Ostrzeżenie.!!!

Na blogu mogą znajdować się wulgaryzmy jak i momenty +18. Jeśli nie chcesz nie czytaj.!!! Nieprzyjemne komentarze na ten temat od razu usuwam.! Proszę też nie zwracać uwagi na błędy w pisowni (ortografia jak i interpunkcja), próbuje by takie nie znajdowały miejsca na mojej stronie. Za wszelki niepoprawności PRZEPRASZAM.!!!

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 40 „To nie może być prawda”

                          Rozdział 40 „To nie może być prawda”
     Rano wzięłam szybki prysznic i ubrałam się na spotkanie z lekarzem. Musiałam zrobić jeszcze tylko śniadanie dla chłopców. Niall podwiózł mnie do kliniki i razem ze mną poszedł do lekarza. Sama się bałam. Przewidywałam najgorsze. Wyobrażałam sobie, że już go nigdy nie zobaczę, że stracę go na zawszę. Przywitałam się z nim grzecznie. Lekarz usiadł za biurkiem, a ja i Niall przed nim.
-Więc… -przeciągnął –Sytuacja jest dość korzystna. Na ostatnim badaniu nie wykryto śladu narkotyków także mamy pewność, że w ostatnim czasie pacjent niczego nie zażywał. Widać, że ma się dobrze, a jego uzależnienie nie jest tak duże jak myślałem to tylko było spowodowane stresem, że zaczął brać. Teraz kiedy już minął nie czuje potrzeby…
-Kiedy wyjdzie.? –przerwałam mu.
-Do końca miesiąca powinien wyjść.
-Koniec miesiąca. –zaczęłam odliczać.
-Jakieś szesnaście dni.
-To cudownie.!- wrzasnęłam.
            Szesnaście dni.! Znów będzie mój i będę go tulić i całować i przytulać… mówiłam już, że będę go przytulać.? Musze nadrobić ten stracony czas. Teraz wszystko powinno być lepiej. Pożegnaliśmy się z lekarzem i ruszyliśmy pod dom Bianki. Poznałyśmy się w kwiaciarni. Była moją najlepszą przyjaciółkę, także pochodziła z Polski. Przez to całe zamieszanie nie miałam czasu się z nią kontaktować.
-Hej mała. –przywitała mnie całusem w policzek.
Szatynka zamknęła drzwi od czarnego wozu Nialla i ruszyliśmy pod kino. Poszliśmy na jakąś fajną komedie. Oczywiście Niall musiał uprzednio zrobić zapasy popcornu. Usiedliśmy w ostatnim rzędzie i zaczęliśmy oglądać film. Na początku Niall był dość cicho, ale później wraz z Bianką rozgadali się tak, że kilkakrotnie ktoś ich uciszał. Poczułam się odsunięta. Nikt nie lubi kiedy twój przyjaciel i przyjaciółka odstawiają cię dla siebie. Jednak cieszyłam się, że Niall już nie jest tak smutny.  
            Dzień minął mi cudownie. Oczywiście spędziłam go „sama”, bo moi przyjaciele zajęli się sobą, ale podobało mi się, bo od wielu dni w końcu wyszłam do ludzi. Widać, że Niall i Bianka mają się ku sobie. Kolejny dobry uczynek zaliczony.!  Ułożyłam się wygodnie w łóżku. Byłam już po prysznicu. Chłopcy jeszcze jedli kolację. Niewiarygodne jest to jak zrobiło się tu cicho i pusto od kiedy nie ma Harryego i Lou. Teraz jest taki inaczej… gorzej. Może jeśli wróci Hazz ten dom znów wypełni się śmiechami i żartami, ale chyba my i tak znów zamieszkamy w naszym starym domu. Harry go kupił i bylibyśmy idiotami gdyby stał on tak bez urzynku, a my musielibyśmy płacić podatki i takie rzeczy. Sprzedać też by się nie opłacało, bo cena na pewno zdążyła się obniżyć. Z resztą obiecałam mu córkę, a nie pozwolę by zamieszkała tu. W wieku trzech lat wiedziałaby wszystko czego wiedzieć nie powinna. Zaleta głupich wujków.
***jakiś czas później
            Minęły ponad dwa tygodnie. Każdy mój poprzedni dzień zlewał się z pozostałym. Nic nie było takie samo odkąd Harry wyjechał do kliniki. Było tu smutno jak nigdy. Jedynie Niall bawił się dobrze. Co raz częściej przyprowadzał tu Biankę. Zayn jeździł do Perrie, a Liam spotykał się z Sophie. Coś czuję, że naprawdę pomiędzy nimi ostro zaiskrzyło. Muszą się naprawdę kochać. Czasem zostawałam sama w domu i wtedy już nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Bawiłam się wtedy z naszym kotem. Kąpałam go, czesałam, rzucałam różne zabawki… PO tych wszystkich zabiegach wyglądał lepiej niż zwykle. Ostatnio trochę go zaniedbaliśmy, ale to się nadrobi. Usmażyłam jej kurczaka z marchewką i sosem, który kotka uwielbia i nałożyłam jej do różowej miseczki. Gdyby Harry się dowiedział, że choć raz nakarmiłam kota kocią karmą to by mnie chyba zabił. Zawsze mówił, ze jest w nich tylko chemia. Był strasznie przewrażliwiony na jej punkcie.
            Usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Zapewne był to jeden z chłopców. Pokazałam kotu miskę, a ta rzuciła się na swoje jedzenie. Wyszłam z kuchni i zastałam Nialla. Prawie uderzyłam go drzwiami gdy te chciał wejść do środka.
-Zbieraj się.! –wrzasnął na mnie z uśmiechem. -za godzinkę mamy tam być.
-To już ta godzina.?!
Szybko popędziłam na górę i ubrałam się w przyszykowane ciuchy. Na białą bokserkę założyłam jeszcze kremową bluzę z uszami i ogonkiem misia. Zbiegłam na dół. Niall siedział na sofię i zajadał się kanapką. Ubrałam szybko buty i kurtkę. Musiałam go jeszcze popędzić, bo niesamowicie się ociągał. Na szczęście umiał jeszcze jeździć samochodem. Nie powiem. Pędziliśmy dość szybko. W czasie krótszym niż zwykle podjechaliśmy pod klinikę. Lekarz wraz z Harrym czekali przed wejściem. Chłopak wypełniał jeszcze jakieś papiery. Szybko do niego podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję.
Jak ja za nim tęskniłam. Hazz oddał lekarzowi papier wraz z podkładką i wpił się w moje usta. Czekać na chłopaka miesiąc, to jak umierać przez całe życie. Niall odchrząknął znacząco i musieliśmy się od siebie odsunąć. Jak on mógł, ja się pytam.?!
-Hej stary. –przywitał go Hazz
-Hej młody.
Chłopcy przytulili się, a mi zrobiło się ciepło w brzuchu. Taki słodki widok nie zdążą się często. To tak jakby słodki brytyjski kotek przytulał małą irlandzką kaczuszkę. Niall w końcu mi go oddał i znów mogłam się nim cieszyć. Jednak nie mogliśmy się za długo przytulać. Byliśmy umówieni w Nandos. Zayn i Liam mieli przyjść z Perrie i Sophie, a później miała dołączyć Bianka. Harry i ja usiedliśmy z tyłu, a Niall musiał wysłuchiwać naszych tekstów. Cały czas byłam do niego przytulona. Jego spokojne bicie serca jakby mówiło, że wszystko od dziś będzie dobrze. Zajechaliśmy pod ulubioną knajpkę Nialla i ruszyliśmy do środka. Sam Irlandczyk pojechał po Biankę. Reszta była już przy naszym ulubionym stoliku. Harry czule przywitał się z przyjaciółmi. Oczywiście jeszcze nie znał „koleżanki” Liama, więc musiał ją mu przedstawić. Hazz zamówił dla siebie hamburgera, a ja frytki. Kelnerka przyniosła nam nasze zamówienia.
