Rozdział 31 „Pomoc niesiona miłością”
Obudziłam
się z głową na torsie Louisa. Chłopak najwyraźniej już nie spał, bo bawił się
moimi kosmykami. Przejechałam palcem po zagłębieniach w jego mięśniach i
ucałowałam środek jego brzucha. Louis zachichotał jak mała dziewczynka i
poruszył się niespokojnie.
-Nie wierć się. –uspokoiłam go roześmiana.
-Nie mogę to łaskocze.
Podciągnęłam się o oparcie łóżka i teraz leżałam na wprost
twarzy Lou. Przejechałam palcem po linii jego szczęki. Nie mogłam uwierzyć, ze
teraz jest mój, a ja jestem jego. To nieprawdopodobne, ze w końcu uwolniłam się
od tego koszmaru. Pasiasty delikatnie chwycił moją dłoń i ucałował. Był taki…
delikatny. Nie wiedziałam, ze ten idiota, który z każdym nowym dnie coraz
bardziej niszczył mi życie potrafi być taki czuły.
-Chyba czas jechać do chłopców. Martwią się. Liam dzwonił
chyba z dziesięć razy.
-Masz rację.
W pośpiechu
przygotowaliśmy się do spotkania z chłopcami. Założyłam na siebie tylko różowy
sweterek i białe spodnie. Włosy spięłam w koka. Dojechaliśmy do chłopców w
jakieś pięć minut. Czas niestety mi się bardzo dłużył. Myślałam o tym jak ja im
to powiem, przecież odeszłam od Hazzy i w ten sam dzień poszłam do Lou. Co jak
co, ale to trochę niemoralne. Drzwi otworzył nam Zayn. Był trochę zdziwiony, ze
widzi mnie w obecności Lou. Niall i Liam zareagowali podobnie. Rozsiedliśmy się
na sofię. Daddy przyniósł nam herbatę i śniadanie. Ja jakoś straciłam apetyt,
za to Louis jadł jak opętany. Rozśmieszyło mnie to lekko, bo chłopak nie zraził
się nawet tym, ze kawałek Tosta spadło mu na podłogę.
-A Harry gdzie.? –spytał w końcu Niall
Spuściłam głowę. Wiedziałam, ze w
końcu zapytają, ale miałam nadzieję, że nastąpi to trochę później. Miałaby czas
na zastanowienie się co zrobić. W końcu i tak bym im to powiedziała. Lepiej
później niż wcale jak to mówią.
-Harry pewnie siedzi teraz w domu i ćpa, a ja nie mam zamiaru
na to patrzeć. –wydukałam po przez łzy.
-Jak to ćpa.? –reakcja Nialla była do przewidzenia.
-Normalnie. On z tym nie skończy. Od razu po powrocie
wyciągnął te świństwo.
-Przecież on powiedział, ze nie musi iść na odwy…
-Kłamał –przerwałam mu –Harry powinien iść na ten odwyk już
teraz, ale to nic nie da jeśli on nie będzie chciał się zmienić.
-A ty nie możesz go przekonać.?
-Harry, nie chce mojej pomocy. Kazał mi się wynosić i
zostawić go w spokoju. –odpowiedziałam szybko na pytanie Liama
Nie miałam
teraz ochoty o tym mówić i każdy z chłopców chyba to zauważył. Miałam dość tego
całego tematu. Dla mnie to rozdział zamknięty. Chciałam jeszcze tylko o tym
zapomnieć. Zapomnieć o nim.
-No, ale jest jedna pozytywna strona tego wszystkiego.
–dołączył się Louis.
-Że możesz teraz startować do Lili.? –przerwał mu Niall
-Już sobie to wyobrażam- parsknął Liam
-Lili, skarbie jak moje nowe bokserki w baski. Kupiłem je
specjalnie dla ciebie –Zayn zaczął naśladować Louisa
-Albo. Hej mała zjadłem dziesięć kilo marchwi i nie dostałem
carotynerii, zadzwoń –roześmiał się Niall
Oni chyba
ze wszystkiego potrafią zrobić żart. Przynajmniej powiemy im to w miłej
atmosferze. Pośmiejemy się przy okazji i zapomnę o Hazzie. To chyba dobry
pomysł. Jednak to nie zmienia fakty, ze szkoda mi Loczka jeszcze wczoraj
wszystko było dobrze, a dziś…
-Bez przesady. Ja umiem podrywać. –burknął tak samo
rozśmieszony Louis.
-No niby tak, ale sposób na „marchewkę” jest już dawno
przereklamowany. –oświadczył Niall robiąc śmieszny gest ręką.
-Jej się podoba. –wskazał na mnie Zayn
Poczułam jak mimowolny rumieniec wkrada się na moją twarz.
Miałam takiego pecha, ze chłopcy to zobaczyli. Od razu usłyszałam głośne „Uuu.”
Loui objął mnie ramieniem i przyciągnął bliżej siebie.
-Tak właściwie to ona już jest moja. –chłopak cmoknął mnie w
policzek i opadł na oparcie sofy ciągnąc mnie za sobą.
-To nawet lepiej. Zayn zrobił sobie w twoim pokoju mały
salon piękności, więc spać będziesz u Lou.
-Salon piękności. Naprawdę.? –nie mogłam powstrzymać
śmiechu, tak jak reszta.
-Myślicie, że te włosy same się ułożą.?!
Niall klepnął
Zayna w ramię, a ten zrobił urażoną minę szczeniaczka. Tego mi brakowało. Już
dawno się tak nie uśmiałam. Ci idioci sprawiali, ze najpoważniejsza rozmowa
przeistaczała się w żart.
-No to teraz nie będę musiał jeść naleśników Liama –
powiedział z obrzydzoną mina Niall.
-Przepraszam, czy cos z nimi jest nie tak.?! –oburzył się i
wstał z kanapy
Liam popędził na górę śmiesznie kręcąc tyłkiem. Niall jako
dobry przyjaciel i stwórca tego „niemiłego zdarzenia” pobiegł za nim krzycząc „To nie tak jak
myślisz.” Powiem szczerze, nigdy nie spotkałam większych wariatów. Zayn także
po chwili się tez ulotnij. Jak mniemam do swojego królestwa. A miałam takie
ładne łóżko…
-Idioci. –uśmiechnął się Loui.
-Za to ich kocham.
-Nie przesadzasz czasami.?- warknął z grymasem na twarzy.
Po tym jak
dostał całusa od razu się uśmiechnął. Kochana marchewka. Podkurczyłam nogi i
mocniej wtuliłam się w jego ciało. Byłam zmęczona. Dziwne… oni samą rozmową
człowieka męczą. Uspokajające oddechy Lou sprawiły, że odleciałam. Po prostu
zasnęłam. To było takie przyjemne, że nie zauważyłam kiedy to się stało. Jego
zapach ogarnął moje całe ciało, ciepło przeniknęło aż do środka… zasnęłam.
Obudziłam
się u niego w pokoju. Chłopak szukał czegoś w szafie. Miał na sobie same
dżinsy. Ściągał jakiś karton z szafy. Musiał być ciężki. Loui napiął mięśnie
tak, że były widoczniejsze niż kiedykolwiek. Jego tatuaże także zrobiły się
wyraźniejsze. Taki widok mi odpowiadał. Mogłam leżeć tak i patrzeć się na niego
całymi dniami. Loui odstawił karton na podłogę i zamknął szafę. Szybko
przymknęłam powieki tak by móc go oglądać, ale żeby nie wiedział, że to robię.
Łóżko ugięło się pod ciężarem Lou. Jego delikatne opuszki błądziły po mojej
twarzy.
-Nie udawaj. Wiem, ze nie śpisz. –cmoknął mnie w czoło
–Chyba musimy załatwić to inaczej…
Jego ręce zjechały na mój brzuch. Zaczął mnie łaskotać. Nie
mogłam powstrzymać śmiechu. Po chwili wiłam się pod pływem jego natarczywego
dotyku. Wiedział jak mnie rozweselić
-Louis,
stop. Błagam. –wręcz płakałam ze śmiechu.
-Ale musisz mi coś za to obiecać. –zażądał z poważna miną.
