Rozdział 19 „Zaskakujące plany.”
Chwyciłem go i przyparłem do
oparcia. Loczek nie przestawał się miotać, a ja zawołałem resztę chłopców.
Pomogli mi z nim. Lou stał przerażony obok sofy, na której przytrzymywaliśmy
Harryego.
W oczach
Hazzy zebrały się łzy, a później przestaje się stawiać. Zayn wraz z Liamem
puścili go, a chłopak schował twarz w dłoniach. Słyszałem jak płacze. Z każdą
chwilą coraz głośniej. Bolało go to. Nie często facet płacze, a Hazza to już w
ogóle on zawsze przed nami udawał takiego zimnego i bez uczuć. Tak samo było z
dziewczynami. Jedna go rzuciła, ale co tam przecież to Harry Styles znajdzie
następną… Nigdy nie widziałem go żeby tak płakał. No chyba, że podczas udziału
w XFactorze.
-A ja na nią nawrzeszczałem, bo nie chciał mi powiedzieć
czemu uciekła. – wyszlochał –Masz szczęście, że mi wybaczyła.!- krzyknął na Lou.
Reakcja szatyna zupełnie mnie zaskoczyła. Zamiast uciekać
przed napastnikiem, który był gotów zabić go w każdej chwili on usiadł obok
niego i mocno przytulił. O dziwo Loczek oddał gest i pochwali płakał w
ramionach przyjaciela.
-Przepraszam –wydusił Loui.
***tydzień później
Wysiadałam
właśnie z samolotu. Byłam tak szczęśliwa, że w końcu zobaczę mojego Harryego.
Ruszyłam do środka gdzie otrzymałam swój bagaż. Powiem szczerze…zabieranie tak
dużo rzeczy nie jest zbyt wygodne. Lot w pierwszej klasie był cudowny i zapewne
gdyby nie Harry wcale bym stamtąd nie wysiadała. Żaden dzieciak nie kopie ci w
fotel, żadnego dziwnego faceta, który ględzi o swoich kurach na farmie pod
Zakopanym… luksus. Wyszłam z lotniska i ruszyłam na parking gdzie czekał Hazza.
Szukałam jego samochodu, ale nigdzie go nie widziałam.
-Lili.!- usłyszałam jak ktoś mnie woła.
Obróciłam się i zobaczyłam
twarz ucieszonego Nialla. Wskazał mi
samochód oddalony o jakieś sto metrów i przejął moją walizkę. Oczywiście nie
obyło się bez przytulenia i wymieniania kilku buziaków w policzek. Przy jego
aucie znaleźliśmy się momentalnie.
Włożył moją różową walizkę do bagażnika.
-Poczekaj.- zatrzymał mnie kiedy otwierałam drzwi od strony
pasażera.
-Mam dla ciebie niespodziankę. –chytrze się uśmiechnął po
czy otworzył tylnie drzwi.
Ze środka wysiadł mój uradowany
Hazza. Rzuciłam mu się na szyje. Radość jaka wtedy czułam była nie do opisania.
Zachłannie wpiłam się w jego usta. Uderzył mnie ten cudowny smak malin, a
później do moich nozdrzy dotarł jego zapach. Nasze języki zaczęły przyjemną
walkę. Żadne z nas nie miało ochoty tego przerywać. Oplótł mi ręce wokół tali, przysuwając
mnie bliżej siebie.
-No już.!- wrzasnął Niall –Odlepcie się od siebie, bo się
zaślinicie.
Oderwałam się od niego, a na moją twarz wkradł się mimowolny
rumieniec. Wtuliłam się jeszcze raz w chłopaka i dopiero teraz zauważyłam, że
Hazza stoi. Otworzyłam ze zdumienia oczy i zakryłam usta dłonią
-Harry.!- krzyknęłam uradowana
-Tak.?- spytał jak gdyby nigdy nic.
-Ty stoisz.!
-Szybka jesteś.- roześmiał
się i wziął na ręce.
-Ale jak to.?!
Wyjeżdżałam, a chłopak siedział
na wózku, a teraz stoi.?! Nie spodziewałam się, że nadejdzie taki cud. Z resztą
na wózku czy bez niego…To nadal mój cudowny Harry. Wiedliśmy do auta.