            Nigdy chyba nie widziałam żeby Harry jadł tak hamburgera, ale rozumiem. Długo nie jadł nic oprócz stołówkowego jedzenia. Sama bym tak zrobiła. Jadł szybciej niż Niall. Właśnie Niall…. Gdzie on się podziewał.?! Miał być tu jakieś dwadzieścia minut temu. Miałam do niego zadzwonić, ale jakoś wygoniłam tą myśl z głowy. Nie chciałam im przeszkadzać.
-Kochanie… -przeciągnął Harry.
-Hm.?
-Użyczysz mi swojej lemoniady.? –spytał robiąc oczy małego szczeniaczka.
Podsunęłam mu ją pod nos, a on upił spory łyk. Naprawdę musiało chcieć mu się pić. Kiedy skończyliśmy posiłek Hazz złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie, przytulając zachłannie. Jego nosek zaczął drażnić moje ucho. Niby normalna chwila, ale właśnie tak uświadamiasz sobie co to jest miłość.
-Chyba tracimy czas. –szepnął przygryzając płatek mojego ucha. –Zobacz, oni sobie bez nas poradzą. Może lepiej wykorzystamy ten dzień.?
-Uspokój się. –skarciłam go tak by tylko on mógł usłyszeć.
            Z drugiej strony jego plan nie był taki głupi. Ja on… sami. Mogło być ciekawie. Na samą myśl co moglibyśmy robić w dodatku po tak długim czasie…. Poczułam jak na moją twarz wpływa rumieniec.
-Harry, choć już. Źle się czuje. –zaczęłam marudzić
-No właśnie widzę. Jesteś cała czerwona. Może masz gorączkę. – chłopak umiał posługiwać się swoim darem aktorskim. –Choć pójdziemy do domku, zrobię ci herbatę i położysz się w łóżeczku.
Skinęłam głową z grymasem na twarzy. Pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i zamówiliśmy taxi. Zawiózł nas pod dom. Nasz dom. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka.
-Połóż się, a ja pojadę na jakieś zakupy.
Żartował chyba. Powiedzcie, że tak. Robił sobie ze mnie żarty czy co.? Ja dla niego zrezygnowałam ze spotkania z przyjaciółmi, a on mi tu wyjeżdża z troskliwą mamusią. Spojrzałam na niego by upewnić się, że nie żartuje. Jednak jego mina była jak najbardziej poważna. Machnęłam tylko ręką i usadowiłam się na sofię. On w tym czasie pojechał na zakupy.
Zanim wrócił zdążyłam obejrzeć jeden odcinek „Pingwinów z Madagaskaru”. Zaniósł torby do kuchni i wrócił do mnie.
-Lili, jesteś chora. Idź na górę weź jakiś prysznic i połóż się w łóżeczku.
Zrobiłam co kazał. Perspektywa dnia lenia była bardzo kusząca, ale to nie zmienia faktu, że byłam na niego zła. Przykryłam się ciepłą kołdrą i chwyciłam jakąś książke.
-Jak się czujesz.? –spytał mój „tatuś”
-Dobrze, chyba powinieneś o tym wiedzieć.
-Mam coś dla ciebie do jedzenia.
Chłopak wszedł do pokoju z tacą. Stała na niej miska z truskawkami, roztopiona czekolada i bita śmietana.
-Pomyślałem, że mogę cię jakoś uleczyć. –uśmiechnął się chytrze.
-Teraz to sobie idź. –przekręciłam się nie chcąc patrzeć na tego oszusta.
-Oh, Lili. Musiałem to przygotować.
-Wziąłeś ze sobą bitą śmietanę, czekoladę i truskawki. To nie jest takie trudne do przygotowania żeby zajęło ci to niewiadomo ile. –warknęłam podirytowana
-Lili…
Chłopak odstawił tacę na szafę nocną i położył się za mną obejmując w talii. Harry zwinnie wślizgnął się pod kołdrę dra…drażniąc mnie swoimi dużymi dłońmi. Odsunęłam się na sam koniec łóżka. Hazz tylko przyciągnął mnie do siebie. Zaczął bawić się moimi kosmykami. Jedna ręka zjechała na dół zsuwając moje spodnie dresowe. Skarciłam go za to, jednak on nie stracił chęci na zabawę. Gorące usta musnęły mój kark. Dłoń sprawnie wśliznęła się pod dresy, bawiąc się moją bielizną.
-Przestań. –syknęłam.
-Mi się podoba. –szepnął przygryzając płatek mojego ucha.
Gładził mnie po wewnętrznej stronie ud, cały czas poruszając się wyżej.
-Ale mi nie.
-Skarbie, nie stęskniłaś się za mną.? –spytał delikatnie zsuwając materiał pod spodniami. –Za moim głosem, dotykiem.?
            Jego ręka dostała się do moich majtek, a ja jęknęłam pod wpływem jego dotyku. Zaśmiał się cicho i przystąpił do działania. Drażnił mój czuły punkt, wolno powodując u mnie szaleństwo. Przełknęłam ślinę czując jak gorąco mnie wypełnia. Dwa palce sprawnie dostały się do mojego wnętrza. Jęknęłam pod wpływem tego doznania. Najpierw zaczął wolno, jednak z każdą kolejną minutą przyśpieszał. Uniosłam delikatnie nogę by miał lepszy dostęp.
-Widzę, że się do mnie przekonałaś. –mimo to, że nie widziałam jego twarzy, wiedziałam, ze się uśmiecha.
Mój oddech drastycznie przyśpieszył kiedy chłopak przyśpieszył do granic możliwości. Szczyt był blisko. Przygryzłam poduszkę by stłumić jęki. Kiedy już w końcu osiągałam szczyt przestał.
-Harry. –sapnęłam prosząc o więcej.
-Poczekaj mała. Nie tak szybko. –zaśmiał się przekręcając mnie w taki sposób, że teraz leżałam na plecach.
            Chłopak jednym zwinnym ruchem ściągnął moje spodnie wraz z bielizną, to samo uczynił z górną warstwą ubrań pozostawiając mnie zupełnie nagą. Sam również się rozebrał pozwalając mi delektować się widokiem jego erekcji. Zimne dłonie sunęły po moim ciele powodując dreszcze. Gorące wargi chłopaka przylgnęły do mojej szyi zostawiając pokaźnych rozmiarów malinkę. Zjechał pocałunkami niżej tworząc mokrą ścieżkę. Dotarł do dekoltu tworząc tam czerwony ślad.
-Może urozmaicimy tą zabawę. –szepnął.
Widząc jego chytry uśmieszek nie mogłam odmówić. Harry sięgnął po bitą śmietanę i zaczął malować mi nią na brzuchu kółka. Zamoczył truskawkę w czekoladzie i umiejscowił ją na samym środku.
-Mogę.? –spytał muskając moje usta
-Niech się zastanowię…
-Nie mamy na to czasu. – przerwał mi i zlizał kawałek dróżki z bitej śmietany.
-To łaskocze. –zachichotałam pod wpływem jego dotyku.
-Musisz wytrzymać. –oznajmił i dokończył swoje dzieło.
            Chwycił w zęby truskawkę i przytknął mi ją do ust. Ugryzłam kawałek muskając tym samym jego wargi. Uśmiechnął się i potarł swoim nosem mój nosek.  Usta chłopaka przywarły do moich. Całował mnie tak jakby jutro miał mnie nie zobaczyć. Oderwał się od mnie i kolejna porcja bitej śmietany wylądowała na moim ciele. Tym razem na dekolcie i piersiach. Zniknęła w kilka sekund. Przez truskawkę umoczoną w czekoladzie byłam cała brudna. Oczywiście Harry by na to nie pozwolił. Jego zwinny język wyczyścił ślady z czekolady . Zatrzymał się na jednej z piersi biorąc w usta sute. Przygryzał go i ssał, a ja jęknęłam cicho. Bawił się mną jak dziecko zabawką, którą dopiero dostało.
            Niespodziewane pukanie do drzwi wytrąciło go z rytmu. Podniósł się i ubrał szybko bokserki. Nie wiem co powie ten ktoś za drzwiami, ale na pewno się zdziwi, bo Harry pokaże mu się w samej bieliźnie i do tego z żołnierzykiem na baczność. Ubrałam swoja bieliznę i jakąś bluzę Hazzy. Podążyłam za nim. Hazz odkluczył drzwi i otworzył je wpuszczając do domu okropny chłód.
-Co wy tu robicie.? –zdziwił się na widok Przyjaciół w drzwiach.
-No zaszliśmy żeby uczcić twój powrót.- oznajmił Niall pokazując dwie dwulitrowe butelki wódki.
-Jakoś szybko się zmyliście. –zauważyła Perrie. –I już widzę dlaczego. –zachichotała pokazując palcem erekcję Loczka.
-No widzę, że wróciłeś do formy. –zaśmiał się Liam
-Zamknij się. – warknął wpuszczając ich do środka
         Nawet Bianka przyszła. Jeden gość, sorki dwóch, bardzo mnie zdziwiło. Loui i El także przyszli. No właśnie Louis. On to jeszcze rozumiem, byli najlepszymi przyjaciółmi, więc może się za nim stęsknił, ale El.? Oni przecież zerwali. Ja i Hazz polecieliśmy się ubrać i jak najszybciej wróciliśmy do przyjaciół, którzy zdążyli rozsiąść się na zestawie wypoczynkowym.
-To ja przyniosę coś do jedzenia i jakieś szklanki. –zaproponował Hazz.
-Mogę iść z tobą.? –spytał skruszony Louis.
Curly zgodził się i gestem ręki zaprosił go do kuchni. Ja usiadłam na moim ulubionym fotelu i wkręciłam się w rozmowę. Obecność Eleonor drażniło mnie, nawet nie umiem powiedzieć jak bardzo. Ciągle tylko nawijała jak to jest im dobrze razem. Chciało mi się tym rzygać. Może próbowała wywołać we mnie zazdrość, ale to było na nic. Ja miałam Harryego i było mi z nim o wiele lepiej niż z Lou. Jej starania poszły na marne.
            Harry i Loui wrócili z kuchni obładowani jakimiś przekąskami. Obaj mieli szerokie uśmiechy na twarzach. Widocznie się pogodzili. Na szczęście. Jest szansa, że wszystko wróci do normy. Lou usiadł obok El i objął ją ramieniem. Ja natomiast ustąpiłam miejsca Hazzie i przysiadłam na jego kolanach. Niall jako pierwszy rzucił się na chipsy paprykowe, a Zayn jak dobry gospodarz rozlał palącą ciecz do kieliszków i sok malinowy do szklanek. Ponoć nie czuć tak bardzo smaku wódki. Wszyscy jednocześnie wypili zawartość kieliszków. Zacisnęłam mocno powieki. Nie piłam zbyt często. Prawie wcale, dlatego ten pierwszy łyk był taki okropny. Z każdym kolejnym kieliszkiem było co raz lepiej. Rozmowa rozkręciła się na tyle, że zaczęliśmy rozmawiać o seksie. Śmieszne… jeszcze kilka godzin temu sami mieliśmy się tak bawić, a teraz tylko rozmawiamy. Zapewne gdyby nie oni leżelibyśmy teraz zasapani w łóżku.
-Ta jak loda zrobi to tydzień patrzę co mi się w bokserkach stało. –roześmiał się Zayn wskazując na Perrie.
Blondynka oblała się szkarłatnym rumieńcem i schowała twarz w torsie Zayna.
-A El.? Lepszej dziewczyny nigdy nie znałem. Żądna nie była tak dobra w łóżku. – wypowiedział się Lou akcentując słowa „Lepszej dziewczyny nigdy nie znałem”
            Zignorowałam go. Boo i tak był wstawiony. Może po prostu tak jak reszta żartował z tego tematu. Nie wiem. Nie drążyłam tematu. Harry także dołączył się do rozmowy i zaczął im opowiadać o naszych nocnych zabawach. Miałam nadzieje, że są już na tyle upici, że zapomną o tym wszystkim do rana. Loczek nie dawał za wygraną i kiedy Zayn powiedział coś o Perrie ten musiał dodać coś od siebie.
-Raz to myślałem, że się na wstępie spuszczę. – zaśmiał się, a reszta zaśmiała się tak, że pewnie sąsiedzi słyszeli.
-No to długo nie wytrzymałeś. –dodał Niall
-Ja.?! –zdziwił się Curly – Do końca było. Zresztą co ty tam możesz wiedzieć o seksie. –machnął lekceważąco ręką.
            Widziałam jak twarz Blondyna jak i Bianki robi się cała czerwona. Coś musiało pomiędzy nimi być. Brunetka sama z siebie nie strzeliła by buraka. Reszcie tez to nie umknęło. Zaczęli klaskać i gwizdać.
-No to opowiadaj.!
-Liam. –speszył się Irlandczyk. –Sam opowiadaj, a nie cicho siedzisz i tylko słuchasz.
-U mnie jest świetnie. Ona to ci nawet prezerwatywę ustami założy.
-Musimy spróbować. –zauważył Loczek na co wszyscy się zaśmiali
-Oj zamknijcie się. Nawet im dokończyć nie pozwoliliście. –roześmiała się Sophie.
Hazz pacnął ją w rękę na co Liam zareagował szybko i oblał go drinkiem. Curly nie pozostał mu dłużny. Sam wziął butelkę wódki i oblał go. Na szczęście było jej tyle co nic. Ledwie starczyło na kieliszek. Po salonie rozniosło się głośnie „Uuu”. Liaś wstał i wziął Harryego na ręce. Wyniósł go na zewnątrz i wrzucił do basenu. Biedak, na dworze zimno, a on go do wody wrzucił. Na szczęście była podgrzewana woda także Styles mało ucierpiał. Chłopak pociągnął roześmianego przyjaciela za nogawkę i ten także wpadł do wody. Obaj zaczęli się szturchać i na żarty bić w wódzię. Kochani idioci.
Zayn próbował ich rozdzielić. Wyszło mu to kiepsko. Dopiero z pomocą Nialla udało mu się powstrzymać chłopaków. Na bank będą jutro chorzy. Z chęcią napisałabym, co było potem, ale urwał mi się film. Zapewne od alkoholu.
Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Po chwili dotarło do mnie te nieprzyjemne uczucie mdlenia. Denerwujące promienie słońca dostawały się do sypialni przez okno drażniąc moje źrenice. Przewróciłam się na drugi bok i wtuliłam w plecy Hazzy. Chłopak obkręcił się do mnie powodując u mnie pomruk niezadowolenia. Usłyszałam u niego cichy śmiech. Czyli nie spał.
-Głowa mnie boli. –mruknęłam mocniej wtulając się w jego ciało
-Nic dziwnego. –zauważył. –Wiesz ile wczoraj wypiłaś.?
-Babcia nie była by ze mnie dumna. –zaśmiałam się
            Curly ucałował mnie w czoło i pogładził po włosach cicho chichotając. Usłyszałam ciche skrzypienie drzwi i czyjeś kroki. Kto śmie przerywać mi ten spokój.? Podniosłam się do pozycji siedzącej oczywiście przytrzymując kołdrę, bo jak wiadomo Harry nie odpuszcza i spojrzałam na tego kogoś.
-O świetnie nie śpicie. –zaważył.
-Tak jakby. Zaynie nie możesz spać czy co.? –spytałam opadając na miękką poduszkę.
-Spać.? –zdziwił się –Dziewczyno jest czternasta, ale się nie dziwię. Harry cię wczoraj wymęczył. –zaśmiał się na co Styles rzucił go budzikiem. –Ej, opanuj się. To nie ja dziewczynę tak mocno pieprzyłem, że aż tynk leciał.
-Zamknij się. –warknął Harry – Ty chyba jeszcze pijany jesteś.
-No chyba ty, kociaku. –drażnił się z nim
-Wypieprzaj. –syknął przenosząc się do pozycji siedzącej.
-Bo.?
            Loczek wyciągnął z szafy pierwsze lepsze bokserki i je założył. Szybkim krokiem podszedł do Zayna i wypchnął go z pokoju. Ja także szybko ubrałam bieliznę i założyłam koszulkę Hazzy z napisem „Hipsta Please”. Zeszliśmy na dół i zasiadaliśmy przy stolę razem z przyjaciółmi, którzy zdążyli zrobić sobie śniadanie, a raczej obiad. Nałożyłam sobie Tosta i posmarowałam go masłem orzechowym.
-I jak fajnie było.? –spytał Liam przełykając naleśnika
-Ale co.? –zdziwiłam się jego pytaniem
-No wiesz… w nocy –poruszał śmiesznie brwiami.
Chwyciłam kawałek jego naleśnika i rzuciłam nim go. Dlaczego każdy musi o to pytać.? Jezu, co on nigdy tego nie robili.?! I może jeszcze chcą szczegóły. Byłoby fajnie gdybym ja je pamiętała.
-Zabezpieczaliście się chociaż? –zarechotał czarnowłosy.
Uśmiech zszedł z twarzy Harryego. Walnął Zayna w ramię i odszedł by nalać sobię soku. Przez chwilę się bałam, ale Harry nie jest taki głupi żeby zapomnieć o prezerwatywie, no nie.? Robił to już tyle razy, ze chyba weszło mu w nawyk. Przez resztę dnia leczyliśmy kaca. Naprawdę wypiłam za dużo, a teraz czułam skutki.
***3 tygodnie później.
            Zeszłam na dół i od razu jakbym dostała w nos. Niall naprawdę nie mógł się pohamować. Mógłby, chociaż wyjść jeżeli zamierza wypuścić trujące gazy. To tak jakby nas powoli mordował. Nie wiem, czemu, ale prędzej to mi tak nie przeszkadzało. Kiedy mieszkałam z nimi to była rutyna. Przyzwyczaiłam się, a teraz czuję się tak jakby to była jakaś bomba atomowa. Do kuchni weszłam dopiero po chwili. Harry siedział przy stole wraz z  Niellem i Bianką i jedli obiad, który przygotowałam. Ja jakoś nie miałam ochoty. Mdliło mnie od rana. Wczesnym rankiem nawet wymiotowałam. Harry stwierdził u mnie zatrucie pokarmowe. Być może to od tego taco. Mówiłam mu, że nie dobrze jest kupować jedzenie w jakiś obskurnych budkach, ale on swoje , no i uległam. Usiadłam obok nich i upiłam łyk oku Hazzy.
-Lili, przecież możesz być chora. –stwierdził dolewając mi soku.
-Chora.? –zdziwiła się moja przyjaciółka
-Tak, wymiotowała rano i teraz cały czas ją mdli.
-A może jest w ciąży.? –roześmiał się wesoło Horanek.
            Styles poskromił go wzrokiem. Nie wiem czemu się tak tym przejął. To tylko żarty. Zawsze kiedy dziewczyna powie, że jej niedobrze, a weźmy już to robiła to nie wiadomo co będzie i tak powiedzą,  że jest w ciąży. Taki już urok bycia dziewczyną Jesteś narażona na takie właśnie żarty, ale on są wszędzie ich nie unikniesz.
-Porąbało cię chyba.? –pacnęłam Nialla
-Na, ale co byście zrobili gdybyście przykładowo tak wpadli.? –spytał przekręcając głowę – Nie było by wyjścia. –wzruszył ramionami i dokończył swoją porcję obiadu.
-Dobra Niall, ale ciąża.? Teraz.? To nie możliwe. –prychnął Hazz
-Skąd wiesz.? Moja ciocia jak była w ciąży to też tak reagowała. –wtrąciła się Bianka. –No i jeszcze zasypiała tak w południe, była czasami wzdęta no i miała zgagę często. Praktycznie zawsze jak coś zjadła. –wyliczyła brunetka.
-No, a żona Grega.?
Spojrzałam zdenerwowana na Harryego. To nie mogła być prawda. Co najwyżej głupi sen. Wszystkie objawy się zgadzały. Wymioty, senność, nawet Hazz musiał mnie dziś masować, bo brzuchu, bo byłam wzdęta, a pudełko leków na zgagę jest już całkiem puste. Po jakimś czasie pożegnaliśmy się z przyjaciółmi, bo ci musieli udać się do kina na zaplanowany seans. Musiałam jak najszybciej porozmawiać z Harrym.
-I co teraz.?
-Co ma być.? –spytał lekceważąco
-No słyszałeś ich. Wszystko idealnie pasuje. Jeśli ja jestem w…
-To nie możliwe. –przerwał mi
-Nie mamy pewności Harry. Ja nie będę spokojna póki nie zrobię jakiegoś testu.
-Lili…
            Po dość długich błaganiach Harry, obiecał, że pojedzie po test. Zrobił to naprawdę w ekspresowym tępię. Widać było, że on też się tym denerwował. No, ale on jest młody, ma karierę, a teraz dziecko.? Przeszkodziłoby mu to we wszystkim. Zgodnie z instrukcją na pudełku zrobiłam test i usiadłam na łóżku obok Hazzy. Odwróciłam test i położyłam go na miękkiej satynowej pościeli.
-Mogę ci coś powiedzieć.? –spytał zdenerwowany Loczek.
-Co.?
-Pamiętasz te imprezę.? – przytaknęłam mu i pozwoliłam żeby rozwiną myśl. –Ja się nie… -przerwał –No wiesz. Nie zabezpieczyłem
Świat mi zawirował. Jak on mógł zapomnieć o tak ważnej rzeczy.?! Za dziewięć miesięcy prawdopodobnie będziemy rodzicami. W ogóle kiedy on mi to zamierzał powiedzieć.?! Jak urodzę.? Przecież po tym całym zajściu mogliśmy pójść do ginekologa i on zapisał by nam tabletkę „dzień po”. Nie wiem czego on się tak bał.?! Teraz będzie tatusiem. Brawo.
-Harry… -schowałam twarz w dłonie.
-Przepraszam, ale i tak mieliśmy mieć córeczkę. Więc jeśli…
-Ale ja myślałam, ze to będzie inaczej. –przerwała mu –Że to uzgodnimy, porozmawiamy z rodzicami. Przygotujemy się na to. Dziecko to nie rzecz. Nie można się tak tym bawić.
-Lili, ja obiecuję, że jak coś to się wami zajmę. Naprawdę będę najlepszym tatą na świecie.
-Harry, gdyby.
Nic jeszcze nie było wiadomo. Może nam się udało, a to to tylko objawy zatrucia. Chwyciłam test w dłonie i obróciłam go. Można powiedzieć, że w tej właśnie chwili nogi miałam jak z waty. To nie mogła być prawda. Może on jest jakiś zepsuty.? Harry spojrzał na niego i momentalnie stał się blady. Przeczesał swoje loki i mocno mnie przytulił.
-Będzie dobrze.

5 komentarzy:

  1. Zajebisty!!!Ale dziecko?Tak szybko?Nie żeby coś,ale może by tak je ciutkę odwlec?Taki pomysł podrzucam.Czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi. To jest bardzo potrzebne w kolejnych czesciach. Ma to związek z Lou, ale wiecej zdradzic nie mogę.
      P.s. Dziewiec miesiecy to dosc dlugo, wiec bedzie dobrze.

      Usuń
    2. A to spoko i rzeczywiście nic nie zdradzaj bo chcę mieć niespodziankę.Nie mogę się doczekać kolejnej części,zresztą i tak będzie świetna jak i inne rozdziały.Mam nadzieję,że w tym tygodniu będzie next.

      Usuń
  2. Skończyłam!
    Fajnie i szybko się czyta ;) Ale jak dla mnie za dużo scen erotycznych, a Lili pozwalając na to zachowuje się nad wyraz zboczenie , czy jak to się tam odmienia ;D Pomimo moich sapów co do treści, to powinnaś być zadowolona, bo opowiadanie naprawdę wciąga i muszę przyznać, że pochłania sporo czasu ;) Ale to tylko działa na korzyść ;)

    + Życzę weny i powodzenia ;) Xx

    OdpowiedzUsuń
  3. A my już z koleżanką ułożyłyśmy sobie całe losy Lili:Dziecko będzie Louis'a,weźmie z nim ślub,urodzi mu chłopca,zdradzi go z Harry'm,weźmie rozwód,Louis'owi zostawi dziecko,weźmie ślub z Harry'm,urodzi mu Darcy i dalej nie mamy pomysłu :)
    Życzę weny i mam nadzieję,że nie długo pojawi się 41 część

    OdpowiedzUsuń