-Zrobię co tylko
chcesz.
-Dobra najpierw całus, a później robisz mi pierogi.
Przyciągnęłam
go bliżej siebie i wpiłam się w jego malinowe wargi. Moje ręce odruchowo
powędrowały na jego klatkę piersiową. Był taki doskonały. Mimowolnie przeszły
mnie dreszcze. Louis stracił równowagę i przewrócił się na mnie. Moja dłoń
wplotła się w jego włosy przyciągając go tym samym bliżej. Odsunęłam się
kawałek od niego.
-Louis.?
-Mhm.?
-Z kapustą czy ziemniakami.?
Pasiasty przewrócił oczami i
rzucił się na miejsce obok mnie tak, ze aż podskoczyłam. Wiem, że liczył na coś
innego, ale teraz to nie była odpowiednia chwila. Na dole są chłopcy. Słyszeli
by. Zeszłam na dół i pierwsze co rzuciło
mi się w oczy to zmartwiona mina Nialla. Stał oparty ścianę. Zayn siedział na
sofię z równie dziwnym wyrazem twarzy. Nie widziałam tylko Liama. Podeszłam do
zmartwionego Irlandczyka i próbowałam odczytać powody dlaczego się smuci. Nie
dało to nic. On jedynie odwrócił wzrok. Usiadłam koło mulata. Chłopcy byli
zupełnie cicho.
-Może łaskawie ktoś mi powie o co chodzi.?
-Ja nie wiem czy…
-Lili chodź na chwilkę. –przerwał Liam
Zayn chyba odczuł ulgę, że nie musi mi mówić o co chodzi.
Jak najszybciej poszłam za Liamem. Chłopak zaprowadził mni9e na dwór gdzie
czekał na mnie gość.
Wyglądał
okropnie. Napuchnięte i przekrwione oczy, szary odcień skóry, spierzchnięte,
popękane wargi i włosy w nieładzie. Nawet ubrany był jakoś niechlujnie. Biała
poplamiona koszulka i zwykłe dżinsy to do niego nie podobne. W rękach trzymał
kwiaty. Wiedziałam o co mu chodzi, ale ja jestem teraz z Lou. On wywalił mnie i
zostawił. Przemawiały przez niego narkotyki, ale mógł ich nie brać.
-Lili, kochanie… -podszedł do mnie i chwycił za dłoń.
Wyrwałam mu się gwałtownie. Nie chciałam jego przeprosin.
Nie chciałam nic od niego. Chłopak zauważył, że raczej nie rozkleję się i nie
wpadnę mu w ramiona. Był mi teraz obojętny… chyba. Nie wiedziałam co do niego
czuję. Kochałam Louisa to na pewno, ale widząc go. Chłopaka, który był moją
wielką miłością, któremu się oddałam, z którym planowałam przyszłość to zmiękło
mi serce. Jeszcze ten jego stan.
-Po co tu przyszedłeś.?- burknęłam
-Chciałem cię przeprosić. Proszę wróć do mnie. Ja sobie bez
ciebie nie poradzę. –w jego oczach pojawiły się łzy. Wiedziałam, ze cierpi, ale
on to już przeszłość.
-Jakoś wczoraj nie myślałeś czy ja sobie poradzę.
Nie mogłam
wytrzymać. Odwróciłam wzrok od chłopaka, który budził we mnie tyle bólu, ale i
miłości. Gdybym dalej patrzała się na jego szmaragdowe tęczówki, na oczy
przepełnione łzami i na grymas, który pokazywał jak go to wszystko boli.
-Lili –poczułam jego ciepłą rękę na policzku. –Co będzie z
nami, z małżeństwem, z Darcy.?
Nie dałam rady. Łzy popłynęły po moich policzkach jak dwie
rzeki. Byłam słaba. Wiedział teraz, że mi zależy. Był dal mnie ważny. Ja nadal
go kochałam.
-Lili, pomyśl nad tym, a ja może pojadę z Harrym się
przebrać. –zaproponował Liam.
Zgodziłam się na to choć i tak wiedziałam już co zrobię.
Zostanę z Lou.
Usiadłam na
sofię. W salonie był już Louis. Wtuliłam się w jego gorący tors i rozpłakałam.
W końcu, kiedy znalazłam szczęście wraca on. Jak złe wspomnienie. Niall i Zayn
widzieli w jakim jestem stanie. Nawet nie próbowali mnie pocieszać, bo ta próba
i tak skończyłaby się na niczym.
-Lili, Lou….- zaczął niepewnie Zayn. –Wiem, ze to brzmi
absurdalnie, ale powinnaś wrócić do Harryego.
-Chyba oszalałeś.! –wrzasnął Loui.
Sama nie wierzyłam w to, że czarnowłosy to powiedział.
-Louis, uspokój się. Ja też myślę, że to dobry pomysł. –do
dyskusji wtrącił się Niall
-Harry powinien mieć dla kogo się leczyć. Tak to on nigdy
nie przestanie. Nawet może sobie coś zrobić.
Louis zamilkł. Jego mina przepełniona gniewem zamieniła się
teraz na pełną bólu. Myślał nad tym. Chyba też uważał, ze to dobry pomysł. Czy
tylko ja wiedziałam, że to głupota. Tak nie można. Zayn miał rację. Harry
musiał mieć dla kogo się leczyć, ale nie kosztem moim i Lou. Powinien znaleźć
sobie dziewczynę, a ja… powinnam o nim zapomnieć. Ciekawe czy będę potrafiła…
ja chyba nadal go kocham.
-Lili, oni mają rację. Kiedy Hazz z tym skończy będzie
łatwiej go pilnować i wszystko się ułoży, ale teraz to dobre wyjście –Loui
zgodził się z przyjaciółmi.
-Ale Louis, przecież…
-Będzie dobrze. Wszystko się ułoży –przerwał mi.
Usłyszeliśmy
dźwięk silnika. Zayn i Niall poszli chyba do kuchni. Nie wiem. Byłam zbyt
przejęta żeby zwracać na to uwagę. Odwróciłam się do Louisa. Chłopak
przyciągnął mnie do siebie i wpił się w moje usta. Było w tym tyle bólu,
rozpaczy, tęsknoty… Dziś miałam go stracić. Stracić codzienne śmiechy, zabawy..
i wrócić do dawnego życia.
Samochód zamilkł, a my oderwaliśmy się do siebie. Widziałam
jak pasiasty wychodzi na taras. Nie chciał tego widzieć rozumiem go.
Drzwi się
otworzyły, a przez nie wszedł przebrany i ogarnięty już Harry. Poczułam jak coś
dzieje się we mnie. Ja chyba stęskniłam się za nim. Za jego chrypką, lokami,
zielonymi oczami… za nim, ale to nie było możliwe. Loczek z nadzieją w oczach
podszedł do mnie i delikatnie złapał za mój nadgarstek, zjeżdżając niżej dotarł
do dłoni, którą pozwoliłam mu chwycić i spleść nasze palce.
-Lili…
-Masz ostatnią szansę. –przerwałam mu. –Ale musisz z tym skończyć.
***
No wiec obiecałam wam dziś nowy rozdział i o to i on. Jeśli chodzi o imagina na fb. To mam w planach go dokończyć. Po prostu opowiadanie stawiam na pierwszym miejscu i nie miałam na to czasu. Pierwszą część jak i napisaną już drugą wstawię tu na bloga, ponieważ częściej tu wchodzę, a fb nie jest jakąś moją ulubioną stronką.
***
No wiec obiecałam wam dziś nowy rozdział i o to i on. Jeśli chodzi o imagina na fb. To mam w planach go dokończyć. Po prostu opowiadanie stawiam na pierwszym miejscu i nie miałam na to czasu. Pierwszą część jak i napisaną już drugą wstawię tu na bloga, ponieważ częściej tu wchodzę, a fb nie jest jakąś moją ulubioną stronką.
spoko,rozumiem,ale i tak myślę że imagin na fb się dobrzy zanosi... może wstawisz go tutaj? Bo myślę że będzie tak samo zajeb*sty jak ten tu
OdpowiedzUsuń