknięta w pokoju. Zbliżała się dwudziesta druga kiedy usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Wiedziałam, że to Lou. Zapewne przyjdzie sprawdzić czy jeszcze tu jestem i najpewniej znowu poszarpie się z Harry’m, a ja tego nie chciałam. Nie chciałam żeby Hazza znów oberwał. Wtuliłam się w niego jeszcze mocniej, a on pocałował mnie w czoło.
Kroki pasiastego słyszałam coraz głośniej. Czułam, ze zaledwie kilka metrów dzieli go od mojego pokoju. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Harry gwałtownie wyskoczył z łóżka. Przygotowując się na potyczkę z przyjacielem. Podeszłam do niego i położyłam mu rękę na torsie żeby nieco się uspokoił.
Nagle światło się zapaliło, a w progu zobaczyłam zdenerwowaną twarz Lou. Byłam gotowa na jego krzyki i wrzaski, nawet na to, że i ja dostanę, ale byłam gotowa. Spojrzałm na Harry’ego, który cały czas utrzymywał kontakt wzrokowy z Louis’em. Widziałam jak bardzo jest wkurzony. Ręce zacisnął w pięści gotowy na bójkę.
-Co ona tu jeszcze robi.?-  zapytał Loui.
-Mieszka.- odparł bez zastanowienia Harry. Wiedziałam, że jest gotów żeby mnie bronić.
-Przecież mówiłem coś.
-Louis- przerwał mu głos z korytarza. Spojrzałam w tamtym kierunku. Stał tam Liam z Zayn’em, Niall położył się spać jakieś dwie godziny temu, więc nie mógł tu być. Całe szczęście jeszcze mu by się coś stało.- Nie możesz podejmować takich decyzji pochopnie. Prześpij się i jutro porozmawiamy na spokojnie.- próbował załagodzić sytuacje.
-Na spokojnie.?! Okradła nas, a wy jej jeszcze bronicie.?!
-Nie wiesz tego na pewno –wtrącił Zayn.
            Boo Bear tylko zaczął się śmiać i kręcić głową. Przepchał się pomiędzy Zayn’em i Liam’em i zszedł na dół. Po chwili usłyszałam zamykanie się drzwi wyjściowych. Zapewne poszedł na noc do El. Liam i Zayn po chwili także się zmyli.
Rzuciłam się na lóżko ciągnąc Harryego za sobą na co się roześmiał. Wtuliłam się w jego ciepły tors. Słyszałam jak serce szybko mu bije. Zapewne od adrenaliny, która przed chwilą mu skoczyła.
-Harry- zaczęłam cicho. – Może zostaniesz u mnie na noc. Boję się teraz zostać sama.- okłamałam go.
            Nie bałam się ani trochę. Mogłam się w razie czego nakluczyć i było by po kłopocie. Chciałam po prostu przytulić się do niego. Dopiero teraz tak naprawdę zrozumiałam, że jest dla mnie kimś więcej. Loczek szeroko się uśmiechnął i skinął głową na znak zgody.
-Pójdę tylko pod prysznic.- oznajmił
            Ja zrobiłam to samo. Po kilkunastu minutach orzeźwiającej kąpieli, weszłam do pokoju ubrana w piżamkę z barankami. O dziwo Harry leżał już w moim łóżku i bawił się telefonem. Zamknęłam drzwi i chłopak szybko skierował wzrok na mnie. Dostrzegłam, że uśmiecha się jeszcze szerzej niż zwykle.
-Co się stało.?- spytałam podchodząc do łóżka.
-Ładna piżama. –stwierdził.
            Już miałam podziękować, kiedy zrozumiałam aluzję. Piżamka zakrywała tylko połowę moich ud, więc chłopak mógł sobie popatrzeć. Jak najszybciej schowałam się pod kołdrę zakrywając się po szyje. Krępował mnie jego wzrok. Czułam się jakby mnie mentalnie rozbierał. Co jak co, ale nie znane mi były stopnie miłości dalsze od pocałunku. Tak, jestem cnotką i dobrze mi z tym.! Nie spieszę się do tego. Oczywiście mam osiemnaście lat i przez to stawałam się często obiektem żartów. Ja po prostu czekałam na moment, że będę pewna że chcę to zrobić.
            Ułożyłam się jak najwygodniej na poduszce i spojrzałam na chłopaka. Harry odłożył telefon na szafkę nocną i zrobił to samo co ja. Leżeliśmy tak przez chwilę patrząc na siebie i robiąc głupie miny. W końcu Hazza przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
-Lili.?- zaczął nieśmiało gładząc mnie po włosach.
-Hm.?
-Czy ja mam u ciebie szanse.?- spytał.
Byłam zaskoczona jego pytaniem. Miał u mnie szanse i to ogromne i on się jeszcze pyta.?! No cóż, po tym co mu zrobiłam miesiąc temu nie dziwie się, że musi się upewnić.
-Masz. –oznajmiłam.
-Naprawdę.? –podniósł mój podbródek tak żeby mogła patrzeć w jego oczy.
Skinęłam głową. Harry szeroko się uśmiechnął, ja z resztą zrobiłam to samo. Po chwili dostrzegłam, że delikatnie się do mnie zbliża. Przysunęłam swoją twarz jeszcze bliżej, zamknęłam oczy i po chwili poczułam jego malinowe usta na swoich. To było niesamowite. Całował mnie tak jakbym za chwilę miała się rozpaść. Poczułam tysiące motyli w brzuchu. Wszystko zaczęło wirować. Czułam się jakby cały świat zrobił fikołka. To był niezwykle przyjemne. Jego pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny. Jego język próbował się dostać do środka moich ust. Ułatwiłam mu to i otworzyłam je szerzej. Zaczęła się walka. Nie miałam ochotę jej przerywać. Wplotłam swoją dłoń w jego loki i oddałam się przyjemności. Jego język zaczął pieścić moje podniebienie, a ja czułam się jak w niebie. Chłopak położył swoją dużą dłoń na moich plecach i jeszcze bardziej przysunął mnie do siebie. Poczułam jak zjeżdża nią coraz niżej. Moje ciało przechodziło przyjemny dreszcz. Harry dotarł do miejsca gdzie kończy się moja krótka piżamka i wsunął rękę pod nią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz