Ostrzeżenie.!!!

Na blogu mogą znajdować się wulgaryzmy jak i momenty +18. Jeśli nie chcesz nie czytaj.!!! Nieprzyjemne komentarze na ten temat od razu usuwam.! Proszę też nie zwracać uwagi na błędy w pisowni (ortografia jak i interpunkcja), próbuje by takie nie znajdowały miejsca na mojej stronie. Za wszelki niepoprawności PRZEPRASZAM.!!!

sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 18„Wyznanie”



         Rozdział 18„Wyznanie”                     
Chłopak rozłączył się w ekspresowym tempie. Opadłam na oparcie sofy i powoli analizowałam każde wypowiedziane przez niego słowo. Mogę nie wracać… Cudownie. Moją głowę zaprzątała jedna myśl, może on dowiedział się o tym zdarzeniu z Louisem. Nie przecież on jeszcze żył i niby kto by miał mu to powiedzieć. Lou./ on nie ma odwagi, nie potrafi się przyznać do tego, ze źle zrobił. Schowałam twarz w dłonie i westchnęłam głośno.
Usłyszałam jak ktoś dzwonił. Spojrzałam na ekran laptopa i ukazała mi się ta śmieszna nazwa…Master_Pancake143. Nie odebrałam. Nie chciałam…przecież nie miałam po co. Zamknęłam go i poszłam na górę do dziewczynek.
            Musiałam wytłumaczyć im tą całą chorą sytuacje. Zmyślę coś. Louis był zaspany, lunatykował… nie wiem.  Ważne żeby uwierzyły, a te krzyki… to kot Hazzy obsikał mi wypracowanie…nie przecież nie chodzę do szkoły. Uh… zmyślanie jest trudne. Nigdy nie byłam w tym dobra. Nie umiałam kłamać. Robiłam się wtedy czerwona, a w oczach zbierały mi się łzy, ale to było dawno. Teraz pozbyłam się objawów, ale dalej nie potrafiłam tego zrobić. Najwyżej powiem, że zjadł ostatnie ciastko. To chyba będzie dobre. Ruszyłam się z sofy i poszłam na górę do dziewczynek.
***oczami Harryego.
Jestem totalnym idiotą. Jak ja mogłem powiedzieć jej coś takiego, przecież ją kocham. Byłem po prostu wkurzony o to, ze nie chce mi powiedzieć, co się stało. Próbowałem do niej jeszcze raz zadzwonić jednak nic z tego, później się wylogowała i dupa z tego wyszła. Opadłem na sofę i trzepnąłem obok leżącą poduszkę. Miałem ochotę krzyczeć jakim jestem debilem, ale coś mnie powstrzymywało. Może to dobrze, że nie przyjedzie w końcu nie będę się zamartwiał, co się stało. Będę mieć na nią wyrąbane… jeśli to możliwe. Jak dla mnie Lili jest tą jedyną, tą z którą chcę spędzić resztę życia, z którą chce mieć dzieci i zestarzeć się na drewnianym, bujanym krześle.
Przez głowę przewijało mi się tyle myśli. Rozważałem jak będzie najlepiej. A może ściągnąłbym ją tu, a później się z nią wyprowadził. Kupił dom czy coś…nie wiem mam zaćmienie w głowie, jedyne czego jestem teraz pewny to to że ją kocham i nigdy nie zostawię. Będę o nią walczył z innymi jak lew. Wszystko tylko by była moja. Przysiadł się do mnie Niall. Spojrzał na mnie swoimi błękitnymi tęczówkami, a ja uśmiechnąłem się jak gdyby nic. Jednak on nie odwzajemnił gestu. Nawet nie ruszył się. Brak jakiejkolwiek reakcji.
-Nie kłuć się z nią- poprosił mnie łagodnym tonem.
Nabrałem dużo powietrza i wypuściłem je głośno. Nie kłuć się z nią…. Niech ona mi powie, o co poszło.! Dlaczego uciekła.?! To moja wina, że się o nią martwię.?!
-Ale ty nie rozumiesz- zacząłem –Ona nawet nie chce mi powiedzieć, dlaczego uciekła.
-Harry, zobaczysz to się wyjaśni, a ona skoro ci tego nie mówi to ma swoje powody.
-Jakie.?!- wrzasnąłem- No powiedz, bo wydaje mi się, że wiesz więcej od mnie.!
Westchnąłem. Nie chciałem krzyczeć na blondyna. On tylko mi pomagał, a ja… zachowuję się jak kretyn. W stosunku do niego jak i Lili nie byłem dziś w porządku.
-Obiecuje, wszystko się niedługo wyjaśni. Tylko zadzwoń do niej.
            Irlandczyk podał mi swój telefon z wybranym jej numerem po czym odszedł. Wiedział, ze potrzebuje być sam. Musze to wyjaśnić z nią i to sam. Wierzyłem, ze będzie dobrze. Przecież ta jedna głupia sprzeczka nie może przekreślić tego co było…co jest w moim sercu. Usłyszałem już dwa sygnały, jednak ona nie odbierała.
-Tak.?- do uszu dobiegł mnie jej cudowny głos.
-Lili, zanim się rozłączysz, przepraszam- powiedziałem na jednym wdechu.
Po drugiej stronie zapadła cisza. Nie odzywała się. Zapewne zaraz powie co  o mnie sądzi. Byłem na to przygotowany, na to jak i na pojechanie po nią w tej chwili do Polski.
-Nie szkodzi. – oznajmiła łagodnym tonem.
-Ty musisz tu przyjechać. Proszę- zaskoczyłem tym samego siebie.
Nie myślałem, ze od razu z tym wyskoczę, ale to samo cisnęło mi się na usta. Coś w środku kazało mi to zrobić.
-Myślę, że z tym będzie problem.- zaczęła, a ja zacząłem tracić nadzieje.- Kupić bilet w Anglii do Polski nie jest trudno. Prawie nikt tam nie leci, ale w Polsce do Anglii to może dość długo zająć. Nawet kilka miesięcy. –oznajmiła
            Przestraszyłem się. Miałem nie widzieć jej jeszcze kilka miesięcy.?! Nie tak być nie mogło. Załatwię coś. Na lot pierwszej klasy na pewno nie będzie tak dużo chętnych, więc Lili mogła spokojnie przylecieć
-W pierwszej klasie na pewno będzie dużo miejsca.
-No tak, ale samo wykąbinowanie kasy zajmie mi rok, więc już lepiej poczekać na tamten lot. –rozśmieszyła mnie.
Ja nie mam na co pieniędzy wydawać, a ona będzie przez rok zbierać na lot. No chyba oszalała. To było jasne, ze byłem gotów jej za to zapłacić.
-Dziewczyno, jestem Harry Styles. Dam ci te pieniądze –roześmiałem się.
-No chyba śnisz.!- krzyknęła na mnie –Te pieniądze zarobiłeś sam. Nie pomagałam ci w tym, więc kasy nie wezmę.
-Zróbmy tak. Jak przyjedziesz to oddasz mi to, ale wiesz…- w mojej glowie zaczął się kłębić cudowny plan.- W inny sposób….
-Czyli mam ci robić na panią lekkich obyczajów.? –zdziwiła się.
Widać było, że nie spodobał jej się mój plan.
-Nie. Tylko chodzi o to, że raz będę mógł zrobić z tobą co tylko zechcę, ok.?- spytałem przygryzając wargę.
            Po drugiej stronie zapadła cisza. Przez chwilę zdawało mi się nawet, że nie oddycha. Siedziałem na sofie i trzymałem kciuki za tym by się zgodziła. Nie dość, że miałbym ją przy sobie to jeszcze ten jeden raz zrobię z nią wszystko co tylko chce. Najpewniej będzie jeszcze wiele takich razów. Jednak ten byłby pierwszy… czyli najważniejszy jak dla mnie…no i dla niej pewnie też.
-Ale część pieniędzy i tak ci oddam. –oznajmiła po chwili niepokoju.
-Wspaniale.!- krzyknąłem o wiele za głośno na co Lili się roześmiała –To ja ci zarezerwuję lot i niedługo będziesz z nami.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że znów będę blisko ciebie.
            Poczułem ciepło rozlewające mi się w brzuchu. To było coś cudownego. To tak jakby… nie wiem nie umiem opisać tego słowami. Jedyne co mogłem stwierdzić to te przyjemne uczucie i nagła potrzeba rzucenia się na nią … no powiedzmy, ze nie taka nagła.
-Tylko pamiętaj o obietnicy i nawet nie próbuj się wymigiwać.. –zagroziłem jej palcem.
-Zgoda, ale to jak trochę wyzdrowiejesz. – uśmiechnęła się.
-Ooo, co ja słyszę.?!. Czyli uważasz, że w tym stanie nie jestem już dobry w łóżku.?! –udawałem oburzenie, co nie wyszło mi zbyt dobrze, bo po chwili roześmiałem się razem z nią.
-Nie wiem, muszę sprawdzić- zagryzłem wargę po czym zorientowałem się,że mój kolega bardzo chce mieć ją dla siebie. Pożegnaliśmy się i rozłączyłem się bardzo szybko by nie sprawiać mu zbyt dużo nadziei. Rzuciłem się na poduszkę i zacząłem piszczeć jak małe dziecko. Moja Lili niedługo będzie ze mną. Będą ją przytulał, całował dotykał. Znów będzie moja.
***oczami Nialla
Widziałem jak Harry się cieszył z rozmowy z Lili. Wiedziałem jednak, ze wszystko może się popsuć kiedy Loui wyjawi szokującą prawdę Harryemu kiedy Lili będzie w domu. Były by piski, krzyki płacz, łzy. Lepiej żeby stało się to teraz. Do przyjazdu Lili sytuacja się jakoś unormuje. Ruszyłem do niego. Musiał powiedzieć mu to teraz. Dałem mu na to tydzień, ale on musiał zrobić to teraz. Inaczej niech nie nazywa mnie swoim przyjacielem. On to zniszczył i on to naprawi. Otworzyłem drzwi od jego pokoju i pewny siebie wszedłem. Usłyszałem trzask i przekręciłem kluczyk w zamku.
Louis leżał na swoim łóżku. Był trzeźwy, ale męczył go ból głowy. Miałem przynajmniej nadzieje, ze te tabletki od mnie coś podziałały. Usiadłem na miejscu przy jego pasie i nabrałem głośno powietrza. Szatyn spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem na twarzy.
-Co u ciebie.?- spytałem klepiąc go po udzie na co on pokazał mi język.
-Dobrze. –oznajmił strącając moją rękę –Wiesz, nie obraź się, ale wolę dziewczyny. –roześmiał się, jednak ja nie miałem humoru.
-Propos dziewczyn…- zacząłem niepewnie –Musisz mu to teraz powiedzieć. –nakazałem mu
-Co.?!- zdziwił się- Miałem miesiąc.! –wrzasnął na mnie.
Uciszyłem go gestem ręki. Nie chciałem by ktoś usłyszał. Byłoby gorzej niż jest teraz
-Wiem, ale Lili niedługo wraca i będzie gorzej. Uwierz mi.
Pasiasty opadł powrotem na łóżko łapiąc chlust powietrza. Było mu ciężko wiem, ale jak mus to mus. Nie pozwolę na to by przez niego Harry stracił pierwszą porządna dziewczynę.
-Ale będziesz mnie bronił.! –rozkazał kierując się do drzwi.
            Ucieszony popędziłem za nim. Jednak później zobaczyłem uśmiechniętą twarz Hazzy. Nie chciałem mu psuć humoru, ale on musiał wiedzieć. Musiał wiedzieć, że to przez jego przyjaciela uciekła jego dziewczyna… że ona najprawdopodobniej się go boi i są nikłe szanse, że panować pomiędzy nim będzie zgoda i życzliwość, czy w ogóle jakieś normalne kontakty.
            Usiedliśmy na sofię. Louis nerwowo bawił się palcami i co jakiś czas drapał się po karku. Byłem pomiędzy nim, a Hazzą. Musiałem go bronić, obiecałem mu to. W razie czego złapię Loczka i przyprę go do sofy. Curly spojrzał na nas przenikliwie. Cóż zachowywaliśmy się dziwnie. Co chwilę spoglądaliśmy na siebie nerwowo i później na niego.
-Coś, się stało.?- zapytał Harry biorąc łyk napoju pomarańczowego.
-Bo Louis chciał ci coś powiedzieć. –oznajmiłem przygotowując się do obrony Lou.
Harry tylko rozłożył się na sofię i skierował wzrok na Louisa. Ten cały czas wpatrywał się w dywan. Męczył się i to bardzo, ale przecież miał wyjawić swoją tajemnice Harryemu.
-Ja..- przerwał –Harry obiecaj mi, że pomimo tego co ci powiem to mnie nie zabijesz i zostaniemy przyjaciółmi, bo ja wiem, ze to co ci powiem jest okropne, ale chcę wiedzieć, że mi wybaczysz, bo jesteś dla mnie ważny…wiesz jesteś dla mnie jak brat.
Loczek skinął głową na znak zgody po czym klepnął Lou po ramieniu i życzliwie się uśmiechnął. Dobry humor mu dopisywał. Może dobrze, że zrobimy to teraz niż gdyby był zły. Jego zaciekawienie sekretem rosło, a Louis coraz bardziej się denerwował.
-Bo kiedy Lili uciekła. To było przez mnie. Ja zrobiłem coś okropnego poprzedniej nocy i bardzo tego żałuje, bo wiem jaka ona jest dla ciebie ważna, ale musze ci to powiedzieć, bo sumienie rozsadza mnie od środka. –chłopak zatrzymał się na chwile by nabrać powietrza. –Ja zmusiłem ją do sexu. –wyjawił, a ja zobaczyłem jak twarz Harryego momentalnie staje się czerwona, ręce zaczynają drżeć, a ciało podrywa się do ataku.









Takie małe pytanie czy to wam kogoś nie przypomina...? ....xX











Mi osobiście przypomina taką jedną animacje z Lou i jakby ktoś mi ja znalazł to byłabym bardzo wdzięczna.







1 komentarz:

  1. Cudne czekam na następny. ;P Tą animacje gdzieś widziałam ale zapomniałam gdzie. Jak mi się przypomni to ci podam. :D

    OdpowiedzUsuń