Ostrzeżenie.!!!

Na blogu mogą znajdować się wulgaryzmy jak i momenty +18. Jeśli nie chcesz nie czytaj.!!! Nieprzyjemne komentarze na ten temat od razu usuwam.! Proszę też nie zwracać uwagi na błędy w pisowni (ortografia jak i interpunkcja), próbuje by takie nie znajdowały miejsca na mojej stronie. Za wszelki niepoprawności PRZEPRASZAM.!!!

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 25 „Kolejna kłótnia”

Rozdział 25 „Kolejna kłótnia”
Zdążyłam zobaczyć tylko jak ta wiadomość wstrząsnęła pasiastym, później znikł mi z oczu. Harry za ostro go potraktował, przecież mi pomógł powinien mu podziękować albo w ogóle się nie odzywać jak miał mówić takie coś.
-Harry, nie powinieneś tak mu dopieprzać, bądź co bądź gdyby nie on prawdopodobnie teraz by mnie tu nie było.
-Nie przesadzaj, gdybyś słyszała początek rozmowy to byś tak teraz nie mówiła.- oznajmił mi na co ja odwróciłam wzrok
-To powiedz mi o co poszło. –próbowałam nakłonić go żeby wykrztusił z siebie chociaż kilka słów
-Lili, dopiero co się pogodziliśmy.- zauważył – Nie będę cię tym zamartwiał, z resztą już jesteśmy. –uświadomił mi zajeżdżając pod sklep pod nazwą „Happy Poodle”
-No zgoda. –uspokoiłam się
            Chłopak zgasił auto i wysiadł. Zrobiłam to samo. Splotłam nasze dłonie i cmoknęłam go w policzek na to ten tylko wesoło zachichotał. Weszliśmy do sklepu i już od progu powitało nas radosne szczekanie jak i miauczenie. Hazza od razu pobiegł do klatek z kotami. Zachwycał się nimi jak małe dziecko, które przychodzi tu tylko po to żeby pooglądać zwierzątka.
-Ten jest cudowny. –westchnął po raz kolejny.
Przyznałam mu rację. Kociak był naprawdę słodki. Jak mniemam rasy Ragdoll. Curly ucieszył się kiedy mały kot podszedł do niego i zamiauczał. Pisnął jak mała dziewczynka na widok nowej lalki.
-Chcę go.!- zażądał
-Tak, a kto go będzie czesał. Widziałeś jaką ma sierść.- roześmiałam się na widok jego zachowania
-Ja, a jak pojadę w trasę to będziesz miała zajęcie.
Przewróciłam oczami, a później Loczek zaciągnął mnie do kasy. Sprzedawczyni pomogła nam wyciągnąć kotka i dała go Hazzie na ręce. Była to kotka, także wiem, ze z naszym szczęściem to niedługo liczba kotów w naszym domu drastycznie się powiększy, ale przecież to dla Hazzy nie jest problem.
            Zapłaciliśmy za kotkę i już mieliśmy wracać kiedy Harry uświadomił sobie, ze jeszcze ma coś w portfelu i koniecznie musi to wydać. Tak, więc ostatecznie wyszliśmy ze sklepu obładowani kocimi zabaweczkami…sztuczne myszki, drapaczki, łóżeczka, szczotki, szampony… normalnie wszystko.! Wróciliśmy do domu i zaczęliśmy przygotowywać pokoik dla kota, bo jak twierdzi Hazz to jest mu niezwykle potrzebne. Ustawiliśmy wszystko tak jak sobie życzył to pan kociarz i położyliśmy kota do łóżeczka
-Tak się teraz zastanawiam i myślę, ze on mógłby spać z nami.
-To po co kupowałeś mu łóżeczko.? –zdziwiłam się
-A jak nie będzie chciał.?! –wzruszył ramionami i dodał do tego wszystkiego nieporadną minę
Po chwili jednak smutek zszedł mu z ust i tarzał się po podłodze z kotem. Rzucał mu różne zabawki, a kotek biegał za nimi i skakał jak podczas polowania. Uśmiałam się przy tym jak nigdy, bo Hazza wyczyniał takie rzeczy, że szkoda gadać. Ukucnęłam obok nich i pogładziłam Hazze bo brzuchu.
-To co by chciał na obiad mój mały kotek.?- spytałam z szerokim uśmiechem na twarzy
-Może taco, do tego sok jabłkowy i…- przerwał udając, że się zastanawia
-I co.?- pośpieszyłam go
-Ciebie.!- wrzasną rzucając się na mnie
Próbowałam uciec jednak to nic nie dało. Chłopak złapał mnie za nogi i upadłam z hukiem na podłogę. Kociak schował się za jedną ze swoich zabawek i dokładnie obserwował, co się dzieję. Kiedy już upewnił się, że nic mu nie będzie pomógł Hazzie torturować mnie.
-To jak będzie.? Poddasz się nam bez gadania czy będę cię musiał zmusić.?
-Myślisz, ze jak jesteś większy to wszystko ci wolno.?! Otóż się mylisz, bo ja się nigdy nie poddam.!- wrzasnęłam
            Harry szeroko się uśmiechnął i wyprowadził kotka na zewnątrz pozwalając mi na to abym wstała. Moja wolność nie trwała jednak długo. Chłopak nakluczył drzwi i schował klucz do kieszeni. Przyparł mnie do ściany i ugryzł w ramię.
-Idioto, nie gryź- syknęłam z bólu
-Jesteś teraz moja mogę rozbić, co mi się podoba. –rzekł wbijając się w moje usta
-I co teraz.? –zapytałam z udawaną grozą w głosie
-Zgwałcę cię.
Chłopak przekierował swoje pocałunki na moją szyję, a ja odchyliłam głowę żeby miał lepszy dostęp. Wiedział, ze to mój słaby punkt. Poczułam jak jego ręce przedostają się na moje plecy by później rozpiąć moją sukienkę, która zsunęła mi się do kostek. Jego dłonie szybko znalazły się na moich piersiach. Wargi muskały delikatnie okolice dekoltu. Kiedy w końcu materiał zaczął mu przeszkadzać rozerwał zapięcie i odrzucił mój biustonosz gdzieś w kont pokoiku.
Jego gorące usta zajęły się teraz moimi piersiami. Ssał i przygryzał sutki sprawiając mi tym ogromną przyjemność. Jego ręce zaczęły zabawę z moimi majtkami. Początkowo tylko delikatnie je szarpał. Usłyszałam darcie materiału i one także pofrunęły w nieznanym mi kierunku. Uznałam, ze to niesprawiedliwe, że ja jestem naga, a on ma na sobie pełen komplet ubrań. Chwyciłam brzeg jego koszulki i wymuszając na chłopaku by się od mnie odsunął zdjęłam mu ją przez głowę. Ponownie nasze usta odnalazły się i utkwiły w pocałunku. Odpięłam jego rozporek i zdjęłam mu spodnie do kolan dalej poradził sobie sam. W jego bokserkach tworzyło się już duże wybrzuszenie . Uklękłam przed nim i tak jak on rozerwałam jego bieliznę. Jego kolega stał już na baczność. Ujęłam go w dłoń i chwilę droczyłam się z Harrym całując tylko jego główkę.  Później wzięłam go całego do ust i zaczęłam wykonywać powolne ruchy głową. Harryemu najwyraźniej się podobało, bo jego sapanie wypełniały teraz małe pomieszczenie. Przyśpieszyłam. Chłopak wplótł swoją rękę w moje włosy i teraz sam nadawał mi rytm. Poczułam jak jego ciepła sperma rozlewa mi się do ust. Połknęłam wszystko ze smakiem i oblizałam usta. Hazza wziął mnie na ręce. Oplotłam moje nogi wokół jego bioder, a dłonie położyłam mu na karku.
Westchnęłam, kiedy poczułam go tak blisko siebie. Harry wszedł we mnie gwałtownie, a ja głośno pisnęłam. Jego ruchy były powolne jakby chciał doprowadzić mnie do szału, co mu się z resztą udawało. Chciałam więcej. Byłam gotowa rzucić go na podłogę i zgwałcić.
-Harry…szybciej- z trudem wysapałam te słowa
Chłopak uśmiechnął się szeroko i  znacznie przyśpieszył. Robił to jak wariat. Nie wiedziałam, że człowiek może poruszać się tak szybko. A jednak. Rozgrzane ciało dotykało zimnej ściany co powodowało słodki dreszcz. Czułam, że szczyt jest blisko. Krzyczałam. Nie mogłam się powstrzymać. To samo ze mnie wychodziło. Nie mogłam powstrzymać jęków. Zapewne słyszeli je już wszyscy nasi sąsiedzi, ale mnie to teraz nie obchodziło. Niech wiedzą, ze obok nich mieszka taki bóg sexu jak Hazza. Moje ciało przeszedł skurcz, przyjemny… wygięłam się w łuk. To było coś cudownego. Hazza wykonał jeszcze kilka mocniejszych ruchów i doszedł z głośnym jękiem, zostawiając we mnie część siebie. Harry odstawił mnie na podłogę. Położyłam się na zimnych panelach by unormować oddech. Chłopak zrobił to samo. Objął mnie ramieniem, a ja położyłam mu głowę na torsie.
-Od dziś tak cię będę męczył, że nawet nie pomyślisz o nocy z Lou.- wysapał
Zaskoczyło mnie to. Wiedziałam, że Louis mu już powiedział, ale nie spodziewałam się, że tak to przyjmie. Był spokojny. Widocznie usatysfakcjonowała go praca jaką wykonał zaledwie minutę temu.
-Po tobie już nie będę miała siły żeby myśleć o czymś innym. –uśmiechnęłam się i mocniej wtuliłam w rozgrzane ciało chłopaka.
-Szkoda, bo miałem ochotę na powtórkę.
-Jakoś przeżyje –oznajmiłam wbijając się w jego usta
Jasne byłam zmęczona i to jeszcze, jak, ale Harryemu się nie odmawia. Po za tym chciałam przeżyć takie uczucie jeszcze raz.  Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam całować po szyi. Hazz położył mi dłonie na pośladkach i… i nagle zadzwonił telefon. Myślałam, że się zabiję.
-No kurwa.!- wrzasnęłam odrywając się od niego
-Będziemy mieli jeszcze wiele okazji na to. Nie denerwuj się- cmoknął mnie w usta i odebrał telefon.
-Tak.?
Chłopak rozmawiał z kimś chwilę. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć z kim, a ni o czym, ale widziałam, że jest dość wesoły.
-Słuchaj, nie bardzo, bo wiesz Louis
Zastanawiałam się coraz bardziej. Najpewniej był to któryś z chłopców. Harry pośmiał się jeszcze trochę i wymienił z tym kimś głupimi odzywkami. Po usłyszeniu tekstu Hazzy „Idź lepiej dokończ kanapkę, bo nie wytrzymasz.” Byłam pewna, że to Niall. Hazz rozłączył się i zaczął bawić się moim kosmykiem.
-Mamy zaproszenie do chłopców na film. –oświadczył mi –Co ty na to.?
-Możemy iść. Od razu wezmę swoje rzeczy...jeśli oczywiście mogę je tu wziąć
-Nie wydaję mi się żeby to był dobry pomysł –zaczął a ja przestraszyłam się. Przecież wszystko było już dobrze nawet uprawialiśmy sex jakie pięć minut temu, a teraz to jest zły pomysł.
-Ale jak to.?- łzy napłynęły mi do oczu
-Bo wiesz wolę cię nagą. Jeśli będę miał na ciebie ochotę to po prostu się na ciebie rzucę i po kłopocie –uśmiechnął się
Myślałam, ze go zabije. Może dla niego było to zabawne, ale dla mnie nie za bardzo. Ja już myślałam, ze to koniec, ze wszystko poszło się pieprzyć, a on mi wyjeżdża z takim zboczonym tekstem. Brawo, on jest po prostu genialny.
-Zamorduję cię.
            Hazz tylko się uśmiechnął i pocałował mnie na co się trochę uspokoiłam. Podnieśliśmy się z podłogi i zaczęliśmy się przygotowywać. Wzięliśmy prysznic…oczywiście razem, bo jak to powiedział Harry zaoszczędzimy wody i będziemy eko… Założyłam na siebie turkusową koszulkę i krótkie spodenki znalezione w szafie Hazzy. Mieliśmy już wychodzić. Harry złapał małego kotka i podął mi go do rąk.
-Po co ci on.?
-Dusty chciałaby poznać wujków. Prawda skarbie- oznajmił mi słodkim tonem i podrapał kociaka pod pyszczkiem na co ten wesoło zamruczał.
            Do chłopców dojechaliśmy w jakieś pięć minut. Bardzo się zdziwili na widok kota. Najbardziej chyba Louis, który dziś rano był jeszcze pewien, że ja i Harry to zakończona historia. Rozsiedliśmy się na sofię. Liam przyniósł jakieś przekąski…chipsy, cola, ciastka coś tam jeszcze…Niall oczywiście rzucił się na nie jako pierwszy. Hazz objął mnie ramieniem i położył kociaka na moich kolanach. Kotek zasnął po chwili, a my oglądaliśmy jakiś horror. Jeśli się nie mylę była to Piła5, ale do końca nie wiem. Powiem szczerze, bałam się jak nigdy. Przy każdej strasznej scenie mocniej wtulałam się w Hazze.
-Co ty byś bez mnie zrobiła- szepnął mi na ucho gdy po raz kolejny wcisnęłam się w jego tors.
-Zapewne umarłabym ze strachu. –uśmiechnęłam się cmokając go w podzięce za jego…męskość… w policzek.
Louis pokręcił ze znudzeniem oczami i nalał sobie coli do szklanki. Próbowałam nie zwracać na to uwagi jednak z każdą minutą robił się coraz gorszy. Na każdy gest, ruch, obojętnie co skierowane do Hazzy prychał jak koń lub śmiał się cicho. Miałam dość. Wstałam z sofy i ruszyłam na taras.
-Lili, gdzie idziesz.?- spytał zaskoczony Hazz
-Na taras, musze się przewietrzyć –uśmiechnęłam się sztucznie
-Pójdę z tobą, zapalę przy okazji. –oświadczył Zayn i ruszył za mną
No brawo.! Tego brakowało. Chciałam to wszystko przemyśleć, ochłonąć, a Zayn idzie za mną. Może to lepiej. Inaczej bym się tam popłakała, a tak będę wiedziała, że nie mogę.
            Zayn otworzył drzwi na taras, na którym panował już lekki wrześniowy chłód, a zaledwie kilka dni temu było tak gorąco. Westchnęłam i usiadłam na poręczy. Obok mnie ustawił się Zayn, opierając łokcie o zimny metal. Mulat wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów. Wyjął jednego i wyciągnął resztę w moją stronę.
-Zapalisz.?
-Nie, dzięki –zrezygnowałam szybko
Nie lubiłam palić. Zapaliłam raz i więcej tego błędu nie popełnię. Prawdopodobnie za mocno się zaciągnęłam, bo dym zaczął mnie dusić, a ja kaszleć. Pamiętam, była wtedy ze mną Diana Smith, moja najlepsza przyjaciółka. Teraz nie widziałam jej już dobry rok, ale cóż poradzić, ja mieszkam w Londynie, a ona w Polsce. Spojrzałam na moje stopy, ubrane jedynie w skarpetki w kropki pożyczone od Hazzy i od razu zrobiło mi się zimno, ale tego chciałam…chłód jakby relaksował mnie.
-Jak wy to zrobiliście.?- Zayn przerwał panującą pomiędzy nami ciszę
-Co.?- zdziwiłam się jego nagłym pytaniem.
-No tak szybko się pogodziliście –wskazał ruchem ręki na Stylesa siedzącego na sofie
-Nie wiem, ale było trudno.
-No jeśli do akcji wkracza mama Hazzy to się nie dziwię- roześmiał się na tyle głośno byśmy tylko my to słyszeli
-O co chodzi.?
-Nie zauważyłaś jeszcze.? Wtrąca się we wszystko co ma związek z Harrym, narzeka na wszystko co zrobisz, mówi mu jakieś niestworzone rzeczy…ogólnie jest dziwna. Kiedy pierwszy raz jechaliśmy w trasę ta nie chciała się zgodzić, bo „Harry sobie nie poradzi”. Louis powiedział nam jak Harry na ciebie nawrzeszczał, że go wykorzystujesz. Osobiście sądzę, że to jego mama mu nagadała, bo spójrz prędzej kupił by ci gwiazdę z nieba choć ty byś zaprzeczała, że nie chcesz. Musiała go nakręcić. Wiesz zła była, że nie chciałaś ślubu. Ona przeraźliwie boi się, że Hazz zostanie na końcu sam. –przedstawił mi swój pogląd
            Rzeczywiście, wszystko było tak jak powiedział Zayn. Jego mama była upierdliwa, ale tylko dlatego, ze troszczyła się o Harryego, bo kto by nie uważał na takiego skarba jak on. Zdecydowałam, ze przeprowadza z nią o tym wszystkim poważną rozmowę.  Wytłumaczę jej spokojnie, że nie chcę zranić Hazzy, a już bardziej nie zależy mi na jego pieniądzach, bo spójrzmy prawdzie w oczy to wszystko może przeminąć, a ja zostałabym z kimś kogo nie kocham. Harry jest dla mnie naprawdę ważny i zamierzam sprawić, że jego mama się o tym przekona. Usłyszeliśmy pukanie do szyby. Przestraszyłam się trochę, bo był to Hazz i mógł słyszeć naszą rozmowę. Curly otworzył szklane drzwi i wszedł na taras.
-Chłopcy się pytają czy zostajemy na noc.
-Ja chętnie- odpowiedziałam zeskakując z barierki.
Wtuliłam się w niego i od razu poczułam bijące od jego ciała ciepło.
-Będziemy musieli jechać rano po coś do jedzenia dla kota. –uprzedził mnie z poważną miną
-A może po prostu dacie jej coś z zapasów Nialla.? –zaproponował Zayn
            Przystaliśmy na tą propozycje. Razem z Hazz zamiast oglądać film od razu poszliśmy pod prysznic. Wyjęłam coś do spania z mojej walizki, a Harry jak zwykle chodziło nago. Mieliśmy zejść już na dół, ale oczywiście dopiero teraz przypomniało mi się, ze muszę naładować telefon. Podłączyłam go pod ładowarkę. Harry w międzyczasie ubrał dresy pożyczone od Zayna. Schodziliśmy akurat na dół kiedy usłyszeliśmy okropny dźwięk. To był nasz kotek. Rozpaczliwie miauczał, ale jakoś tak dziwnie. Nie mogę tego określić. Hazz jako „dobry tatuś” zbiegł na dół i rzucił się na ratunek kotu. Ruszyłam pędem za nim. Nasz kociak był teraz trzymany za kark przez Louisa. Zapewne coś zbroił.
-Co ty idioto robisz.?!- krzyknął Hazz
Chłopak wziął kociaka z rąk Louisa. Biedak był bardzo przestraszony. Harry dał mi go do rąk. Chciał pewnie rozprawić się z Lou
-Było trzeba pilnować tego swojego szczura. –odpowiedział pewny siebie
Tego było dla Hazzy za dużo. Panowała między nimi napięta atmosfera i teraz sprzeczali się o byle co. Byli nawet gotowi się zabić. Chłopak zadał Lou jeden mocny cios. Pasiasty pod wpływem mocnego uderzenia upadł na podłogę, jednak szybko się podniósł i otarł krew, która pojawiła się na jego wardze. Harry natomiast otrzymał cios w brzuch. Pomimo bólu nie poddawał się i ponownie zaatakował Lou. Nie chciałam na to patrzeć. Na szczęście Liam rozdzielił ich i pokierował w przeciwne strony salonu. Chłopcy pomimo krótkiej walki byli cali poranieni. Hazza miał rozciętą górną wargę, podbite oko i siny ślad na policzku, Louis natomiast miał rozciętą dolną wargę, rozcięty łuk brwiowy i jak mniemam coś z ręką, bo syczał z bólu za każdym razem gdy któryś z chłopców próbował go w nią dotknąć.
            Zaprowadziłam Hazze do góry. Jak najdalej od Louisa. Nakluczyłam drzwi od mojego dawnego pokoju i usiadłam obok niego na łóżku. Kociak zeskoczył mi z rąk i ułożył się przy szyi Loczka. Położyłam się obok nich i pogładziłam Harryego po ręce.
-Musieliście znowu się pobić.? Przecież mieliśmy oglądać tylko film.
-Nie moja wina, że ten idiota mi kota zaatakował. –warknął
-Mówiłam żebyśmy go nie brali

-Tak, tak…bo ty zawsze masz racje.!- wrzasnął –Jakbyś nie zauważyła to była wina tego twojego kochasia.! 

1 komentarz: