Rozdział 18„Wyznanie”
Chłopak rozłączył się w
ekspresowym tempie. Opadłam na oparcie sofy i powoli analizowałam każde
wypowiedziane przez niego słowo. Mogę nie wracać… Cudownie. Moją głowę
zaprzątała jedna myśl, może on dowiedział się o tym zdarzeniu z Louisem. Nie
przecież on jeszcze żył i niby kto by miał mu to powiedzieć. Lou./ on nie ma
odwagi, nie potrafi się przyznać do tego, ze źle zrobił. Schowałam twarz w
dłonie i westchnęłam głośno.
Usłyszałam jak ktoś dzwonił. Spojrzałam na ekran laptopa i
ukazała mi się ta śmieszna nazwa…Master_Pancake143. Nie odebrałam. Nie
chciałam…przecież nie miałam po co. Zamknęłam go i poszłam na górę do
dziewczynek.
Musiałam
wytłumaczyć im tą całą chorą sytuacje. Zmyślę coś. Louis był zaspany, lunatykował…
nie wiem. Ważne żeby uwierzyły, a te
krzyki… to kot Hazzy obsikał mi wypracowanie…nie przecież nie chodzę do szkoły.
Uh… zmyślanie jest trudne. Nigdy nie byłam w tym dobra. Nie umiałam kłamać.
Robiłam się wtedy czerwona, a w oczach zbierały mi się łzy, ale to było dawno.
Teraz pozbyłam się objawów, ale dalej nie potrafiłam tego zrobić. Najwyżej
powiem, że zjadł ostatnie ciastko. To chyba będzie dobre. Ruszyłam się z sofy i
poszłam na górę do dziewczynek.
***oczami Harryego.
Jestem totalnym idiotą. Jak ja
mogłem powiedzieć jej coś takiego, przecież ją kocham. Byłem po prostu wkurzony
o to, ze nie chce mi powiedzieć, co się stało. Próbowałem do niej jeszcze raz
zadzwonić jednak nic z tego, później się wylogowała i dupa z tego wyszła.
Opadłem na sofę i trzepnąłem obok leżącą poduszkę. Miałem ochotę krzyczeć jakim
jestem debilem, ale coś mnie powstrzymywało. Może to dobrze, że nie przyjedzie
w końcu nie będę się zamartwiał, co się stało. Będę mieć na nią wyrąbane… jeśli
to możliwe. Jak dla mnie Lili jest tą jedyną, tą z którą chcę spędzić resztę
życia, z którą chce mieć dzieci i zestarzeć się na drewnianym, bujanym krześle.
Przez głowę przewijało mi się
tyle myśli. Rozważałem jak będzie najlepiej. A może ściągnąłbym ją tu, a
później się z nią wyprowadził. Kupił dom czy coś…nie wiem mam zaćmienie w
głowie, jedyne czego jestem teraz pewny to to że ją kocham i nigdy nie zostawię.
Będę o nią walczył z innymi jak lew. Wszystko tylko by była moja. Przysiadł się
do mnie Niall. Spojrzał na mnie swoimi błękitnymi tęczówkami, a ja uśmiechnąłem
się jak gdyby nic. Jednak on nie odwzajemnił gestu. Nawet nie ruszył się. Brak
jakiejkolwiek reakcji.
-Nie kłuć się z nią- poprosił mnie łagodnym tonem.
Nabrałem dużo powietrza i wypuściłem je głośno. Nie kłuć się
z nią…. Niech ona mi powie, o co poszło.! Dlaczego uciekła.?! To moja wina, że
się o nią martwię.?!
-Ale ty nie rozumiesz- zacząłem –Ona nawet nie chce mi
powiedzieć, dlaczego uciekła.
-Harry, zobaczysz to się wyjaśni, a ona skoro ci tego nie
mówi to ma swoje powody.
-Jakie.?!- wrzasnąłem- No powiedz, bo wydaje mi się, że
wiesz więcej od mnie.!
Westchnąłem. Nie chciałem krzyczeć na blondyna. On tylko mi
pomagał, a ja… zachowuję się jak kretyn. W stosunku do niego jak i Lili nie
byłem dziś w porządku.
-Obiecuje, wszystko się niedługo wyjaśni. Tylko zadzwoń do
niej.
Irlandczyk
podał mi swój telefon z wybranym jej numerem po czym odszedł. Wiedział, ze
potrzebuje być sam. Musze to wyjaśnić z nią i to sam. Wierzyłem, ze będzie
dobrze. Przecież ta jedna głupia sprzeczka nie może przekreślić tego co było…co
jest w moim sercu. Usłyszałem już dwa sygnały, jednak ona nie odbierała.
-Tak.?- do uszu dobiegł mnie jej cudowny głos.
-Lili, zanim się rozłączysz, przepraszam- powiedziałem na
jednym wdechu.
Po drugiej stronie zapadła cisza. Nie odzywała się. Zapewne
zaraz powie co o mnie sądzi. Byłem na to
przygotowany, na to jak i na pojechanie po nią w tej chwili do Polski.
-Nie szkodzi. – oznajmiła łagodnym tonem.
-Ty musisz tu przyjechać. Proszę- zaskoczyłem tym samego
siebie.
Nie myślałem, ze od razu z tym wyskoczę, ale to samo cisnęło
mi się na usta. Coś w środku kazało mi to zrobić.
-Myślę, że z tym będzie problem.- zaczęła, a ja zacząłem
tracić nadzieje.- Kupić bilet w Anglii do Polski nie jest trudno. Prawie nikt
tam nie leci, ale w Polsce do Anglii to może dość długo zająć. Nawet kilka miesięcy.
–oznajmiła
Przestraszyłem
się. Miałem nie widzieć jej jeszcze kilka miesięcy.?! Nie tak być nie mogło.
Załatwię coś. Na lot pierwszej klasy na pewno nie będzie tak dużo chętnych,
więc Lili mogła spokojnie przylecieć
-W pierwszej klasie na pewno będzie dużo miejsca.
-No tak, ale samo wykąbinowanie kasy zajmie mi rok, więc już
lepiej poczekać na tamten lot. –rozśmieszyła mnie.
Ja nie mam na co pieniędzy wydawać, a ona będzie przez rok
zbierać na lot. No chyba oszalała. To było jasne, ze byłem gotów jej za to
zapłacić.
-Dziewczyno, jestem Harry Styles. Dam ci te pieniądze
–roześmiałem się.
-No chyba śnisz.!- krzyknęła na mnie –Te pieniądze zarobiłeś
sam. Nie pomagałam ci w tym, więc kasy nie wezmę.
-Zróbmy tak. Jak przyjedziesz to oddasz mi to, ale wiesz…- w
mojej glowie zaczął się kłębić cudowny plan.- W inny sposób….
-Czyli mam ci robić na panią lekkich obyczajów.? –zdziwiła
się.
Widać było, że nie spodobał jej się mój plan.
-Nie. Tylko chodzi o to, że raz będę mógł zrobić z tobą co
tylko zechcę, ok.?- spytałem przygryzając wargę.
Po drugiej
stronie zapadła cisza. Przez chwilę zdawało mi się nawet, że nie oddycha.
Siedziałem na sofie i trzymałem kciuki za tym by się zgodziła. Nie dość, że
miałbym ją przy sobie to jeszcze ten jeden raz zrobię z nią wszystko co tylko
chce. Najpewniej będzie jeszcze wiele takich razów. Jednak ten byłby pierwszy…
czyli najważniejszy jak dla mnie…no i dla niej pewnie też.
-Ale część pieniędzy i tak ci oddam. –oznajmiła po chwili
niepokoju.
-Wspaniale.!- krzyknąłem o wiele za głośno na co Lili się
roześmiała –To ja ci zarezerwuję lot i niedługo będziesz z nami.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że znów będę blisko ciebie.
Poczułem
ciepło rozlewające mi się w brzuchu. To było coś cudownego. To tak jakby… nie
wiem nie umiem opisać tego słowami. Jedyne co mogłem stwierdzić to te przyjemne
uczucie i nagła potrzeba rzucenia się na nią … no powiedzmy, ze nie taka nagła.
-Tylko pamiętaj o obietnicy i nawet nie próbuj się
wymigiwać.. –zagroziłem jej palcem.
-Zgoda, ale to jak trochę wyzdrowiejesz. – uśmiechnęła się.
-Ooo, co ja słyszę.?!. Czyli uważasz, że w tym stanie nie
jestem już dobry w łóżku.?! –udawałem oburzenie, co nie wyszło mi zbyt dobrze,
bo po chwili roześmiałem się razem z nią.
-Nie wiem, muszę sprawdzić- zagryzłem wargę po czym
zorientowałem się,że mój kolega bardzo chce mieć ją dla siebie. Pożegnaliśmy
się i rozłączyłem się bardzo szybko by nie sprawiać mu zbyt dużo nadziei.
Rzuciłem się na poduszkę i zacząłem piszczeć jak małe dziecko. Moja Lili
niedługo będzie ze mną. Będą ją przytulał, całował dotykał. Znów będzie moja.
***oczami Nialla
Widziałem jak Harry się cieszył z
rozmowy z Lili. Wiedziałem jednak, ze wszystko może się popsuć kiedy Loui
wyjawi szokującą prawdę Harryemu kiedy Lili będzie w domu. Były by piski, krzyki
płacz, łzy. Lepiej żeby stało się to teraz. Do przyjazdu Lili sytuacja się
jakoś unormuje. Ruszyłem do niego. Musiał powiedzieć mu to teraz. Dałem mu na
to tydzień, ale on musiał zrobić to teraz. Inaczej niech nie nazywa mnie swoim
przyjacielem. On to zniszczył i on to naprawi. Otworzyłem drzwi od jego pokoju
i pewny siebie wszedłem. Usłyszałem trzask i przekręciłem kluczyk w zamku.
Louis leżał na swoim łóżku. Był
trzeźwy, ale męczył go ból głowy. Miałem przynajmniej nadzieje, ze te tabletki
od mnie coś podziałały. Usiadłem na miejscu przy jego pasie i nabrałem głośno
powietrza. Szatyn spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem na twarzy.
-Co u ciebie.?- spytałem klepiąc go po udzie na co on
pokazał mi język.
-Dobrze. –oznajmił strącając moją rękę –Wiesz, nie obraź
się, ale wolę dziewczyny. –roześmiał się, jednak ja nie miałem humoru.
-Propos dziewczyn…- zacząłem niepewnie –Musisz mu to teraz
powiedzieć. –nakazałem mu
-Co.?!- zdziwił się- Miałem miesiąc.! –wrzasnął na mnie.
Uciszyłem go gestem ręki. Nie chciałem by ktoś usłyszał.
Byłoby gorzej niż jest teraz
-Wiem, ale Lili niedługo wraca i będzie gorzej. Uwierz mi.
Pasiasty opadł powrotem na łóżko łapiąc chlust powietrza.
Było mu ciężko wiem, ale jak mus to mus. Nie pozwolę na to by przez niego Harry
stracił pierwszą porządna dziewczynę.
-Ale będziesz mnie bronił.! –rozkazał kierując się do drzwi.
Ucieszony
popędziłem za nim. Jednak później zobaczyłem uśmiechniętą twarz Hazzy. Nie
chciałem mu psuć humoru, ale on musiał wiedzieć. Musiał wiedzieć, że to przez
jego przyjaciela uciekła jego dziewczyna… że ona najprawdopodobniej się go boi
i są nikłe szanse, że panować pomiędzy nim będzie zgoda i życzliwość, czy w
ogóle jakieś normalne kontakty.
Usiedliśmy
na sofię. Louis nerwowo bawił się palcami i co jakiś czas drapał się po karku.
Byłem pomiędzy nim, a Hazzą. Musiałem go bronić, obiecałem mu to. W razie czego
złapię Loczka i przyprę go do sofy. Curly spojrzał na nas przenikliwie. Cóż
zachowywaliśmy się dziwnie. Co chwilę spoglądaliśmy na siebie nerwowo i później
na niego.
-Coś, się stało.?- zapytał Harry biorąc łyk napoju
pomarańczowego.
-Bo Louis chciał ci coś powiedzieć. –oznajmiłem
przygotowując się do obrony Lou.
Harry tylko rozłożył się na sofię i skierował wzrok na
Louisa. Ten cały czas wpatrywał się w dywan. Męczył się i to bardzo, ale
przecież miał wyjawić swoją tajemnice Harryemu.
-Ja..- przerwał –Harry obiecaj mi, że pomimo tego co ci
powiem to mnie nie zabijesz i zostaniemy przyjaciółmi, bo ja wiem, ze to co ci
powiem jest okropne, ale chcę wiedzieć, że mi wybaczysz, bo jesteś dla mnie
ważny…wiesz jesteś dla mnie jak brat.
Loczek skinął głową na znak zgody
po czym klepnął Lou po ramieniu i życzliwie się uśmiechnął. Dobry humor mu
dopisywał. Może dobrze, że zrobimy to teraz niż gdyby był zły. Jego zaciekawienie
sekretem rosło, a Louis coraz bardziej się denerwował.
-Bo kiedy Lili uciekła. To było przez mnie. Ja zrobiłem coś
okropnego poprzedniej nocy i bardzo tego żałuje, bo wiem jaka ona jest dla
ciebie ważna, ale musze ci to powiedzieć, bo sumienie rozsadza mnie od środka.
–chłopak zatrzymał się na chwile by nabrać powietrza. –Ja zmusiłem ją do sexu.
–wyjawił, a ja zobaczyłem jak twarz Harryego momentalnie staje się czerwona,
ręce zaczynają drżeć, a ciało podrywa się do ataku.
Takie małe pytanie czy to wam kogoś nie przypomina...? ....xX
Mi osobiście przypomina taką jedną animacje z Lou i jakby ktoś mi ja znalazł to byłabym bardzo wdzięczna.
Takie małe pytanie czy to wam kogoś nie przypomina...? ....xX
Mi osobiście przypomina taką jedną animacje z Lou i jakby ktoś mi ja znalazł to byłabym bardzo wdzięczna.

Cudne czekam na następny. ;P Tą animacje gdzieś widziałam ale zapomniałam gdzie. Jak mi się przypomni to ci podam. :D
OdpowiedzUsuń