Ostrzeżenie.!!!

Na blogu mogą znajdować się wulgaryzmy jak i momenty +18. Jeśli nie chcesz nie czytaj.!!! Nieprzyjemne komentarze na ten temat od razu usuwam.! Proszę też nie zwracać uwagi na błędy w pisowni (ortografia jak i interpunkcja), próbuje by takie nie znajdowały miejsca na mojej stronie. Za wszelki niepoprawności PRZEPRASZAM.!!!

wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 19 „Zaskakujące plany.”




          Rozdział 19 „Zaskakujące plany.”
Chwyciłem go i przyparłem do oparcia. Loczek nie przestawał się miotać, a ja zawołałem resztę chłopców. Pomogli mi z nim. Lou stał przerażony obok sofy, na której przytrzymywaliśmy Harryego.
            W oczach Hazzy zebrały się łzy, a później przestaje się stawiać. Zayn wraz z Liamem puścili go, a chłopak schował twarz w dłoniach. Słyszałem jak płacze. Z każdą chwilą coraz głośniej. Bolało go to. Nie często facet płacze, a Hazza to już w ogóle on zawsze przed nami udawał takiego zimnego i bez uczuć. Tak samo było z dziewczynami. Jedna go rzuciła, ale co tam przecież to Harry Styles znajdzie następną… Nigdy nie widziałem go żeby tak płakał. No chyba, że podczas udziału w XFactorze.
-A ja na nią nawrzeszczałem, bo nie chciał mi powiedzieć czemu uciekła. – wyszlochał –Masz szczęście, że mi wybaczyła.!- krzyknął na Lou.
Reakcja szatyna zupełnie mnie zaskoczyła. Zamiast uciekać przed napastnikiem, który był gotów zabić go w każdej chwili on usiadł obok niego i mocno przytulił. O dziwo Loczek oddał gest i pochwali płakał w ramionach przyjaciela.
-Przepraszam –wydusił Loui.
***tydzień później
            Wysiadałam właśnie z samolotu. Byłam tak szczęśliwa, że w końcu zobaczę mojego Harryego. Ruszyłam do środka gdzie otrzymałam swój bagaż. Powiem szczerze…zabieranie tak dużo rzeczy nie jest zbyt wygodne. Lot w pierwszej klasie był cudowny i zapewne gdyby nie Harry wcale bym stamtąd nie wysiadała. Żaden dzieciak nie kopie ci w fotel, żadnego dziwnego faceta, który ględzi o swoich kurach na farmie pod Zakopanym… luksus. Wyszłam z lotniska i ruszyłam na parking gdzie czekał Hazza. Szukałam jego samochodu, ale nigdzie go nie widziałam.
-Lili.!- usłyszałam jak ktoś mnie woła.
Obróciłam się i zobaczyłam twarz  ucieszonego Nialla. Wskazał mi samochód oddalony o jakieś sto metrów i przejął moją walizkę. Oczywiście nie obyło się bez przytulenia i wymieniania kilku buziaków w policzek. Przy jego aucie znaleźliśmy się momentalnie.  Włożył moją różową walizkę do bagażnika.
-Poczekaj.- zatrzymał mnie kiedy otwierałam drzwi od strony pasażera.
-Mam dla ciebie niespodziankę. –chytrze się uśmiechnął po czy otworzył tylnie drzwi.
Ze środka wysiadł mój uradowany Hazza. Rzuciłam mu się na szyje. Radość jaka wtedy czułam była nie do opisania. Zachłannie wpiłam się w jego usta. Uderzył mnie ten cudowny smak malin, a później do moich nozdrzy dotarł jego zapach. Nasze języki zaczęły przyjemną walkę. Żadne z nas nie miało ochoty tego przerywać. Oplótł mi ręce wokół tali, przysuwając mnie bliżej siebie.
-No już.!- wrzasnął Niall –Odlepcie się od siebie, bo się zaślinicie.
Oderwałam się od niego, a na moją twarz wkradł się mimowolny rumieniec. Wtuliłam się jeszcze raz w chłopaka i dopiero teraz zauważyłam, że Hazza stoi. Otworzyłam ze zdumienia oczy i zakryłam usta dłonią
-Harry.!- krzyknęłam uradowana
-Tak.?- spytał jak gdyby nigdy nic.
-Ty stoisz.!
-Szybka jesteś.- roześmiał  się i wziął na ręce.
-Ale jak to.?!
Wyjeżdżałam, a chłopak siedział na wózku, a teraz stoi.?! Nie spodziewałam się, że nadejdzie taki cud. Z resztą na wózku czy bez niego…To nadal mój cudowny Harry. Wiedliśmy do auta. Oczywiście musiałam siedzieć z tyłu żeby nacieszyć się moim kociakiem. Objął mnie ramieniem, a ja zaczęłam bawić się jego loczkami.  Byłam taka szczęśliwa, że nawet nie mogę tego opisać. Miałam ochotę to wykrzyczeć na cały Londyn. Dojechaliśmy do domu. Jak to cudownie brzmi. Dom… sadzę, ze mogłam już tak nazywać to miejsce. Miałam tam miłość, przyjaciół, bezpieczeństwo… z tym ostatnim to nie wiem czy mogę być pewna. Po tym co zrobił Louis… cóż muszę zapomnieć, choć nie wiem czy to będzie takie łatwe.
Weszliśmy do środka. Od razu do moich nozdrzy dotarł ten zapach popcornu pomieszanego z miętą i….alkoholem.? Tak teraz to tak tu pachniało. Chłopcy siedzieli na sofie. Na mój widok poderwali się i zaczęli przytulać. Oprócz Lou. On jedynie spuścił wzrok. Spojrzałam na Hazze, a on porozumiewawczo skinął głową. Usiadłam obok niego i przytuliłam. Zdziwił się i to bardzo. Jednak po chwili oddał gest.
-Powiedziałem mu- szepnął mi na ucho.
Szczerze… poczułam ulgę. Hazza wiedział i nie musiałam mu tego tłumaczyć. Nie wiedziałam do czego byłby zdolny gdyby się dowiedział.
***oczami Harryego
            Pociągnąłem Zayna za rękaw w stronę kuchni. Każdy był przejęty powrotem Lili, więc reszta tego nie zauważyła. Nalałem mu sok do szklanki i podałem. Spojrzał na mnie z zaciekawieniem. Musiałem mu powiedzieć o swoim postanowieniu. W ostatnim czasie tylko jemu tak naprawdę ufałem. No oczywiście… Liam i Niall też są moimi przyjaciółmi, ale to Zaynowi zwierzyłem się jako pierwszemu, więc wierzyłem mu.
-Co się stało.?- spytał przenikliwie na mnie patrząc.
-Chodzi o to, ze ja….- zacząłem niepewnie –Kupuję dom dla mnie i dla Lili –wyznałem
Widziałem, że to co wyszło z moich ust wstrząsnęło Zanem. Wiem to była poważna decyzja, ale nie mogę dalej tu mieszkać. Louis może jej coś zrobić. Boję się tego, a poza tym uraczyła mnie wizja mnie i Lili mieszkających razem. Teraz niby też mieszkaliśmy razem, ale ona u nas pracuje i to dlatego, a tak mieszkalibyśmy razem, nie byłoby to uznawane jako praca i w dodatku bylibyśmy sami… już widzę co moglibyśmy wyprawiać w salonie na sofie lub w kuchni na blacie.
            Zayn upił łyk soku i przeczesał kruczoczarne włosy. Przez jakiś czas wpatrywał się w jeden punkt. Podnosił i zawieszał na mnie wzrok by później wrócił na swoje poprzednie miejsce. Kilkakrotnie próbował coś powiedzieć, ale zawsze kończyło się tylko na otwieraniu ust. Postanowiłem przerwać ciszę.
-Za chwilę jadę na spotkaniu w tej sprawie, chciałbym żebyś jechał ze mną. –oznajmiłem
-Jesteś pewien. To decyzja praktycznie na całe życie.
-W stu procentach. Nawet jeśli coś by nie wyszło. Można zawsze szybko go sprzedać, bo kto by nie chciał domu po Harrym Stylesie.?!
Mój przyjaciel roześmiał się głośno po czym dał mi kuksańca w bok. Zaproponowałem żeby się zbierać. Reszcie chłopców i Lili powiedzieliśmy, że dzwoniła Pezz. W samochodzie Zayn zadzwonił do niej by nie była zdziwiona w razie gdyby się z nią skontaktowali. Do miejsca nie było daleko, więc dojechaliśmy bardzo szybko. To też było zaletą. Chłopcy mogli by do mnie przyjeżdżać bardzo często i nie musiałbym się jakoś trudzić żeby ich zobaczyć.
            Wysiadłem z auta i od razu miałem ochotę kupić ten dom. Wyglądał trochę jak nasz stary tylko miał dwa garaże, gdzieniegdzie zamiast białego tynku widniały drewniane elementy takie jak np. miejsca przy oknach itp. Weszliśmy do środka gdzie czekała na mnie właścicielka. Najpierw pokazała mi salon Drewniane schody owinięte wokół marmurowego dużego słupa. Szklana barierka wraz z drewnianymi poręczami. Dalej była czarna sofa przy którym stał biało-brązowy niski stolik naprzeciw którego stał fotel. Wszystko to stało na dużym puchowym dywanie. Przez duże, wręcz ogromne okno balkonowe wychodziło się na taras, który wraz z marmurową ścieżką i rzędem tui obok nich prowadził do krytego basenu.  W ścianie za sofą widniały wnęki, które używane były jako barek.
            Poszliśmy na górę. Kobieta zaprosiła mnie do łazienki. Pierwsze co przykuło moją uwagę było ogromne akwarium na ścianie tuż za wanną. Pływało w nim chyba z dziesięć rodzajów kolorowych rybek. Czyszczenie zajmie na pewno dużo czasu, ale do tego się kogoś wynajmie. Obok stały dwa białe fotele. Mógłbym patrzeć się na Lili kiedy się kąpie. Propozycja nie powiem była kusząca… Toaleta była urządzona była na biało ze złotymi wykończeniami gdzieniegdzie. Później była sypialnia. Powiedzmy, że to pomieszczenie interesowało mnie najbardziej. Była ogromna. Naprzeciw drzwi znajdowało się łóżko, które stało na puchowym dywanie.  Duże okno pokazywało mi ogród, w którym w przyszłości bawiły by się nasze dzieci. Wszystko urządzone było na czarno-biało.
            Czas przyszła na inne pokoje jednak one średnio mnie interesowały. Wszystko co było dla mnie ważne już obejrzałem. Byłem gotów kupić ten dom tu i teraz. Właściwie o ja miałem taki zamiar. Wyszliśmy z budynku i ustaliśmy na środku podwórza przed wejściem.
-I jak się panom podoba.?- spytała z życzliwym uśmiechem
-Powiem szczerze, że dom jest cudowny. –oznajmiłem.
-Tak. –zgodziła się ze mną –Dom jest piękny, a okolica bezpieczna, więc nie ma się o co martwić. Szkoła i przeczkola także są blisko.
-Cudownie.
Perspektywa dzieci była cudowna. Już wyobrażałem sobie jak wraz z Lili odprowadzamy je do szkoły.
-To mam rozumieć, że dom pan kupuje.?- spytała pewna siebie.
-Oczywiście. Właściwie. Za chwilę mogę iść do banku i przelać pieniądze na konto.
Widziałem jak Zayn reaguje na moje słowa. Nie był zbyt zadowolony z mojego planu. Nawet mówił mi to kilka razy w aucie. Jednak ja wiedziałem, że wszystko pójdzie dobrze. Pożegnałem się z panią i wraz z Zaynem wsiedliśmy do auta. Ruszyłem z piskiem opon. Najbliższy cel: bank.
Zajechałem pod nasz aktualny dom i szybko wysiadłem. Lili siedziała wraz z resztą chłopców i dopingowała Liama, który grał w jakąś grę na konsoli. Był już wieczór, bo rozmowa z panią od nieruchomości zajęła nam około trzy godziny. Poszedłem na górę. Chciałem by dla Lili była to niespodzianka. Chwyciłem małą torbę i spakowałem tam swoje jak i Lili rzeczy na jedną noc. Zszedłem na dół i wyprowadziłem Lili na dwór. Zayn nie miał nic mówić chłopcom. Miałem nadziej, że dotrzyma obietnicy. Zaprosiłem ją do auta po czym sam do niego wsiadłem.
-Gdzie jedziemy.?- spytała pełna podejrzeń.
-Zobaczysz. –uśmiechnąłem się chytrze.
            Dziewczyna całą drogę nie dawała mi spokoju. Byłem taki podekscytowany. Zaraz pokaże jej nasz nowy dom. Na pewno będzie szczęśliwa. Na razie jednak potrzymam ją trochę w niepewności. Podjechałem podjazdem z jasnej kostki pod jeden z dwóch garaży i zgasiłem auto.
-Harry, gdzie my jesteśmy.?
-Znajomy powiedział, że możemy pobawić się tu jedną noc. –oznajmiłem pomijając trochę noc. Na razie chciałem zobaczyć czy podoba jej się dom. –Ładny, nie.?
-Piękny. – oznajmiła z zachwytem, a ja uśmiechnąłem się szeroko
To było dla mnie ważne żeby jej się podobał. Zaprowadziłem ją do środka. Była wręcz zachwycona wnętrzem. Minęła chwila zanim przyzwyczaiła się do tego i nie wzdychała na każdy ładny detal. Chwyciłem ją w pasie i posadziłem na sofie.
-Poczekaj tu chwilkę. Musze coś przygotować.
            Pobiegłem po schodach na górę i nalałem do wielkiej wanny gorącej wody. Musiałem jakoś uczcić jej powrót i zrekompensować zachowanie Lou. Nalałem sporo olejków zapachowych i zrobiłem pianę. Całość dopełniały płatki róż. Jakie szczęście, że dom sprzedawali z podstawowym wyposażeniem jak np. środki chemiczne, komplet filiżanek, talerzy itp. Nawet, jeśli chodzi o ten przypadek alkohol.
            Uradowany i dumny z wykonanej pracy zeszedłem po swoją ukochaną. Była zachwycona tym co dla niej przygotowałem. Wtuliła się mocno w moje ciało i cmoknęła w usta. Pomogłem się jej rozebrać. Moje dłonie nie pominęły żadnego cala jej ciała. Moje usta skierowałem na jej szyje, a dłonie na jej piersi. Ugniatałem je, a dziewczyna co chwilę wydawała z siebie westchnienie rozkoszy. Wziąłem ją na ręce i włożyłem do wanny.  Chciałem usiąść w fotelu obok jednak ona złapała mnie za skrawek koszulki.
-A ty gdzie.?- spytała
Wskazałem jej fotel. Uśmiechnęła się zadziornie i pokazała mi gestem ręki, że mam do niej dołączyć. Ściągnąłem koszulkę, a później spodnie. Widziałem, że mój kolega jest gotowy na spotkanie z nią.
***oczami Lili
            Harry został w samych bokserkach. Zagryzłam kokieteryjnie wargę. Przez cienki materiał jego czarnych bokserek było dokładnie widać jego już twardą i stojącą męskość. Wyciągnęłam mokrą rękę i dotknęłam go w tamtym miejscu. Uśmiechnął się do mnie szeroko. Jednym ruchem ręki sprawiłam, że ostatnia część jego ubioru opadła mu do kostek. Spojrzałam na jego krocze. Mogę śmiało powiedzieć, że mój facet był nieźle wyposażony. Jego kolega stał już na baczność. Był przygotowany na spotkanie ze mną. Harry wszedł do wanny i usiadł za mną, ocierając się tym samym o moje ciało. Jego ręce powędrowały na mój brzuch i zaczęły piąć się ku górze. Malinowe usta chłopaka znajdowały się teraz na mojej szyi. Odchyliłam ją lekko w prawo by miał lepszy dostęp. Duże dłonie zaczęły zajmować się moim biustem. Jęknęłam gdy poczułam jak jego ruchy stają się pewniejsze. Na chwilę przestał by obrócić mnie twarzą do swojej. Ułożył mnie na swoich kolanach. Mały żołnierzyk otarł się o moje wejście, a ja zamknęłam oczy wyobrażając sobie co może się zachwalę stać.
            Poczułam ciepłe usta chłopaka na swoich. Muskał moje wargi powodując, że szalałam. Pocałunki z każdą chwilą stawały się bardziej namiętne i brutalne. Język Hazzy rozwarł moje usta i wtargnął do środka. Pieścił moje podniebienie, a ja oplotłam moje ręce wokół jego karku, przyciągając go tym samym bliżej siebie. On oderwał się na chwilę od mnie.
-Pamiętasz co mi obiecałaś.?- spytał kreśląc kształty nieokreślonego rodzaju na moim brzuchu, zjeżdżając co jakiś czas niżej. Uśmiechnęłam się szeroko. Przypomniała mi się nasza rozmowa. Skinęłam zadowolona głową. Pisnęłam. Nawet nie zorientowałam się kiedy jego dwa palce znalazły się we mnie.
-Cudownie- oznajmił
            Poruszał nimi coraz szybciej. Spojrzałam w jego głębokie, zielne oczy, w których teraz pojawił się iskierki. Robił to tak cudownie, że nie mogłam się opanować. Jęki zadowolenia same wychodziły z moich ust.
-Sprawie, że będziesz wiła się pod mną- szepnął mi do ucha przygryzając jego płatek. –Co ty na to.?
W odpowiedzi wpiłam się w jego usta z zachłannością. Chciałam żeby doprowadził mnie do szaleństwa, żeby pokazał mi cienką granice pomiędzy bólem, a przyjemnością. Chłopak wstał ze mną na rękach i nie wycierając nas zaprowadził do jednego z pomieszczeń, w którym znajdowała się sypialnia. Wręcz rzucił mnie na łóżko. Ułożyłam się na poduszce obserwując jak chłopak podchodzi do mnie. Wszedł na łóżko i ruchami dorównującymi tym kocim wspiął się wyżej, tak, ze teraz znajdował się wargami przy moich.  Chłopak przygryzł moją dolną wargę i zachwalę złączył nasze usta w długim i namiętnym pocałunku.
-Jesteś gotowa dziś zrobić wszystko żeby mnie zadowolić.?- spytał
            Poczułam falę gorąca w okolicy mojego podbrzusza. Przymknęłam oczy i przełknęłam ślinę. To wszystko było tak podniecające, że na sama myśl o tym, że Harry wchodzi we mnie chciało mi się piszczeć i krzyczeć z rozkoszy. Skinęłam głową w odpowiedzi na jego pytanie. On tylko zadziornie się uśmiechnął pokazując szereg białych zębów i dołeczki w policzkach.
-To pozwól, że przedstawię ci regulamin naszej zabawy –zaczął mówić, a ja poczułam, że zaraz nie wytrzymam i zgwałcę tego chłopaka – Od teraz jestem dla ciebie pan Styles, rozumiemy się? W dodatku nie dotykasz mnie, nie jęczysz, nie patrzysz… ogólnie ma być zero reakcji na to co robię, bo będzie kara. Zgoda.?
-Zgoda –przytaknęłam mu
Kącik jego ust uniósł się do góry i Hazza przystąpił do pracy.
            Chłopak podniósł się i usiadł na skraju łóżka. Dał mi znak głową, że mam podejść bliżej. Usiadłam. Nasze gorące ciała dzieliło może kilka centymetrów. Miałam ochotę pocałować go, czy nawet choćby dotknąć. Pamiętałam o zasadach i szybko wyleciało mi to z głowy. Hazza złapał mnie za podbródek i przysunął moją twarz bliżej swojej. Moje usta wręcz czuły już jego smak. Byłam tak blisko. Jego ciepły oddech rozlał się po mojej twarzy, a głębokie zielone oczy analizowały każdy mój skrawek twarzy. Curly podniósł kącik ust, a później przygryzł wargę. To było tak cholernie podniecające. Nawet nie umiem tego opisać.
-Widzę, że trzymasz się zasad. –do uszu dobiegła mnie jego specyficzna chrypka.
Postanowiłam nie odzywać się i dalej podążać z jego regulaminem. Jednak mu się to chyba nie spodobało. Pewnie myślał, że wymięknę już przy samej rozgrzewce. Sorki, mylił się.
-Jak coś do ciebie mówię to odpowiadasz, jasne.?- spytał ostrym tonem.
-Tak, panie Styles. –odpowiedziałam tak jak chłopak sobie tego życzył
W odpowiedzi otrzymałam tylko jego cudny uśmiech i ciche „Ślicznie”. Curly dał mi znak ręką, że mam zejść niżej. Zrobiłam to co mi kazał i po chwili klęczałam na  przeciwko niego. Hazza dał mi do zrozumienia, że mam przystąpić do działania. Tak też zrobiłam. Ujęłam w dłoń jego kolegę, który już nie mógł wytrzymać i kilkakrotnie wykonałam wolne posuwiste ruchy. Oblizałam wargi i polizałam go po całej długości. Wzięłam jego główkę do buzi i zaczęłam ją lizać. Usłyszałam jak Harry cicho jęknął kiedy jego przyrodzenie całkiem znikło w moich ustach. Moja głowa powoli ruszała się w górę i w dół chcąc by chłopakowi było dobrze, ale i tak by nasza zabawa potrwała dłużej. Z każdą chwilą przyśpieszałam ruchy, a jęki Hazzy rosły w siłę. Poczułam jak jego ręka znalazła się na mojej głowie, a palce zostały wplecione we włosy.
            Teraz on samodzielnie nadawał rytm mojej pracy. Zobaczyłam jak odchyla głowę, a jego penis zaczyna drgać. Po chwili jego ciepła sperma rozlała mi się do ust, a jego jęki ucichły. Po pokoju roznosiło się jego sapanie. Połknęła wszystko co mi dał i otarłam ręką usta. Chłopak uspokoił oddech i spojrzał na mnie. Na jego twarz wkradł się uśmiech. Czekałam tak klęcząc przed nim na kolejne zadania.
-Chodź tu. –rozkazał wskazują mi miejsce na łóżku
-Tak, panie Styles- odpowiedziałam przenosząc się na wyznaczone miejsce.
Curly zrobił sobie miejsce pomiędzy moimi nogami i ułożył się nad mną podpierając swoje ręce nad moją głową. Przez chwilę analizował dokładnie całe moje ciało. Jakiś czas później jego duże dłonie dokładnie śledziły ich ślad. Chłopak zatrzymał się na piersiach. Poczułam na nich jego gorący język. Bawił się nimi w sposób wręcz cudowny. Jego jedna ręka znalazła się na jednej z moich koleżanek, a drugą zaś bawił się ustami, przygryzając i ssąc sutki.
            Hazza zaczął jedną ręką zjeżdżać niżej. Dotarł do mojej kobiecości i gwałtownie włożył w nią dwa palce. Pisnęłam nie potrafiąc pominąć cudownego uczucia, które rozlało się po moim ciele. Curly szeroko się uśmiechnął. Wiedziałam co to znaczy… kara.
-Co ci powiedziałem.?- spytał podnosząc się
-Że będzie kara panie Styles. –odpowiedziałam z nadzieją, ze teraz mi odpuści.
-Wypnij się.- rozkazał
Szybko zrobiłam to co mi kazał. Chłopak klepnął mnie, a ja syknęłam z bólu. Powtórzył czynność kilka razy po czym wszedł we mnie niespodziewanie. Utrzymałam jęk i zamknęłam oczy. Curly wyszedł ze mnie i zrobił to samo. Przez jakiś czas poruszał się bardzo wolno jednak z każdym pchnięciem były bardziej stanowczy. Na chwilę przestał. Jego dłonie znalazły się na moich biodrach by mnie przytrzymać. Harry poruszył się we mnie delikatnie. Później każdy jego ruch był gwałtowny. Wchodził i wychodził z taką szybkością, że nie mogłam powstrzymać się od jęków. Same wychodziły z moich ust. Hazzie to już chyba nie przeszkadzało. Jego ręce mocniej przywarły do mojej skóry. Nasze jęki tworzyły niesamowitą harmonie. To była jak muzyka dla moich uszu. Nasze głośne sapania wypełniły całe pomieszczenie. Byłam bliska finału, on z resztą też jednak postanowił się zabawić.
            Obrócił mnie tak, że leżałam teraz twarzą do niego. Chłopak ustawił nas w najlepszej pozycji. Moja prawa noga wylądowała teraz na jego ramieniu. Przytrzymywał ją swoją ciężką ręką. Ponownie zaczął wykonywać gwałtowne ruchy. Byłam na granicy bólu i przyjemności. Chłopak dawał mi coś czego nie dał mi nikt inny. Można powiedzieć, że kochaliśmy się jak zwierzęta. Szybko, stanowczo i gwałtownie. Harry nie zważał teraz na nic. Był jak w amoku. Jego oczy zaszła mgła, a usta rozchyliły się wydając z siebie głośne jęki. Nawet nie wiem czy można powiedzieć, że się kochaliśmy… on po prostu mnie rżnął i nie mogę powiedzieć, że mi to nie pasowało. Takiego doświadczenia jeszcze nie przeżyłam.
            Loczek chwycił moje nadgarstki i umiejscowił je przy mojej głowie. Nie miałam żadnego pola manewru. Chłopak sprawił, że nawet nie miałam się jak ruszyć. Moje oczy zaszły mroczki. Zamknęłam je.
-Harry…- pisnęłam
-Chwila.
Chłopak wykonał jeszcze kilka szybkich ruchów, a nami wstrząsnął przyjemny dreszcz. To było niesamowite doznanie. Wtuliłam się w niego, a chłopak ostatni raz pchnął mocno. Tum razem z o wiele większą siłą niż poprzednio. Zostawił we mnie swoje soki. Po tym jak zaczęłam brać tabletki. Nie musieliśmy bać się konsekwencji.
            Przez jakiś czas zostaliśmy w takiej pozycji. Zsunęłam moja nogę z jego ramienia, a chłopak wstał. Ruszył do łazienki skąd przyniósł dwa ręczniki. Podał mi jeden, a w jeden sam się owinął. Złapał mnie za rękę i po tym jak pomógł mi się nim okryć pociągnął na dół. Wskazał na duże szklane drzwi prowadzące do ogrodu.
-Idź do basenu i zaczekaj na mnie- poprosił a ja wykonałam jego polecenie.
Na dworze było już trochę chłodnawo, ale ciepła woda pozwalała mi o tym zapomnieć. Podświetlany basen sprawiał, że w jego obrębie wyglądało to tak jakby słońce już dawno wstało. Pozostało mi zaczekać na mojego Hazze, który przyszedł po chwili z dwoma kieliszkami i winem. Wszedł do wody i podał mi jeden z nich po czym nalał do niego krwisto czerwonej cieczy. Upiłam łyk i zamknęłam oczy z błogością. Po chwili poczułam ciało chłopaka za sobą. Oparłam się o jego tors i głośno westchnęłam. Tu było tak cudownie. Kolejny raz przystawiłam kieliszek do ust, a później odstawiłam go na białe kafelki położone wokół basenu. Chłopak zrobił to samo, a po chwili przytulał mnie od tyłu. Zwinnie mu się wymknęłam chcąc zachęcić go do zabawy. On szybko zrozumiał o co chodzi. Próbował mnie złapać jednak za każdym razem nie udawało mu się to. W końcu znikł mi pod taflą wody. Zanim się obejrzałam trzymał mnie w swoich ramionach.
            Wyglądał tak uroczo. Mokre włosy utworzyły wokół jego twarzy słodką aureolkę, a zielone oczy połyskiwały jak nigdy wcześniej. Cmoknęłam go w czubek nosa i wtuliłam się w ciepły tors, który teraz ociekał wodą.
-Pięknie tu. –oznajmiłam odrywając się od niego.
-Podoba ci się.?- spytał z szerokim uśmiechem.
-Mhm
Odpłynęłam kawałek od niego i położyłam ręce na białych, marmurowych kafelkach badając dokładnie każde zagłębienie czy wypukłość. Curly znalazł się obok mnie i zaczął gładzić moje biodra swoimi dłońmi. Przymknęłam oczy i całkiem oddałam się przyjemności.
-A gdybym ci powiedział, że możemy zostać tu na dłużej.?- spytał robiąc malinkę na mojej szyi. Odchyliłam głowę by chłopak miał lepszy dostęp.
-Byłoby cudownie.- oświadczyłam –Na ile.?
-Na zawsze- oznajmił chłopak, a ja lekko się przeraziłam
            Kochałam go, ale mieszkać ze sobą.? Czy to nie jest za wcześnie. Przecież, znam go dopiero trzy miesiące, nawet mniej, a on chce ze mną zamieszkać.?! Co na to jego mama, tata, rodzina…oni mnie nawet nie znają.! A jego kariera, przecież to będzie skandal jak się dowie paparazzi. I tak już wiedzą o naszym związku. Czytałam o nim wiele kiedy byłam u cioci. Teraz w dodatku mamy ze sobą zamieszkać. Tylko jak ja miałam to powiedzieć chłopakowi.
-Harry…-zaczęłam spokojnie- Ja nie wiem czy to jest dobry pomysł.
Chłopak najwyraźniej zdziwił się na te słowa. Zaczęłam nerwowo bawić się swoimi mokrymi kosmykami włosów. Harry złapał mnie za podbródek i uniósł moją twarz tak żebym mogła na niego spojrzeć. Widziałam, że był lekko zdenerwowany.
-Nie chcesz ze mną mieszkać.? -zapytał a ja ponownie spuściłam głowę.
Zamilkłam. Nawet nie wiedziałam co mu powiedzieć. On na pewno się postarał, a ja zniszczyłam jego plany, ale Harry także powinien liczyć się ze mną. Tak to jego pieniądze, ale ja też chyba miałam coś do powiedzenia na swój temat.
-Lili…- do moich uszu dobiegł jego cichy głos –Nie chcesz.? –powtórzył pytanie
-Nie chodzi o to, że nie chcę. Tylko nie uważasz, że to za szybko.? Co na to twoja rodzina, fani.? Harry zastanów się to może poważnie odbić się na twoim życiu.
            On tylko mocno mnie przytulił i obiecał, że będzie dobrze. Nie byłam tego pewna. W drodze do sypialni opowiadał mi jak to będzie kiedy będziemy po ślubie, kiedy będziemy mieli dzieci. On chciał mieć córeczkę, Darcy. Oznajmił mi, że najlepiej będzie jak zaczniemy próby już teraz. Ja miałam dopiero osiemnaście lat.! On już dziewiętnaście. Był młody, ale skoro tak mówił to zapewne zdążył się wyszaleć. Zapewne kiedy miał by dziecko znudziłoby mu się ono po kilku tygodniach. To była poważna decyzja, a on mówił o tym jak o kupnie jakiejś nowej rzeczy. Zasnęłam wtulona w jego ciało. Przynajmniej odetchnęłam trochę po tym jego planowaniu. Dom, ślub, dzieci… czego on od mnie oczekiwał.?! Miałam mu dać dziecko.? I to jak sam powiedział…niedługo… Nie byłam gotowa.
            Obudził mnie Harry. Muskał moją twarz swoimi opuszkami. Otworzyłam oczy. Leżał obok mnie, a na jego twarzy widniał szeroki uśmiech. Cmoknął mnie w czubek nosa i wziął na ręce. Pisnęłam przez nagłą zmianę ułożenia. Chłopak zaniósł mnie do kuchni i posadził przed długim dębowym stole gdzie czekało już na mnie śniadanie. Niechętnie zabrałam się za jedzenie jajecznicy. Chłopak podszedł do mnie i posadził na swoich kolanach. Czułam się niezręcznie. Normalnie takie coś pasowało by mi i to bardzo, ale teraz gdy dowiedziałam się o jego planach co do mnie…nie było to zbyt komfortowe
-Co się stało, słonko.?- spytał przygryzając płatek mojego ucha.
Przeszedł mnie dreszcz. Nie chciałam żeby chłopak widział moje niezadowolenie.
-Nic takiego. Jestem po prostu zmęczona. –skłamałam
Zauważyłam, że nie za bardzo w to uwierzył, więc cmoknęłam go w usta i uśmiechnęłam się.
-Masz jakieś plany na dziś.?
-Niezbyt
-Bo ja pomyślałem…- odgarnął mi pasmo włosów sprawiając, że zainteresowałam się o czym mówi- Pomyślałem, że nasi rodzice mogliby się poznać.

1 komentarz:

  1. Świetne, tylko chyba wkleiło Ci się dwa razy. A tak po za tym to naprawdę genialnie.

    OdpowiedzUsuń