Oczywiście musiałam siedzieć z tyłu żeby nacieszyć się moim kociakiem. Objął
mnie ramieniem, a ja zaczęłam bawić się jego loczkami. Byłam taka szczęśliwa, że nawet nie mogę tego
opisać. Miałam ochotę to wykrzyczeć na cały Londyn. Dojechaliśmy do domu. Jak
to cudownie brzmi. Dom… sadzę, ze mogłam już tak nazywać to miejsce. Miałam tam
miłość, przyjaciół, bezpieczeństwo… z tym ostatnim to nie wiem czy mogę być
pewna. Po tym co zrobił Louis… cóż muszę zapomnieć, choć nie wiem czy to będzie
takie łatwe.
Weszliśmy do środka. Od razu do
moich nozdrzy dotarł ten zapach popcornu pomieszanego z miętą i….alkoholem.?
Tak teraz to tak tu pachniało. Chłopcy siedzieli na sofie. Na mój widok
poderwali się i zaczęli przytulać. Oprócz Lou. On jedynie spuścił wzrok.
Spojrzałam na Hazze, a on porozumiewawczo skinął głową. Usiadłam obok niego i
przytuliłam. Zdziwił się i to bardzo. Jednak po chwili oddał gest.
-Powiedziałem mu- szepnął mi na ucho.
Szczerze… poczułam ulgę. Hazza wiedział i nie musiałam mu
tego tłumaczyć. Nie wiedziałam do czego byłby zdolny gdyby się dowiedział.
***oczami Harryego
Pociągnąłem
Zayna za rękaw w stronę kuchni. Każdy był przejęty powrotem Lili, więc reszta
tego nie zauważyła. Nalałem mu sok do szklanki i podałem. Spojrzał na mnie z
zaciekawieniem. Musiałem mu powiedzieć o swoim postanowieniu. W ostatnim czasie
tylko jemu tak naprawdę ufałem. No oczywiście… Liam i Niall też są moimi
przyjaciółmi, ale to Zaynowi zwierzyłem się jako pierwszemu, więc wierzyłem mu.
-Co się stało.?- spytał przenikliwie na mnie patrząc.
-Chodzi o to, ze ja….- zacząłem niepewnie –Kupuję dom dla
mnie i dla Lili –wyznałem
Widziałem, że to co wyszło z moich ust wstrząsnęło Zanem.
Wiem to była poważna decyzja, ale nie mogę dalej tu mieszkać. Louis może jej
coś zrobić. Boję się tego, a poza tym uraczyła mnie wizja mnie i Lili
mieszkających razem. Teraz niby też mieszkaliśmy razem, ale ona u nas pracuje i
to dlatego, a tak mieszkalibyśmy razem, nie byłoby to uznawane jako praca i w
dodatku bylibyśmy sami… już widzę co moglibyśmy wyprawiać w salonie na sofie
lub w kuchni na blacie.
Zayn upił
łyk soku i przeczesał kruczoczarne włosy. Przez jakiś czas wpatrywał się w
jeden punkt. Podnosił i zawieszał na mnie wzrok by później wrócił na swoje
poprzednie miejsce. Kilkakrotnie próbował coś powiedzieć, ale zawsze kończyło
się tylko na otwieraniu ust. Postanowiłem przerwać ciszę.
-Za chwilę jadę na spotkaniu w tej sprawie, chciałbym żebyś
jechał ze mną. –oznajmiłem
-Jesteś pewien. To decyzja praktycznie na całe życie.
-W stu procentach. Nawet jeśli coś by nie wyszło. Można
zawsze szybko go sprzedać, bo kto by nie chciał domu po Harrym Stylesie.?!
Mój przyjaciel roześmiał się głośno po czym dał mi kuksańca
w bok. Zaproponowałem żeby się zbierać. Reszcie chłopców i Lili powiedzieliśmy,
że dzwoniła Pezz. W samochodzie Zayn zadzwonił do niej by nie była zdziwiona w
razie gdyby się z nią skontaktowali. Do miejsca nie było daleko, więc
dojechaliśmy bardzo szybko. To też było zaletą. Chłopcy mogli by do mnie
przyjeżdżać bardzo często i nie musiałbym się jakoś trudzić żeby ich zobaczyć.
Wysiadłem z
auta i od razu miałem ochotę kupić ten dom. Wyglądał trochę jak nasz stary
tylko miał dwa garaże, gdzieniegdzie zamiast białego tynku widniały drewniane
elementy takie jak np. miejsca przy oknach itp. Weszliśmy do środka gdzie czekała
na mnie właścicielka. Najpierw pokazała mi salon Drewniane schody owinięte
wokół marmurowego dużego słupa. Szklana barierka wraz z drewnianymi poręczami.
Dalej była czarna sofa przy którym stał biało-brązowy niski stolik naprzeciw
którego stał fotel. Wszystko to stało na dużym puchowym dywanie. Przez duże,
wręcz ogromne okno balkonowe wychodziło się na taras, który wraz z marmurową
ścieżką i rzędem tui obok nich prowadził do krytego basenu. W ścianie za sofą widniały wnęki, które
używane były jako barek.
Poszliśmy
na górę. Kobieta zaprosiła mnie do łazienki. Pierwsze co przykuło moją uwagę
było ogromne akwarium na ścianie tuż za wanną. Pływało w nim chyba z dziesięć
rodzajów kolorowych rybek. Czyszczenie zajmie na pewno dużo czasu, ale do tego
się kogoś wynajmie. Obok stały dwa białe fotele. Mógłbym patrzeć się na Lili
kiedy się kąpie. Propozycja nie powiem była kusząca… Toaleta była urządzona
była na biało ze złotymi wykończeniami gdzieniegdzie. Później była sypialnia.
Powiedzmy, że to pomieszczenie interesowało mnie najbardziej. Była ogromna.
Naprzeciw drzwi znajdowało się łóżko, które stało na puchowym dywanie. Duże okno pokazywało mi ogród, w którym w
przyszłości bawiły by się nasze dzieci. Wszystko urządzone było na
czarno-biało.
Czas
przyszła na inne pokoje jednak one średnio mnie interesowały. Wszystko co było
dla mnie ważne już obejrzałem. Byłem gotów kupić ten dom tu i teraz. Właściwie
o ja miałem taki zamiar. Wyszliśmy z budynku i ustaliśmy na środku podwórza
przed wejściem.
-I jak się panom podoba.?- spytała z życzliwym uśmiechem
-Powiem szczerze, że dom jest cudowny. –oznajmiłem.
-Tak. –zgodziła się ze mną –Dom jest piękny, a okolica
bezpieczna, więc nie ma się o co martwić. Szkoła i przeczkola także są blisko.
-Cudownie.
Perspektywa dzieci była cudowna. Już wyobrażałem sobie jak
wraz z Lili odprowadzamy je do szkoły.
-To mam rozumieć, że dom pan kupuje.?- spytała pewna siebie.
-Oczywiście. Właściwie. Za chwilę mogę iść do banku i
przelać pieniądze na konto.
Widziałem jak Zayn reaguje na
moje słowa. Nie był zbyt zadowolony z mojego planu. Nawet mówił mi to kilka
razy w aucie. Jednak ja wiedziałem, że wszystko pójdzie dobrze. Pożegnałem się
z panią i wraz z Zaynem wsiedliśmy do auta. Ruszyłem z piskiem opon. Najbliższy
cel: bank.
Zajechałem pod nasz aktualny dom
i szybko wysiadłem. Lili siedziała wraz z resztą chłopców i dopingowała Liama,
który grał w jakąś grę na konsoli. Był już wieczór, bo rozmowa z panią od
nieruchomości zajęła nam około trzy godziny. Poszedłem na górę. Chciałem by dla
Lili była to niespodzianka. Chwyciłem małą torbę i spakowałem tam swoje jak i
Lili rzeczy na jedną noc. Zszedłem na dół i wyprowadziłem Lili na dwór. Zayn
nie miał nic mówić chłopcom. Miałem nadziej, że dotrzyma obietnicy. Zaprosiłem
ją do auta po czym sam do niego wsiadłem.
-Gdzie jedziemy.?- spytała pełna podejrzeń.
-Zobaczysz. –uśmiechnąłem się chytrze.
Dziewczyna
całą drogę nie dawała mi spokoju. Byłem taki podekscytowany. Zaraz pokaże jej
nasz nowy dom. Na pewno będzie szczęśliwa. Na razie jednak potrzymam ją trochę
w niepewności. Podjechałem podjazdem z jasnej kostki pod jeden z dwóch garaży i
zgasiłem auto.
-Harry, gdzie my jesteśmy.?
-Znajomy powiedział, że możemy pobawić się tu jedną noc.
–oznajmiłem pomijając trochę noc. Na razie chciałem zobaczyć czy podoba jej się
dom. –Ładny, nie.?
-Piękny. – oznajmiła z zachwytem, a ja uśmiechnąłem się
szeroko
To było dla mnie ważne żeby jej się podobał. Zaprowadziłem
ją do środka. Była wręcz zachwycona wnętrzem. Minęła chwila zanim przyzwyczaiła
się do tego i nie wzdychała na każdy ładny detal. Chwyciłem ją w pasie i
posadziłem na sofie.
-Poczekaj tu chwilkę. Musze coś przygotować.
Pobiegłem
po schodach na górę i nalałem do wielkiej wanny gorącej wody. Musiałem jakoś
uczcić jej powrót i zrekompensować zachowanie Lou. Nalałem sporo olejków
zapachowych i zrobiłem pianę. Całość dopełniały płatki róż. Jakie szczęście, że
dom sprzedawali z podstawowym wyposażeniem jak np. środki chemiczne, komplet
filiżanek, talerzy itp. Nawet, jeśli chodzi o ten przypadek alkohol.
Uradowany i
dumny z wykonanej pracy zeszedłem po swoją ukochaną. Była zachwycona tym co dla
niej przygotowałem. Wtuliła się mocno w moje ciało i cmoknęła w usta. Pomogłem
się jej rozebrać. Moje dłonie nie pominęły żadnego cala jej ciała. Moje usta skierowałem
na jej szyje, a dłonie na jej piersi. Ugniatałem je, a dziewczyna co chwilę
wydawała z siebie westchnienie rozkoszy. Wziąłem ją na ręce i włożyłem do
wanny. Chciałem usiąść w fotelu obok
jednak ona złapała mnie za skrawek koszulki.
-A ty gdzie.?- spytała
Wskazałem jej fotel. Uśmiechnęła się zadziornie i pokazała
mi gestem ręki, że mam do niej dołączyć. Ściągnąłem koszulkę, a później
spodnie. Widziałem, że mój kolega jest gotowy na spotkanie z nią.
***oczami Lili
Harry
został w samych bokserkach. Zagryzłam kokieteryjnie wargę. Przez cienki
materiał jego czarnych bokserek było dokładnie widać jego już twardą i stojącą
męskość. Wyciągnęłam mokrą rękę i dotknęłam go w tamtym miejscu. Uśmiechnął się
do mnie szeroko. Jednym ruchem ręki sprawiłam, że ostatnia część jego ubioru
opadła mu do kostek. Spojrzałam na jego krocze. Mogę śmiało powiedzieć, że mój
facet był nieźle wyposażony. Jego kolega stał już na baczność. Był przygotowany
na spotkanie ze mną. Harry wszedł do wanny i usiadł za mną, ocierając się tym
samym o moje ciało. Jego ręce powędrowały na mój brzuch i zaczęły piąć się ku
górze. Malinowe usta chłopaka znajdowały się teraz na mojej szyi. Odchyliłam ją
lekko w prawo by miał lepszy dostęp. Duże dłonie zaczęły zajmować się moim
biustem. Jęknęłam gdy poczułam jak jego ruchy stają się pewniejsze. Na chwilę
przestał by obrócić mnie twarzą do swojej. Ułożył mnie na swoich kolanach. Mały
żołnierzyk otarł się o moje wejście, a ja zamknęłam oczy wyobrażając sobie co
może się zachwalę stać.
Poczułam
ciepłe usta chłopaka na swoich. Muskał moje wargi powodując, że szalałam.
Pocałunki z każdą chwilą stawały się bardziej namiętne i brutalne. Język Hazzy
rozwarł moje usta i wtargnął do środka. Pieścił moje podniebienie, a ja
oplotłam moje ręce wokół jego karku, przyciągając go tym samym bliżej siebie.
On oderwał się na chwilę od mnie.
-Pamiętasz co mi obiecałaś.?- spytał kreśląc kształty
nieokreślonego rodzaju na moim brzuchu, zjeżdżając co jakiś czas niżej.
Uśmiechnęłam się szeroko. Przypomniała mi się nasza rozmowa. Skinęłam
zadowolona głową. Pisnęłam. Nawet nie zorientowałam się kiedy jego dwa palce
znalazły się we mnie.
-Cudownie- oznajmił
Poruszał
nimi coraz szybciej. Spojrzałam w jego głębokie, zielne oczy, w których teraz
pojawił się iskierki. Robił to tak cudownie, że nie mogłam się opanować. Jęki
zadowolenia same wychodziły z moich ust.
-Sprawie, że będziesz wiła się pod mną- szepnął mi do ucha
przygryzając jego płatek. –Co ty na to.?
W odpowiedzi wpiłam się w jego usta z zachłannością.
Chciałam żeby doprowadził mnie do szaleństwa, żeby pokazał mi cienką granice
pomiędzy bólem, a przyjemnością. Chłopak wstał ze mną na rękach i nie
wycierając nas zaprowadził do jednego z pomieszczeń, w którym znajdowała się
sypialnia. Wręcz rzucił mnie na łóżko. Ułożyłam się na poduszce obserwując jak
chłopak podchodzi do mnie. Wszedł na łóżko i ruchami dorównującymi tym kocim
wspiął się wyżej, tak, ze teraz znajdował się wargami przy moich. Chłopak przygryzł moją dolną wargę i zachwalę
złączył nasze usta w długim i namiętnym pocałunku.
-Jesteś gotowa dziś zrobić wszystko żeby mnie zadowolić.?-
spytał
Poczułam
falę gorąca w okolicy mojego podbrzusza. Przymknęłam oczy i przełknęłam ślinę.
To wszystko było tak podniecające, że na sama myśl o tym, że Harry wchodzi we
mnie chciało mi się piszczeć i krzyczeć z rozkoszy. Skinęłam głową w odpowiedzi
na jego pytanie. On tylko zadziornie się uśmiechnął pokazując szereg białych
zębów i dołeczki w policzkach.
-To pozwól, że przedstawię ci regulamin naszej zabawy
–zaczął mówić, a ja poczułam, że zaraz nie wytrzymam i zgwałcę tego chłopaka –
Od teraz jestem dla ciebie pan Styles, rozumiemy się? W dodatku nie dotykasz
mnie, nie jęczysz, nie patrzysz… ogólnie ma być zero reakcji na to co robię, bo
będzie kara. Zgoda.?
-Zgoda –przytaknęłam mu
Kącik jego ust uniósł się do góry i Hazza przystąpił do
pracy.
Chłopak
podniósł się i usiadł na skraju łóżka. Dał mi znak głową, że mam podejść
bliżej. Usiadłam. Nasze gorące ciała dzieliło może kilka centymetrów. Miałam
ochotę pocałować go, czy nawet choćby dotknąć. Pamiętałam o zasadach i szybko
wyleciało mi to z głowy. Hazza złapał mnie za podbródek i przysunął moją twarz
bliżej swojej. Moje usta wręcz czuły już jego smak. Byłam tak blisko. Jego
ciepły oddech rozlał się po mojej twarzy, a głębokie zielone oczy analizowały
każdy mój skrawek twarzy. Curly podniósł kącik ust, a później przygryzł wargę.
To było tak cholernie podniecające. Nawet nie umiem tego opisać.
-Widzę, że trzymasz się zasad. –do uszu dobiegła mnie jego
specyficzna chrypka.
Postanowiłam nie odzywać się i
dalej podążać z jego regulaminem. Jednak mu się to chyba nie spodobało. Pewnie
myślał, że wymięknę już przy samej rozgrzewce. Sorki, mylił się.
-Jak coś do ciebie mówię to odpowiadasz, jasne.?- spytał
ostrym tonem.
-Tak, panie Styles. –odpowiedziałam tak jak chłopak sobie
tego życzył
W odpowiedzi otrzymałam tylko jego cudny uśmiech i ciche
„Ślicznie”. Curly dał mi znak ręką, że mam zejść niżej. Zrobiłam to co mi kazał
i po chwili klęczałam na przeciwko
niego. Hazza dał mi do zrozumienia, że mam przystąpić do działania. Tak też
zrobiłam. Ujęłam w dłoń jego kolegę, który już nie mógł wytrzymać i
kilkakrotnie wykonałam wolne posuwiste ruchy. Oblizałam wargi i polizałam go po
całej długości. Wzięłam jego główkę do buzi i zaczęłam ją lizać. Usłyszałam jak
Harry cicho jęknął kiedy jego przyrodzenie całkiem znikło w moich ustach. Moja
głowa powoli ruszała się w górę i w dół chcąc by chłopakowi było dobrze, ale i
tak by nasza zabawa potrwała dłużej. Z każdą chwilą przyśpieszałam ruchy, a jęki
Hazzy rosły w siłę. Poczułam jak jego ręka znalazła się na mojej głowie, a
palce zostały wplecione we włosy.
Teraz on
samodzielnie nadawał rytm mojej pracy. Zobaczyłam jak odchyla głowę, a jego
penis zaczyna drgać. Po chwili jego ciepła sperma rozlała mi się do ust, a jego
jęki ucichły. Po pokoju roznosiło się jego sapanie. Połknęła wszystko co mi dał
i otarłam ręką usta. Chłopak uspokoił oddech i spojrzał na mnie. Na jego twarz
wkradł się uśmiech. Czekałam tak klęcząc przed nim na kolejne zadania.
-Chodź tu. –rozkazał wskazują mi miejsce na łóżku
-Tak, panie Styles- odpowiedziałam przenosząc się na
wyznaczone miejsce.
Curly zrobił sobie miejsce pomiędzy moimi nogami i ułożył
się nad mną podpierając swoje ręce nad moją głową. Przez chwilę analizował dokładnie
całe moje ciało. Jakiś czas później jego duże dłonie dokładnie śledziły ich
ślad. Chłopak zatrzymał się na piersiach. Poczułam na nich jego gorący język.
Bawił się nimi w sposób wręcz cudowny. Jego jedna ręka znalazła się na jednej z
moich koleżanek, a drugą zaś bawił się ustami, przygryzając i ssąc sutki.
Hazza
zaczął jedną ręką zjeżdżać niżej. Dotarł do mojej kobiecości i gwałtownie
włożył w nią dwa palce. Pisnęłam nie potrafiąc pominąć cudownego uczucia, które
rozlało się po moim ciele. Curly szeroko się uśmiechnął. Wiedziałam co to
znaczy… kara.
-Co ci powiedziałem.?- spytał podnosząc się
-Że będzie kara panie Styles. –odpowiedziałam z nadzieją, ze
teraz mi odpuści.
-Wypnij się.- rozkazał
Szybko zrobiłam to co mi kazał. Chłopak klepnął mnie, a ja
syknęłam z bólu. Powtórzył czynność kilka razy po czym wszedł we mnie
niespodziewanie. Utrzymałam jęk i zamknęłam oczy. Curly wyszedł ze mnie i
zrobił to samo. Przez jakiś czas poruszał się bardzo wolno jednak z każdym
pchnięciem były bardziej stanowczy. Na chwilę przestał. Jego dłonie znalazły
się na moich biodrach by mnie przytrzymać. Harry poruszył się we mnie
delikatnie. Później każdy jego ruch był gwałtowny. Wchodził i wychodził z taką
szybkością, że nie mogłam powstrzymać się od jęków. Same wychodziły z moich
ust. Hazzie to już chyba nie przeszkadzało. Jego ręce mocniej przywarły do
mojej skóry. Nasze jęki tworzyły niesamowitą harmonie. To była jak muzyka dla
moich uszu. Nasze głośne sapania wypełniły całe pomieszczenie. Byłam bliska
finału, on z resztą też jednak postanowił się zabawić.
Obrócił
mnie tak, że leżałam teraz twarzą do niego. Chłopak ustawił nas w najlepszej
pozycji. Moja prawa noga wylądowała teraz na jego ramieniu. Przytrzymywał ją
swoją ciężką ręką. Ponownie zaczął wykonywać gwałtowne ruchy. Byłam na granicy
bólu i przyjemności. Chłopak dawał mi coś czego nie dał mi nikt inny. Można
powiedzieć, że kochaliśmy się jak zwierzęta. Szybko, stanowczo i gwałtownie.
Harry nie zważał teraz na nic. Był jak w amoku. Jego oczy zaszła mgła, a usta rozchyliły
się wydając z siebie głośne jęki. Nawet nie wiem czy można powiedzieć, że się
kochaliśmy… on po prostu mnie rżnął i nie mogę powiedzieć, że mi to nie
pasowało. Takiego doświadczenia jeszcze nie przeżyłam.
Loczek
chwycił moje nadgarstki i umiejscowił je przy mojej głowie. Nie miałam żadnego
pola manewru. Chłopak sprawił, że nawet nie miałam się jak ruszyć. Moje oczy
zaszły mroczki. Zamknęłam je.
-Harry…- pisnęłam
-Chwila.
Chłopak wykonał jeszcze kilka szybkich ruchów, a nami
wstrząsnął przyjemny dreszcz. To było niesamowite doznanie. Wtuliłam się w
niego, a chłopak ostatni raz pchnął mocno. Tum razem z o wiele większą siłą niż
poprzednio. Zostawił we mnie swoje soki. Po tym jak zaczęłam brać tabletki. Nie
musieliśmy bać się konsekwencji.
Przez jakiś
czas zostaliśmy w takiej pozycji. Zsunęłam moja nogę z jego ramienia, a chłopak
wstał. Ruszył do łazienki skąd przyniósł dwa ręczniki. Podał mi jeden, a w
jeden sam się owinął. Złapał mnie za rękę i po tym jak pomógł mi się nim okryć
pociągnął na dół. Wskazał na duże szklane drzwi prowadzące do ogrodu.
-Idź do basenu i zaczekaj na mnie- poprosił a ja wykonałam
jego polecenie.
Na dworze było już trochę chłodnawo, ale ciepła woda
pozwalała mi o tym zapomnieć. Podświetlany basen sprawiał, że w jego obrębie
wyglądało to tak jakby słońce już dawno wstało. Pozostało mi zaczekać na mojego
Hazze, który przyszedł po chwili z dwoma kieliszkami i winem. Wszedł do wody i
podał mi jeden z nich po czym nalał do niego krwisto czerwonej cieczy. Upiłam
łyk i zamknęłam oczy z błogością. Po chwili poczułam ciało chłopaka za sobą.
Oparłam się o jego tors i głośno westchnęłam. Tu było tak cudownie. Kolejny raz
przystawiłam kieliszek do ust, a później odstawiłam go na białe kafelki
położone wokół basenu. Chłopak zrobił to samo, a po chwili przytulał mnie od
tyłu. Zwinnie mu się wymknęłam chcąc zachęcić go do zabawy. On szybko zrozumiał
o co chodzi. Próbował mnie złapać jednak za każdym razem nie udawało mu się to.
W końcu znikł mi pod taflą wody. Zanim się obejrzałam trzymał mnie w swoich
ramionach.
Wyglądał
tak uroczo. Mokre włosy utworzyły wokół jego twarzy słodką aureolkę, a zielone
oczy połyskiwały jak nigdy wcześniej. Cmoknęłam go w czubek nosa i wtuliłam się
w ciepły tors, który teraz ociekał wodą.
-Pięknie tu. –oznajmiłam odrywając się od niego.
-Podoba ci się.?- spytał z szerokim uśmiechem.
-Mhm
Odpłynęłam kawałek od niego i położyłam ręce na białych,
marmurowych kafelkach badając dokładnie każde zagłębienie czy wypukłość. Curly
znalazł się obok mnie i zaczął gładzić moje biodra swoimi dłońmi. Przymknęłam
oczy i całkiem oddałam się przyjemności.
-A gdybym ci powiedział, że możemy zostać tu na dłużej.?-
spytał robiąc malinkę na mojej szyi. Odchyliłam głowę by chłopak miał lepszy
dostęp.
-Byłoby cudownie.- oświadczyłam –Na ile.?
-Na zawsze- oznajmił chłopak, a ja lekko się przeraziłam
Kochałam
go, ale mieszkać ze sobą.? Czy to nie jest za wcześnie. Przecież, znam go
dopiero trzy miesiące, nawet mniej, a on chce ze mną zamieszkać.?! Co na to
jego mama, tata, rodzina…oni mnie nawet nie znają.! A jego kariera, przecież to
będzie skandal jak się dowie paparazzi. I tak już wiedzą o naszym związku.
Czytałam o nim wiele kiedy byłam u cioci. Teraz w dodatku mamy ze sobą
zamieszkać. Tylko jak ja miałam to powiedzieć chłopakowi.
-Harry…-zaczęłam spokojnie- Ja nie wiem czy to jest dobry
pomysł.
Chłopak najwyraźniej zdziwił się na te słowa. Zaczęłam
nerwowo bawić się swoimi mokrymi kosmykami włosów. Harry złapał mnie za
podbródek i uniósł moją twarz tak żebym mogła na niego spojrzeć. Widziałam, że
był lekko zdenerwowany.
-Nie chcesz ze mną mieszkać.? -zapytał a ja ponownie
spuściłam głowę.
Zamilkłam. Nawet nie wiedziałam co mu powiedzieć. On na
pewno się postarał, a ja zniszczyłam jego plany, ale Harry także powinien
liczyć się ze mną. Tak to jego pieniądze, ale ja też chyba miałam coś do
powiedzenia na swój temat.
-Lili…- do moich uszu dobiegł jego cichy głos –Nie chcesz.?
–powtórzył pytanie
-Nie chodzi o to, że nie chcę. Tylko nie uważasz, że to za
szybko.? Co na to twoja rodzina, fani.? Harry zastanów się to może poważnie
odbić się na twoim życiu.
On tylko
mocno mnie przytulił i obiecał, że będzie dobrze. Nie byłam tego pewna. W
drodze do sypialni opowiadał mi jak to będzie kiedy będziemy po ślubie, kiedy
będziemy mieli dzieci. On chciał mieć córeczkę, Darcy. Oznajmił mi, że
najlepiej będzie jak zaczniemy próby już teraz. Ja miałam dopiero osiemnaście
lat.! On już dziewiętnaście. Był młody, ale skoro tak mówił to zapewne zdążył
się wyszaleć. Zapewne kiedy miał by dziecko znudziłoby mu się ono po kilku
tygodniach. To była poważna decyzja, a on mówił o tym jak o kupnie jakiejś
nowej rzeczy. Zasnęłam wtulona w jego ciało. Przynajmniej odetchnęłam trochę po
tym jego planowaniu. Dom, ślub, dzieci… czego on od mnie oczekiwał.?! Miałam mu
dać dziecko.? I to jak sam powiedział…niedługo… Nie byłam gotowa.
Obudził
mnie Harry. Muskał moją twarz swoimi opuszkami. Otworzyłam oczy. Leżał obok
mnie, a na jego twarzy widniał szeroki uśmiech. Cmoknął mnie w czubek nosa i
wziął na ręce. Pisnęłam przez nagłą zmianę ułożenia. Chłopak zaniósł mnie do
kuchni i posadził przed długim dębowym stole gdzie czekało już na mnie
śniadanie. Niechętnie zabrałam się za jedzenie jajecznicy. Chłopak podszedł do
mnie i posadził na swoich kolanach. Czułam się niezręcznie. Normalnie takie coś
pasowało by mi i to bardzo, ale teraz gdy dowiedziałam się o jego planach co do
mnie…nie było to zbyt komfortowe
-Co się stało, słonko.?- spytał przygryzając płatek mojego
ucha.
Przeszedł mnie dreszcz. Nie chciałam żeby chłopak widział
moje niezadowolenie.
-Nic takiego. Jestem po prostu zmęczona. –skłamałam
Zauważyłam, że nie za bardzo w to uwierzył, więc cmoknęłam
go w usta i uśmiechnęłam się.
-Masz jakieś plany na dziś.?
-Niezbyt
-Bo ja pomyślałem…- odgarnął mi pasmo włosów sprawiając, że
zainteresowałam się o czym mówi- Pomyślałem, że nasi rodzice mogliby się
poznać.
Świetne, tylko chyba wkleiło Ci się dwa razy. A tak po za tym to naprawdę genialnie.
OdpowiedzUsuń