Ostrzeżenie.!!!

Na blogu mogą znajdować się wulgaryzmy jak i momenty +18. Jeśli nie chcesz nie czytaj.!!! Nieprzyjemne komentarze na ten temat od razu usuwam.! Proszę też nie zwracać uwagi na błędy w pisowni (ortografia jak i interpunkcja), próbuje by takie nie znajdowały miejsca na mojej stronie. Za wszelki niepoprawności PRZEPRASZAM.!!!

czwartek, 24 października 2013

Rozdział 39 „Pustka”


                         Rozdział 39 „Pustka”
    Oboje pisnęliśmy jak małe dziewczynki i mocno się przytuliliśmy. Liam z emocji aż skakał w fotelu. Musiałam go uspokoić i dopiero po jakimś czasie ruszyliśmy. Oczywiście Niall staranował mnie od razu w przejściu rzucając się na mnie jak wygłodniałe zwierzę, ale przeżyłam. Rozsiadłam się szczęśliwa na sofię i wypuściłam głośno powietrze. Chyba pierwszy raz od wielu dni poczułam, ze zrobiłam coś dobrze.
-Lili –usłyszałam wołanie Zayna.
Ruszyłam do kuchni skąd dochodziło wołanie
-Tak.?
-Skoro jesteś w domu, to może zrobisz jakieś ciasto.? –spytał z miną słodkiego szczeniaczka
-Truskawkowe.?
-Z polewą czekoladową.
Słodkie fantazje Zayna… Ciasto truskawkowe z polewą czekoladową. Nie winię go za to. Pięciu… teraz trzech (w tym Niall) w jednym domu… Ja sama nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam jakieś ciasto. Chyba jeszcze zanim wyjechałam z Polski. Były babeczki i ciastka, ale one się nie liczą. To nie to samo. Zabrałam się za przygotowanie ciasta. W między czasie robiłam obiad, bo zanim skończę ciasto będzie dwudziesta i zapewne Niall będzie się denerwował.
            O dziwo poszło mi to trochę szybciej. Skończyłam tak o osiemnastej. Na obiad zrobiłam zapiekankę Cottage pie, zapiekankę wiejską. Z tego co słyszałam to Anglicy ją ulubią, więc miałam nadzieje, że chłopcy docenią mój wysiłek.
-Chłopcy…
-Obiad.! –przerwał mi Niall wbiegając do kuchni.
Jako pierwszy nałożył sobie porcję. Nie byłam pewna czy to zje, bo nie mieściło mu się to na talerzu. Liam i Zayn także przyszli szybko. Widocznie byli już głodni. Sama musiałam pośpiesznie zjeść, bo bałam się, że dla mnie nie starczy. Nałożyłam im jeszcze ciasto. Coś czuję, że Nialla po takiej ilości tego wszystkiego zacznie boleć brzuch.
            Miałam rację godzinkę później zwijał się w swoim łóżku, a ja musiałam latać z kropelkami ziołowymi. Biedak, mógł tyle nie jeść, ale to Niall. On tak nie potrafi. Usłyszałam okropny dzwonek i wiedziałam, ze to mój telefon. Odebrałam go szybko widząc, ze to Harry.
-Hej kotek. –uśmiechnęłam się słysząc jego głos. –Co u ciebie.?
-Właśnie robię za pielęgniarkę. Niall się napchał i teraz stęka, bo go brzuch boli.
-Daj mi go do telefonu. Już ja z nim porozmawiam.
Podałam Horanowi telefon i usiadłam na brzegu łóżka. Toczyli zażartą, przyjacielską kłótnie. Niall co chwile wyzywał go od upierdliwych kocurów lub „chyba loki ci się wyprostowały”. Idioci. W końcu odzyskałam swój telefon.
-Jak ty go wychowałaś.?! Zero szacunku.
-Wiesz, on chyba potrzebuje męskiej ręki.
-Też tak sądzę. Jak przyjadę to mu te jedzenie w du…
-Rozumiem –wyprzedziłam go.
-Przyjdziesz jutro.? –spytał z nadzieją w głosie
-Kociaku, wiesz, że nie mogę.
            Gdyby mi tylko pozwolili od razu bym do niego pobiegła, ale cóż mają swoje zasady. Rozumiałam to i szanowałam, w końcu leczyli mi chłopaka. Jutro miałam iść na spotkanie z lekarzem i on miał mi powiedzieć za ile wyjdzie Harry. Miałam nadzieję, że jak najszybciej. Jego uzależnienie nie było takie duże. Nie brał długo. Powinno być dobrze.
-Niedługo będziemy się widywać codziennie. Nie martw się.
-Tak, wiem. – odpowiedział niemrawo.
-Nie smuć się. –próbowałam go pocieszyć –Jeśli się postarasz to niecały miesiąc i będziesz z nami.
-Nie mogę się doczekać. Pamiętasz jeszcze, co mi obiecałaś.?
-Pamiętam.
            Dziś rozmawialiśmy znacznie krócej niż przedtem, bo Harry musiał skończyć. Szedł na jakieś badanie toksykologiczne czy coś. Odłożyłam telefon i przyszło mi zajmować się Blondynem, który cały czas „umierał w katuszach”.
-Niall, może chcesz zielonej herbaty.?
-Nie
-A może jakiegoś soku
-Nie. –po raz kolejny odmówił
-Może… -musiałam zastanowić się co zrobić by wreszcie przestał jęczeć.
-Przytul. –wyciągnął do mnie łapki
Ułożyłam się koło niego i mocno przytuliłam. Chłopak westchnął tylko. Puściłam go w końcu, ale nie chciało mi się schodzić z miękkiego łóżka. Niall położył się na drugim końcu łóżka i wyciągnął chipsy. Rzucił je gdzieś pomiędzy nas i zaczął się zajadać.
-Przed chwilą bolał cię brzuch. –zauważyłam
-Nie po prostu było mi smutno.
-Smutno.? –zdziwiłam się na jego słowa. –Jesteś Niall Horan, ci nigdy nie jest smutno
-No tak, ale zobacz ty masz Harryego, Zayn ma Perrie, Liam chwalił się, że jakaś laska dała mu numer, a ja.?! Ja jestem sam. Nikt mnie nie chce.
-Nie mów tak, jesteś przystojny, masz wspaniały charakter każda dziewczyna cię chcę. Masz fanek po uszy..
-Ale nie o to chodzi. Myślę o takiej prawdziwej miłości wiesz. Randki i te sprawy z fanką się nie da.
-Bardzo chciałabym ci pomóc, ale nie wiem jak.
-No wiem. Po prostu dołuje mnie to kiedy widzę tych zakochańców.
-Myślisz, że mnie nie. Ja mogę widywać swojego chłopaka raz na miesiąc.
-Ale rozmawiasz z nim przez telefon.
-A na twoich koncertach jest miliony dziewczyn i z nimi też rozmawiasz.
Chłopak tylko stęknął i napchał sobie chipsy do buzi. Rozmowa z Harrym przez telefon dawała mi trochę nadziei, ale także pogarszała mój stan. Mogę go usłyszeć, ale nie dotknąć czy choćby zobaczyć. Dołowałam się tym. Gdyby nie ja to by tam nie trawił. W ogóle może mogliśmy go tam nie dawać.? Może sam by sobie z tym wszystkim poradził. Nie wiem. Nie potrafię przewidzieć co by się stało.
-Idę jutro z koleżanką do kina, idziesz z nami.? –spytałam smutnego Horanka
-Zgoda, ale nie miałaś iść na spotkanie z lekarzem.
-Tak, ale do kina miałyśmy iść po spotkaniu.
-Spoko.
            Rozmawialiśmy jeszcze chwilkę. Później wzięłam prysznic i poszłam spać. Nie wiem czemu, ale do pokoju Harryego. Leżała tam jedna z jego ulubionych bluz. Założyłam ją i zaciągnęłam się jego zapachem. Tak bardzo mi go brakowało.

1 komentarz:

  1. Dlaczego taki krótki? :c Świetnie piszesz. ;3

    Zapraszam do mnie: http://in-the-darkness-harry-styles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń