Ostrzeżenie.!!!

Na blogu mogą znajdować się wulgaryzmy jak i momenty +18. Jeśli nie chcesz nie czytaj.!!! Nieprzyjemne komentarze na ten temat od razu usuwam.! Proszę też nie zwracać uwagi na błędy w pisowni (ortografia jak i interpunkcja), próbuje by takie nie znajdowały miejsca na mojej stronie. Za wszelki niepoprawności PRZEPRASZAM.!!!

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 43 „Oferta zgody”

                          Rozdział 43 „Oferta zgody”


Lili poszła się ubrać. Ja w tym czasie pobiegłem zrobić dla naszych gości herbatę. Gemma i mama usiadły ze mną w salonie, mój mały skarb pojawił się po kilku minutach. Ubrała na siebie ten uroczy różowy sweterek. Z chęcią bym ją teraz wyściskał, ale mamy gości. Moja rodzicielka upiła łyk herbaty.
-Więc od jak dawna wiecie, ze będziecie rodzicami.? –spytała w końcu, odstawiając filiżankę na ławę.
-Od niedawna. Zaledwie kilka dni –odpowiedziała Lili nerwowo bawiąc się palcami u rąk jakby były najciekawszą rzeczą na świecie.
-Tak. Dwa, trzy dni. –dodałem
-Na pewno bardzo się cieszycie –uśmiechnęła się Gemma
Szybko to potwierdziliśmy. Byłem naprawdę szczęśliwy. Za dziewięć miesięcy będę tatusiem. Najchętniej chciałby żeby to trwało jak najkrócej. Chciałbym mieć już przy sobie mojego małego maluszka. Rozpieszczałbym go do granic możliwości, oczywiście zachowując przy tym zdrowy rozsądek. Nie chcę by wychowało się na jakiegoś rozpieszczonego dzieciaka. Po Lili także było widać, że bardzo się cieszy. Chyba pragnęła tego tak samo mocno jak ja.
***oczami Lili
Dzień o dziwo minął dość szybko. Pani Styles nie była tak nachalna jak przedtem. Oczywiście mama Harryego dała mi się we znaki, ale było w miarę dobrze. Harry i jego mama poszły na zakupy i oczywiście poszwędać się po mieście. Siedziałam właśnie w pokoju i składałam pranie kiedy ktoś zapukał. Byłam pewna, że to Gemma, bo tylko ona została w domu.
-Proszę. –odpowiedziałam nie odrywając się od zajęcia.
Dziewczyna niepewnie weszła do pokoju i usiadła na łóżku.
-Przepraszam, czy mogłybyśmy porozmawiać. –spytała cicho jakby bała się odrzucenia propozycji
-Tak, ale o czym.? –zdziwiłam się
Gdyby chodziło o zwykłą rozmowę typu „Co u ciebie.” To ona nie była by tak speszona i normalnie by ze mną rozmawiała. Sam jej głos przekonywał mnie o tym, ze to będzie poważna rozmowa.
-O mojej mamie.
Westchnęłam i odłożyłam na bok czarną koszulkę Hazzy. Usiadłam obok niej i czekałam na jakiejś jej słowo. Mogę od razu się spodziewać, ze to będzie trudna rozmowa.
-Więc.?
-Bo chodzi o to… -przerwała by złapać głębszy oddech –Ona nie jest taka zła. Harry jest jej małym synkiem i za wszelką cenę chce go chronić. Ona po prostu martwi się tym wszystkim. Za każdym razem kiedy Harry miał nową dziewczynę ona robiła sobie nadzieję, że oni będę razem na zawszę, ale zawsze kończyło się to nieciekawie. Teraz pojawiłaś się ty i ona sprawdza cię czy na pewno będziesz z nim na dobre i na złe. Robi z siebie naprawdę okropną kobietę, ale to taki mały sprawdzian. Nie miałam ci mówić, ale widzę, że naprawdę go kochasz i nie zasługujesz na takie traktowanie z jej strony. Porozmawiaj z nią szczerze. Może trochę odpuści.
-Sądzę, że to może się udać, ale….
-Dzień dobry –usłyszałyśmy krzyk dołu.
Wrócili. Oczywiście Hazz wrzeszczał swoje powitanie na cały dom, ale to tylko szczegół, który trzeba pominąć. Zbiegłam szybko na dół żeby jego mamę nie domyśliła się, że rozmawiałam z Gemmą i co najgorsze o czym rozmawialiśmy. Przywitałam się z Hazz całusem w policzek. Chłopak od zimna panującego na dworze i dość porywistego wiatru dostał rumieńców, a czubek jego nosa był czerwony. Wyglądał jak małe dziecko po powrocie z zabawy z kolegami.
-Zrobiłam ci taco. –oznajmiłam z uśmiechem.
Hazz aż podskoczył z radości i pobiegł do kuchni. Dawno już nie robiłam taco dlatego tak się ucieszył. Oczywiście musiałam zrobić ich więcej na wypadek gdyby Harry był naprawdę głodny lub gdyby przyszła reszta chłopców. Wiadomo Niall i ten jego nieposkromiony głód.
-Zrobić pani herbatę. Na pewno zmarzliście.
-Nie dziękuje. Poradzę sobie –odburknęła
            Skończyłam sprzątać w domu. Postanowiłam się trochę zrelaksować. Minęła szesnasta, a ja nie zrobiłam nic dla siebie. Z resztą i tak nie miałam nic takiego w planach. Bałam się, ze mama Hazzy mnie skarci, ale jak tak można.?! Jestem we własnym domu i nawet nie mogę wziąć kąpieli, bo boję się reakcji mamy mojego chłopaka…? Ta myśl mnie przeraża, przecież to ona jest w obcym miejscu. Osobiście to ja bym się krępowała w nie moim domu. Teraz jest zupełnie inaczej. Ja boję się cokolwiek zrobić. Czuję jak Pani Annie obserwuje każdy mój ruch. Trzeba to ukrócić, muszę z nią porozmawiać, bo inaczej nie wytrzymam.
            Zaprosiłam ją do kuchni kiedy Hazz mył auto. Zrobiłam jej herbatę i nie zważałam na jej komentarze dotyczące tego jak źle ją parzę. Usiadłam naprzeciwko niej. Nabrałam dużą ilość powietrz i głośno je wypuściłam. Musiałam przygotować się na to psychicznie.
-Coś się stało.? –spytała troskliwym głosem.
-Musimy porozmawiać. –spojrzałam na nią i umoczyłam wargi w gorącej cieczy. – Chodzi tu o nasze stosunki. One nie są takie jak powinny –zaczęłam dość niepewnie, bo czułam jak świdruje mnie spojrzeniem –Sądzę, że ja i Harry jesteśmy jeszcze młodzi i do końca nie wiemy co to prawdziwe życie, ale mamy prawo do własnego życia i pani nie powinna się tak wtrącać…
-Wtrącam się.?! –przerwała oburzona
-Nie, nie o to chodziło –szybko wyjaśniłam –Raczej o to, że na każdym kroku mnie pani krytykuję. Wiem, że pani bardzo kocha Harryego i boi się o jego przyszłe życie, ale proszę mi wierzyć. Ja go nie skrzywdzę. Wiem, że bywało różnie. To spadło na mnie tak nagle. Miałam pewne wątpliwości, ale teraz wiem, że to on jest dla mnie najważniejszy. Postaram się żeby codziennie budził się z uśmiechem na ustach i z nim zasypiał, ale musi mi dać pani wolną rękę. –skończyłam biorąc głęboki oddech z obawy o jej reakcję.
Pani Styles patrzała się na mnie. Z każdą kolejną chwilą ciszy było co raz gorzej. W głowie kłębiły mi się różne myśli. Zaraz pewnie eksploduje ze złości.
-Cóż.. –kobieta nabrała powietrza –Chyba za bardzo się w to zaangażowałam.
Na moja twarz wkradł się uśmiech. Kamień spadł mi z serca, odciążając mnie tym samym. Czułam się jak każdy mój problem maleje w oczach. Poczułam taką niesamowitą ulgę, że aż trudno mi jest to opisać.
-Powinnyśmy poprawić nasze kontakty. –zaproponowała –Może małe babskie zakupy.
Nie wierzyłam, że to kiedyś może się stać. W końcu po takim czasie męki pogodziłyśmy się i to jeszcze do tego stopnia, ze zaprasza mnie na zakupy. Wstałam z miejsca i mocno uściskałam moją przyszłą mamę co ona odwzajemniła.
-Ubiorę się tylko i możemy iść.



***
Hejka. Wiem, ze długo czekaliście na rozdział i że jest króciutki, ale jakoś nie mam czasu na pisanie. Jedynie udało mi się napisać imaginy na moją drugą stronkę, a to tylko dlatego, ze coś odkryłam. Zauważyłam, że mogę pisać w drodze. Nie wiedziałam na czym skończyłam opowiadanie, wiec nie mogłam dopisać następnej części. Obiecuję, ze od teraz rozdziały będą pojawiać się znacznie częściej. Chciałabym też podziękować dziewczynie o nicku /Stylesowa za zaangażowanie. Następny imagin napisze z dedykacją dla ciebie. Wybierz o kim :)

2 komentarze:

  1. wspaniały rozdział. jestem mega ciekawa co stanie się dalej. x http://mysterious-harry-styles-fan-fiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisałam już na czacie,ale nie wiem czy przeczytałaś.Zmieniłam swoją nazwę z /Stylesowa na Natasza Angel.Rozdział jest...brak mi słów.Przepraszam,że wcześniej go nie skomentowałam,ale miałam zepsuty komputer i blogi mi się źle ładowały,przez co nie mogłam wstawiać komentarzy.I nie chcę żadnego dedyka.Chcę po prostu,żebyś pisała dalej. :)

    OdpowiedzUsuń